W PUP-ach najgorzej od 2003 roku

W urzędach pracy jest najmniej ofert pracy od 2003 roku – alarmują Pracodawcy RP. Jest źle, propozycji dla bezrobotnych jest mniej o 26% niż rok temu. Co ciekawe, winą za ten stan rzeczy obarcza się przepisy, które zniechęcają przedsiębiorców do zgłaszania swoich ofert do urzędów pracy.

W pierwszym półroczu br. do urzędów pracy trafiło 403 tys. ofert pracy. To o 26% mniej niż rok temu. Zdaniem Pracodawców RP winne temu są złe przepisy. Otóż, od nowego roku przedsiębiorcy, którzy szukają nowych pracowników i chcą złożyć swoje oferty do urzędów pracy, muszą je zgłosić w formie pisemnej. Wcześniej wystarczyło, że zadzwonili lub wysłali e-mail. Teraz wszystko musi być na piśmie – oczywiście istnieje możliwość wysłania zgłoszenia drogą elektroniczną, ale wymagać to będzie podpisu elektronicznego.

Pracodawcy RP przekonują, że za mniejszą liczbę ofert pracy winne są również cięcia Funduszu Pracy – w tym roku na subsydiowanie miejsc pracy urzędy otrzymały ok. 3,2 mld zł, czyli ponad 50% mniej środków niż rok temu.. Rządzący uznali ten sposób kreacji nowych miejsc pracy za krótkotrwały i nieefektowny. Stopa bezrobocia w czerwcu wyniosła 11,8% wobec 12,2% w maju. Od lutego systematycznie spada o ok. 0,4% miesięcznie. Być może to prawda, że mniejsza liczba ofert w urzędach pracy to problem, ale raczej dla samych urzędów niż dla bezrobotnych poszukujących pracy oraz przedsiębiorców poszukujących pracowników.

Bariera, której nie ma



Pracodawcy RP sugerują, że konieczność złożenia pisemnego zgłoszenia oferty w urzędzie pracy stanowi barierę dla przedsiębiorców. Jednak po przyjrzeniu się, w jaki sposób firmy szukają pracowników, można odnieść wrażenie, że to nie procedura zniechęca do korzystania z usług PUP-ów, ale ich skuteczność. Zmniejszona liczba ofert w urzędach pracy nie świadczy o tym, że zmniejszyła się ogólna liczba dostępnych ogłoszeń o pracę. Po prostu trafiają one do zainteresowanych za pomocą innych kanałów.

Mając mniejszy budżet na dofinansowanie miejsc pracy lub staży, faktycznie ich rola w kojarzeniu pracodawców z bezrobotnymi ogranicza się tylko do „tablicy informacyjnej”. Niestety okazuje się „ona” zbyt skomplikowana w obsłudze.

Łukasz Piechowiak
Bankier.pl
l.piechowiak@bankier.pl

Łukasz Piechowiak

Źródło:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
0 0 lukasz.piechowiak

Słuszna uwaga. Polecam wywiad z pewnym dyr. urzędu pracy w Polityce sprzed paru tygodni. Człowiek, chociaż urzędnik bardzo trzeźwo ocenił sytuację.

! Odpowiedz
0 0 ~Pośrednik

Pracodawcy z zasady unikają pisemnego potwierdzania informacji zawartych w składanych ofertach. Bardzo często co innego mówią o warunkach pracy i płacy pośrednikowi, a całkiem co innego skierowanemu poszukującemu pracy i - zawsze winny jest urząd pracy!
Teraz jak muszą oświadczyć, że nie są karani za naruszenie przepisów prawa pracy i potwierdzić prawdziwość składanej oferty pisemnie - to wielkie larum! A ,że jest mniej środków Funduszu Pracy i nie płacimy za każde zgłoszone miejsce pracy , to i lepiej - podatnicy mniej zapłacą za pseudo nowe miejsca pracy!

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
0 0 ~zamet

i tu nalezy zadac pytanie czy urzedy pracy sa do czegos potrzebne czy stac nas na utrzymywanie tych molochow

!
Polecane
Najnowsze
Popularne