W poszukiwaniu emerytalnych wzorców

główny analityk Bankier.pl

Nie istnieje jeden idealny dla wszystkich model emerytalny. Każdy kraj ma swoją specyfikę demograficzną, kulturową i gospodarczą.

Trudno kopiować cudze rozwiązania i liczyć na to, że sprawdzą się akurat w Polsce, lecz źródeł inspiracji należy szukać raczej w dole tabeli pokazującej udział wydatków emerytalnych państwa w produkcie krajowym brutto. I jak ognia unikać podobieństw do krajów z czołówki poniższego zestawienia, których wydatki emerytalne są relatywnie najwyższe. Już teraz polskie wydatki na ten cel jako % PKB są wyższe niż średnia dla krajów OECD.

Przedstawiamy przegląd systemów emerytalnych - kanadyjskiego, szwajcarskiego, chilijskiego i nowozelandzkiego.

Kraj

Wydatki emerytalne jako % PKB

Włochy

15,8%

Grecja

14,5%

Francja

13,7%

Austria

13,3%

Portugalia

13,0%

Słowenia

11,4%

Polska

10,8%

Niemcy

10,5%

Hiszpania

10,5%

Finlandia

10,3%

Belgia

10,2%

Japonia

10,2%

Węgry

10,0%

Czechy

8,8%

średnia OECD

7,9%

Turcja

7,5%

Szwecja

7,3%

Słowacja

7,0%

Estonia

6,9%

USA

6,7%

Szwajcaria

6,5%

Dania

6,2%

Wlk. Brytania

5,6%

Holandia

5,5%

Norwegia

5,4%

Irlandia

5,3%

Nowa Zelandia

4,8%

Izrael

4,7%

Kanada

4,3%

Australia

3,6%

Chile

3,3%

Korea Płd.

2,3%

Islandia

2,1%

Meksyk

1,9%

Źródło: baza danych OECD. Stan na 2011r.

Kanada

(fot. P. Henry / FORUM)

Jako jeden z najlepszych „systemów zabezpieczenia emerytalnego” na świecie wymieniany jest model kanadyjski. To fetysz liberałów (czyli zwolenników wolności gospodarczej i osobistej. Nie mylić z amerykańskimi socjalistami określającymi się tym mianem) postulujących przeszczepienie kanadyjskich rozwiązań na polski grunt.

Podobnie jak w Polsce, w Kanadzie istnieją trzy filary, z czego dwa są obowiązkowe. I na tym podobieństwa właściwie się kończą. Pierwszy filar kanadyjski – zwany też "emeryturą obywatelską” – przyznaje prawo do państwowej emerytury każdemu obywatelowi po ukończeniu 65. roku życia, pod warunkiem przebywania w Kanadzie przez przynajmniej 10 lat. Nawet jeśli nigdy nie pracowałeś, to świadczenie od państwa i tak ci się należy. Tyle że jest to zasiłek w wysokości kilkuset dolarów kanadyjskich miesięcznie, co pozwala na przeżycie i na nic więcej. Jeśli emeryt osiąga wysokie dochody, to emerytura od państwa mu nie przysługuje.

To jest najtańsza wersja socjalizmu. Najbardziej sprawiedliwe rozwiązanie. Każdy jest równy wobec prawa, ale nie stoi to na przeszkodzie, by być zapobiegliwym” – tak model kanadyjski skomentował Andrzej Sadowski, ekonomista z Centrum im. Adama Smitha. Według statystyk OECD w 2011 roku Kanada wydała na emerytury 4,3% PKB, a Polska aż 10,8% PKB. O ile w Kanadzie wskaźnik ten od roku 1990 utrzymuje się na podobnym poziomie, to w Polsce wzrósł przeszło dwukrotnie.

Drugi filar kanadyjski przypomina polski ZUS i bazuje na zasadzie „pay-as-you-go”. Czyli bieżące emerytury są finansowane ze składek pracujących. W 2010 roku składka emerytalna w Kanadzie wynosiła 9,9%, a więc mniej niż połowę tego co w Polsce. Co więcej, podobnie jak u nas nie odprowadza się składki emerytalnej od dochodów przewyższających określony prawem poziom.

