REKLAMA

Walka z otyłością kosztuje 3 miliardy złotych

2016-05-19 16:29
publikacja
2016-05-19 16:29

Leczenie powikłań związanych z otyłością i nadwagą kosztuje nas rocznie trzy miliardy złotych - wyliczyli eksperci Fundacji My Pacjenci.

Walka z otyłością kosztuje 3 miliardy złotych / fot. moodboard / YAY Foto

Parlamentarny zespół do spraw przeciwdziałania otyłości chce finansowania porad z tego zakresu przez Narodowy Fundusz Zdrowia. Dziś odbyło się posiedzenie zespołu, na które zaproszone zostały organizacje pacjentów i eksperci.

Przewodniczący parlamentarnego zespołu Rajmund Miller mówi, że potrzebne są specjalne poradnie leczenia otyłości. Według niego, w każdym mieście powiatowym powinna być taka poradnia, w której przyjmowałby lekarz, dietetyk, psycholog. Tam kierowane byłyby przez lekarzy rodzinnych osoby otyłe. Poseł Miller dodaje, że lekarze pierwszego kontaktu bagatelizują nadwagę i otyłość u swoich pacjentów.

Ewa Borek z Fundacji My Pacjenci podkreśla, że prawie połowa Polaków ma nadwagę lub otyłość, dlatego potrzebna jest edukacja i dostęp do specjalistów. Według niej, porada dietetyczna jest niezbędna jako pierwszy krok, który należy zrobić w kierunku rozwiązywania problemu otyłości w Polsce. - Ta porada powinna być dostępna przede wszystkim dla kobiet w ciąży i rodziców małych dzieci - dodaje Borek.

Przedstawiciel ministerstwa zdrowia zapewnił, że specjaliści z zakresu dietetyki znajdą się w zespołach opieki nad pacjentem, w których koordynatorami będą lekarze rodzinni.

Komisja Europejska uznała, że otyłość to epidemia XXI wieku.

Informacyjna Agencja Radiowa/ IAR/ Góra / gaj

Źródło:IAR
Tematy
Załóż Konto Przekorzystne na selfie

Załóż Konto Przekorzystne na selfie

Advertisement

Komentarze (23)

