W Hiszpanii przybywa członków sekt. Z raportu Iberoamerykańskiego Stowarzyszenia Nadużyć Psychologicznych wynika, że na Półwyspie Iberyjskim działa 250 sekt. Należy do nich 600 tysięcy osób. Psycholodzy ostrzegają, że organizacje te wykorzystują kryzys gospodarczy, aby pozyskać nowych adeptów.
Bezrobocie, eksmisje, pogorszenie sytuacji bytowej. Według psychologów, sekty żerują na ludzkich dramatach. Będącemu bez pracy Javierowi jedna z nich zaoferowała wzięcie udziału w projekcie na rzecz rozwoju Afryki. "Po wpłaceniu 300 euro miałem przejść półroczne szkolenie i rozpocząć pracę w Angoli przy budowie wodociągu" - opowiada. Oferta była tylko przykrywką. Uczestnicy szkolenia zostali odizolowani od świata, odebrano im telefony komórkowe i zmieniono godziny snu. Mężczyźnie udało się uwolnić od sekty dopiero po roku.
Autorzy raportu ostrzegają, że podczas kryzysu, członkowie sekt są werbowani na seminariach podnoszących samoocenę i w kolejkach przed urzędami pracy. Przypominają, że złapany w sidła jest manipulowany emocjonalnie, a także finansowo, bo musi zobowiązać się do przekazywania swoich dóbr na rzecz sekty.
Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Ewa Wysocka-Barcelona/em/wk



























