Również wypłaty z kanadyjskiego „drugiego filara” nie są zbyt wysokie, ale w połączeniu z „emeryturą obywatelską” pozwalają na przeżycie. Za całą resztę zabezpieczenia dochodów na starość odpowiadają dobrowolne prywatne programy emerytalne tworzone przez pracodawców – czyli coś, co zapowiedział wicepremier Mateusz Morawiecki. Uzupełnieniem całego systemu są prywatne oszczędności emerytalne, dla których państwo przewidziało preferencje podatkowe. To odpowiednik polskiego IKE czy IKZE.

Szwajcaria

Alpy, Szwajcaria
Alpy, Szwajcaria (fot. Bildagentur Huber / FORUM)

Uderzające podobieństwa do modelu polskiego widać w systemie szwajcarskim. Także Helweci mają trzy filary: jeden stricte państwowy (jak ZUS), drugi przymusowy, ale kapitałowy (jak OFE) i trzeci indywidualny (a’la IKE/IKZE). Różnice są subtelne, ale szalenie istotnie.

Po pierwsze szwajcarski ZUS podobnie jak w modelu kanadyjskim ma na celu zapewnienie jedynie minimalnej emerytury. Różnica jest taka, że jej wysokość zależy od stażu pracy i w przypadku najsłabiej zarabiających Szwajcarów, stanowi większość dochodów po okresie aktywności zawodowej.

Drugi filar – czyli składki na Pensionkasse – jest rynkowo-spółdzielczy. Każda branża lub duża korporacja ma swoją kasę, do której przynależność jest przymusowa i do której obowiązkowo trafia określona część wynagrodzenia. Przymusowe składki są następnie inwestowane na rynkach kapitałowych przez wynajętą firmę finansową (bank, zakład ubezpieczeń, TFI itp.).

Szwajcarski drugi filar przypomina propozycję "Pracowniczych Programów Kapitałowych" zgłoszonych przez wiceministra Morawieckiego, gdzie pół składki opłaca pracownik, a pół pracodawca. Ciekawą cechą jest zróżnicowanie wysokości składki w zależności od wieku – młodzi pracownicy płacą 7%, a najstarsi aż 18%. Jest w tym pewna logika, ponieważ młodzi ludzie, zakładający rodziny, mają na ogół niskie dochody i duże potrzeby. Na starość dochody rosną, a potrzeby maleją.

Trzecim filarem w Szwajcarii są całkowicie prywatne i dobrowolne oszczędności emerytalne, objęte istotną ulgą podatkową. Wydatki do kwoty ok. 7 tys. franków rocznie można odliczyć od dochodu podatkowego.

O ile pierwszy filar ma zapewnić stosunkowo wysoką stopę zastąpienia dla najsłabiej zarabiających, o tyle jest on mało istotny dla osób o wysokich dochodach. Drugim filarem nie są objęci pracownicy o najniższych dochodach, a jego zadaniem jest zapewnienie stopy zastąpienia rzędu 60% osobom o średnich zarobkach. Większość emerytury najlepiej zarabiających pochodzi z trzeciego filara.

Chile

(fot. El Comercio / FORUM)

System emerytalny wprowadzony za rządów generała Pinocheta był wzorem dla polskiej reformy emerytalnej z roku 1999. To Chile było prekursorem przymusowego kapitałowego systemu emerytalnego, na którym wzorowano OFE oraz model zdefiniowanej składki zamiast zdefiniowanego świadczenia (tj. w starym systemie mogłeś liczyć, że wysokość emerytury będzie zależna od wysokości twojej ostatniej pensji. W nowym wiesz tylko, ile musisz na nią płacić).

W dużym skrócie system chilijski polega na przymusowym gromadzeniu składki emerytalnej w wybranym funduszu emerytalnym. Wysokość składki ustalono na poziomie 10% wynagrodzenia, ale jest ona pobierana tylko do pewnego limitu zarobków. Dzięki temu Chile do dziś może się poszczycić najniższym wśród krajów OECD opodatkowaniem pracy. Fundusze emerytalne są zarządzane przez prywatne firmy i inwestują oszczędności emerytalne na rynkach kapitałowych.

Po upadku dyktatury system emerytalny poddany został zmasowanej krytyce z pozycji lewicowych. Krytycy twierdzili, że emerytury będą zbyt niskie i że państwo będzie musiało zbyt dużo dopłacać do świadczeń minimalnych. W rezultacie zmian przeprowadzonych w roku 2008 system stał się bardziej opiekuńczy i mniej kapitałowy. Wzrosła rola państwa dopłacającego z podatków do składek młodych pracowników i kobiet oraz zapewniającego emeryturę minimalną, nieco na wzór kanadyjski. Ponadto obniżono opłaty pobierane za zarządzanie kapitałem emerytalnym oraz zwiększono limity inwestycji za granicą, a także zwiększono nadzór ze strony państwa. Mimo tych „solidarnościowych” korekt chilijski system pozostał oparty na filarze kapitałowym i niskim obciążeniu fiskalnym pracujących.

Nowa Zelandia

(fot. Oliver Bolch / FORUM)

System z antypodów ostatnio jest komplementowany równie często jak model kanadyjski. Zresztą oba wykazują do siebie silne podobieństwo. System nowozelandzki składa się z dwóch filarów, ale tylko jeden z nich jest obowiązkowy. Wysokość państwowej emerytury nie jest powiązana ani z zarobkami, ani z długością stażu pracy.

Podstawą jest państwowa emerytura przyznawana obywatelowi po ukończeniu 65. roku życia. Nie ma tu żadnych wyjątków. Dzięki temu Nowozelandczycy pracują znacznie dłużej od Polaków, którzy emeryturę z ZUS-u dostają przeciętnie w wieku ok. 60 lat. Jedynym warunkiem jest fakt zamieszkiwania w Nowej Zelandii przez co najmniej 10 lat po ukończeniu 20 roku życia, w tym przynajmniej pięć lat po ukończeniu 50. roku życia. Fakt płacenia bądź niepłacenia składek i innych podatków, podobnie jak w Kanadzie, nie odgrywa żadnej roli. „Emerytura obywatelska” ma za zadanie zapewnić 35-40% przeciętnego nowozelandzkiego wynagrodzenia. Wypłaty finansowane są z bieżących wpływów podatkowych.

Celem systemu emerytalnego w Nowej Zelandii jest zapobieganie ubóstwu wśród osób starszych, a nie utrzymanie standardu życia na emeryturze, jak w modelach europejskich (bismarckowskich). Pomimo dość niskiej stopy zastąpienia (ok. 41,5% w Nowej Zelandii wobec ok. 68% w Polsce) i relatywnie niskim wydatkom (w relacji do PKB), emerytalnym skala ubóstwa osób starszych na antypodach jest trzykrotnie mniejsza niż w Polsce.

Drugi filar (niektórzy twierdzą, że trzeci) jest już nieobowiązkowy (to ważna różnica względem Kanady czy Szwajcarii). Jego częścią jest państwowy program "KiwiSaver", w ramach którego mieszkańcy Nowej Zelandii gromadzą większość oszczędności emerytalnych. Do systemu zostajesz włączony automatycznie, gdy podejmiesz pierwszą pracę, ale masz 8 tygodni na rezygnację. Na starcie dostajesz od państwa 1000 NZD (ok. 2800 zł) „premii motywacyjnej”.

Wszystko to do złudzenia przypomina niedawną propozycję wicepremiera Morawieckiego. "KiwiSaver" zasilany jest składkami w wysokości 3%, 4% lub 8% potrącanych od wynagrodzenia. Drugie 4% dorzuca pracodawca – czyli tak, jak zaproponowało Ministerstwo Rozwoju. Państwo zwalnia od podatków oszczędności emerytalne, ale pieniędzy nie można wypłacić przed 65. rokiem życia.

O pieniądze przyszłych nowozelandzkich emerytów konkuruje ponad 30 podmiotów, oferujących ponad 180 programów emerytalnych o zróżnicowanym profilu ryzyka, w tym sześć państwowych. Podobnie jak w Polsce, również w Nowej Zelandii przed wprowadzeniem "KiwiSaver" oszczędzanie na emeryturę nie było zbyt popularne.

Krzysztof Kolany

Źródło:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
2 2 ~eMBe

Jak głupim trzeba być, żeby wierzyć, że zus jest naprawdę tylko po to, żeby finansować emerytury? ZUS to wór bez dna, politycy wybierają z niego jak potrzebują kasy, ale nie chcą obciąć swoich dochodów i dodatków.
Jedyny słuszny sposób na emerytury, to każdy sobie rzepkę skrobie, odkładasz pieniądze to masz, nie odkładasz to lepiej, żebyś miał dzieci, które cię przygarną.
Zastanawia mnie co za idiota wymyślił, że państwo musi zabierać pieniądze obywatelowi, żeby ten nie zdechł na starość z głodu.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
0 1 ~silvio_gesell

Otto Bismark. Wystarczy płacić bezpośrednio na swoich rodziców, dopiero ci, których rodzice umarli powinni płacic ZUS na bezdzietnych. Wydaje mi się fair.

! Odpowiedz
0 13 ~Adam222

A gdzie na świecie są takie grupy uprzywilejowane jak w Polsce? Zlikwidujcie nieuczciwe przywileje to będzie dobrze.

! Odpowiedz
3 21 ~elu

Emeryt to człowiek wypracowany który nie ma już sił już pracować a pracujący zgodzili się aby był on na ich utrzymaniu. Ilu u nas jest zdrowych byków na emeryturze i zasuwa na działkach aż miło patrzeć.

! Odpowiedz
2 17 ~polecam

dla III RP emerytalny wzorzec z Ugandy,Zimbabwe,Wenezueli albo Grecji czy Argentyny czyli wszyscy(prawie)emeryci poza mundurowymi zdychają (i zdechną) z głodu wzorzec jest w 100% efektywny a więc MFW i BŚ będą bardzo zadowoleni

! Odpowiedz
0 15 ~czytelnik

"Nie istnieje jeden idealny dla wszystkich model emerytalny." absolutnie fałszywe stwierdzenie.
Jeden dobry dla wszystkich model emerytalny jest taki, że na starość dostaję to co wpłaciłem, a ci którym dopłaca Państwo zostają przeniesieni do systemu opieki społecznej.

! Odpowiedz
1 15 ~Alec

System emerytalny to nie jest cos przy czym mozna majstrowac po kazdych wyborach, co 10 lub co 20 lat nawet. Dopoki podejscie do ciaglosci systemu prawnego w Polsce sie nie zmieni, zaden system emerytalny nie bedzie dzialal. To samo dotyczy inwestycji. Tzw. Biznes nie bedzie inwestowal bez pewnej dlugoterminowej gwarancji porzadku prawnego, czyli przewidywalnosci. Dlatego pod katem inwestycji Szwajcaria jest lepszym krajem niz Polska mimo, iz koszty duzo wyzsze.
Co do emerytur, to krokiem numer jeden musi byc zlikwidowanie grup uprzywilejowanych o czym wie kazdy rzad i zaden tego nie dotknie, 27 lat po tzw. przemianach, grupy wtedy uprzywilejowane dalej takie sa. Amen

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
4 4 ~StanRS

ale cóż mi tam to wszystko. Płacem KRUS i jestem spokojny o przyszłość. Mówią żem nie myśle, a ja leming. Z moich Puzdr do tego Wilanowa to rzut kamieniem.

! Odpowiedz
0 2 (usunięty)

(wiadomość usunięta przez moderatora)

! Odpowiedz
0 11 ~kraj_dla_mlody

10,8% PKB inwestycji w emerytów, a dziwią się, że mało dzieci się rodzi

! Odpowiedz
Polecane
Najnowsze
Popularne