dodaj komentarz
~praktyk
Walka z otyłością to naprawdę duży problem społeczny i rodzinny. Myślę, że należałoby rozpocząć od uświadomienia rodziców, których dzieci, odbiegają od normalnej wagi (tabele: wiek-waga), bo oni najszybciej potrafią zdiagnozować problem. Lekarze rodzinni też reagują na tę kwestię, podsuwając rodzicom kontakty Walka z otyłością to naprawdę duży problem społeczny i rodzinny. Myślę, że należałoby rozpocząć od uświadomienia rodziców, których dzieci, odbiegają od normalnej wagi (tabele: wiek-waga), bo oni najszybciej potrafią zdiagnozować problem. Lekarze rodzinni też reagują na tę kwestię, podsuwając rodzicom kontakty w specjalistycznych poradniach. I tu zaczyna się problem, czas oczekiwania na pierwszą konsultację (diagnoza i sposób walki z problemem) i czas oczekiwania na kolejne spotkanie( kontrola wyników "walki" i dalsze wytyczne). Jeżeli chodzi o dziecko to jest to trudniejsza sprawa, bo trudniej znaleźć motywację i wytłumaczyć dlaczego ma to robić(argumenty zdrowotne nie pomagają, czasami finansowe pomogą). Dla świadomych rodziców jest to podwójna walka: z dzieckiem i jego otyłością. Objadanie się czasami jest związane ze stresem, może dobrowolna rozmowa z psychologiem szkolnym (myślę że w szkołach zatrudniony jest dobry psycholog) może pomóc. Pozalekcyjne zajęcia sportowe(sam W-F nie wystarczy) prowadzone przez ludzi, którzy potrafią zainteresować i odciągnąć dzieci i młodzież od komputerów. Można technologię informatyczną wykorzystać jako pomoc w rozliczaniu kalorii i wysiłku fizycznego. Generalnie propagowanie zdrowego trybu życia w szkołach, kilka osób, które to kupią może pociągnąć resztę.
~płonący_kołchoz
No cóż w socjalizmie każdy pracujący zapłaci z podatku za leczenie obżerającego się grubasa. Taki to system solidarnościowy.
~sss
cha, cha dobre .. najpierw polecają nam rewelacje typu piramida żywieniowa, a później walczą z otyłością. A wystarczy odwrócić tą śmieszną piramidkę do góry nogami..
~misiopysio
Podatek od nadwagi załatwi sprawę. Przy nie płaceniu areszt i praca fizyczna pod nadzorem 10 godzin dziennie, 6 dni w tygodniu. Tak aby pokryć koszty aresztu.
~KDJ
To świetny pomysł. Podobno spalenie 3600 kcal przekłada się na spalenie 0,5kg tłuszczu. To by oznaczało, że już po kilku tygodniach ciężkiej pracy grubasy wracali by do normalnych kształtów. Ludzie z mega-nadwagą potrzebowaliby oczywiście trochę więcej czasu.
~zeflik
'Komisja Europejska uznała, że otyłość to epidemia XXI wieku' - jak zwykle najbardziej ta epidemia dotknęła Afrykę.
~Ptv
3 miliardy.....stworzenie poradni, zatrudnienie specjalistow itp. Powiekszy tylko wydatek. Edukacja przede wszystkim. Kampanie spoleczne, promowanie sportu, obowiazkowy w-f w szkolach, wysoki podatek na slodycze. Sama dieta nic nie zdziala. Poza tym komputery, telefony itp. glowna przyczyna otylosci dzieciakow. Brak ruchu.
~KDJ
Dobrze prawisz. Od czego jest w końcu szkoła. Dzieciaki uczą się tam budowy parzystokopytnych, reform grachusa i innych wielce przydatnych rzeczy. Nie wiedzą natomiast jak dbać o siebie, jak sobie radzić z podstawowymi urazami, jak podejmować decyzję i organizować różne akcje (np. biwak), o kulturze osobistej i słownictwie Dobrze prawisz. Od czego jest w końcu szkoła. Dzieciaki uczą się tam budowy parzystokopytnych, reform grachusa i innych wielce przydatnych rzeczy. Nie wiedzą natomiast jak dbać o siebie, jak sobie radzić z podstawowymi urazami, jak podejmować decyzję i organizować różne akcje (np. biwak), o kulturze osobistej i słownictwie nawet nie wspomnę.

Szkoła w obecnym kształcie daje człowiekowi tylko ułudę wiedzy i światłości. Kiedyś byle burak z zawodowym umiał się wysłowić, nauczyć fachu, znaleźć pracę, utrzymać rodzinę i się nie rozwieść, a w wolnym czasie coś naprawić lub zbudować dzieciom huśtawkę. A teraz?
To nie tylko wina rodziców, że teraz jest inaczej, dzieciaki spędzają grube godziny w szkole i to szkołe powinniśmy winić za wiele błędów, kóre popełnia ksoztem dzieci.
~plebs
a moze mniej zrec grubasy i feministki?
~BystraFemnistyka
masz rację, mniej żreć golonki, bigosu, schabowych z kartoflami i tym podobnego syfu, wąsate Janusze. My feministki jesteśmy wegetariankami, dbamy o swoje odzywanie, więc otyłość i związane z nią konsekwencje to z całą pewnością nie nasz problem, tylko raczej buraczanych polskich "menczyzn" haha. Wystarczy masz rację, mniej żreć golonki, bigosu, schabowych z kartoflami i tym podobnego syfu, wąsate Janusze. My feministki jesteśmy wegetariankami, dbamy o swoje odzywanie, więc otyłość i związane z nią konsekwencje to z całą pewnością nie nasz problem, tylko raczej buraczanych polskich "menczyzn" haha. Wystarczy popatrzeć na oblesne, tłuste pyski i wystające brzuchale prawicowych publicystów albo kleru.

Powiązane: Zdrowie

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki