REKLAMA
ASY BANKIERA 2026

Tygodniowy komentarz Rynku Walutowego

Jacek Maliszewski2001-04-30 08:31
publikacja
2001-04-30 08:31

Tygodniowy komentarz Rynku Walutowego i Pieniężnego


RYNEK WALUTOWY

Rada Polityki Pieniężnej na swym dwudniowym posiedzeniu (środa-czwartek) uznała, że za wcześnie na obniżanie stóp procentowych. W komentarzu piątkowym wyraziłem swoją opinię na ten temat. Teraz tylko przypomnę, iż pozostawienie stóp na dotychczasowym poziomie było całkowicie wbrew moim oczekiwaniom. Zastanawiam się, czy to dobrze, gdy losy wielu przedsiębiorców eksporterów zmagających się z wysokim kursem złotego, zależą od widzimisie dwunastu członków RPP. Piszę "widzimisię", gdyż decyzje te są moim zdaniem podejmowane na "nosa". Parę dni wcześniej opisałem metody, jakimi posługuje się FOMC (Zarząd Rezerwy Federalnej w USA). U nas takich mechanizmów brak i chyba jeszcze długo się ich nie doczekamy. Z jednej strony jest to wynikiem ignorancji ze strony RPP, z drugiej brakiem dostatecznie długich szeregów czasowych z danymi makroekonomicznymi. Tak, tak, lata komunizmu okradły nas nie tylko z pieniędzy i bogactwa, ale także z historii i danych opisujących tę historię. Wskaźniki takie jak "stopa bezrobocia", "podaż pieniądza", "inflacja" pomimo dokonywanych pomiarów od kilkudziesięciu lat, tak naprawdę porównywalne i niezniekształcone notujemy dopiero od lat jedenastu. To trochę mało na wykrycie precyzyjniejszych prawidłowości.

To tyle tytułem wstępu. Dla nas najistotniejsze jest to, że zaraz po ogłoszeniu decyzji RPP, złotówka gwałtownie umocniła się na rynku walutowym, a piątek (dzień po decyzji) był dniem kontynuacji wzrostu wartości naszej waluty. I tak jak przeczuwałem w piątek rano, że złoty może osiągnąć na koniec notowań rekordowy poziom względem koszyka (jeszcze raz przypomnę, iż jest to koszyk złożony po połowie z dolara i euro, wyłącznie na moje potrzeby analityczne; z oficjalnego koszyka walut NBP zrezygnował z chwilą upłynnienia kursu złotego w kwietniu 2000 roku), tak w istocie się stało. Najgorsze (dla eksporterów) jest to, że to jeszcze koniec. W środę 9 maja mamy bowiem bardzo dużą ofertę obligacji wystawionych na przetarg ze strony Ministerstwa Finansów. Takie oferty obligacji jak dotąd przyciągały większe ilości kapitału z zagranicy. Już teraz w rękach zagranicznych inwestorów znajdują się papiery skarbowe o wartości nominalnej ponad 8 miliardów dolarów. Za parę tygodni może to już być ponad 10 miliardów dolarów. I śmieszą mnie wypowiedzi komentatorów, którzy zachwycają się tym, iż spada wartość naszego zadłużenia zagranicznego. Jak zsumujemy wartość długu Rządu wobec wierzycieli zagranicznych wyrażoną papierami nominowanymi w walucie obcej z długiem nominowanym w złotych, ale w posiadaniu zagranicy, to okaże się, że tak zdefiniowany dług zagraniczny wcale nie maleje...

W części komentarza poświęconej rynkowi pieniężnemu napiszę jeszcze jedno ciekawe zdanie na temat wypowiedzi komentatorów...Ale o tym później.

Reklama

A my teraz przyjrzyjmy się wykresom. Tak jak wspomniałem na początku w piątek na koniec dnia zanotowaliśmy kolejny minimalny kurs koszyka. Oczywiście bardziej aktywni obserwatorzy wychwycą, iż przed końcem notowań poziom kursu koszyka był nawet o 1% niższy od poziomu z zamknięcia notowań. Tak w istocie było. Tak więc należy wziąć pod uwagę to, że od bieżącego dołka zaznaczonego na wykresie, kurs koszyka spadł jeszcze niżej w ciągu piątkowych notowań. Na wykresie tygodniowym można zauważyć, że teraz kolejnym poziomem wsparcia będzie dopiero 3,71-3,72 złotego. Jeśli i ta bariera pęknie, to grozi nam spadek poniżej 3,60 złotego za koszyk. Dla uzmysłowienia powiem, że taki scenariusz oznaczałby przykładowo poziom kursu euro taki jaki jest obecnie przy jednoczesnym kursie dolara na poziomie 3,65 złotego. Czyż to nie herezja? A jednak całkiem możliwa...

Zobaczmy jak wyglądają wykresy obydwu walut wchodzących w skład koszyka. Kurs dolara co jakiś czas przebija w dół i w górę poziom 4 złotych, co powoduje coraz większe oswojenie się uczestników rynku z brakiem tej psychologicznej (okrągła liczba) bariery przed spadkiem kursu dolara. Tylko za sprawą silnej pozycji waluty amerykańskiej względem euro zawdzięczamy to, że dolar nie spadł jeszcze poniżej 3,9 złotego. Jednak przy ewentualnym wzroście kursu euro względem dolara do poziomu 0,95 i przy jednoczesnym dalszym umocnieniu złotego względem koszyka, możliwe stanie się oglądanie cyferek 3,90 przy kursie USD/PLN...Wykres tygodniowy wskazuje nawet na możliwość spadku do poziomu 3,76 złotego. Jednak taki scenariusz może się zdarzyć tylko przy zrównaniu kursów dolara i euro na ich wzajemnym rynku.

Pora na euro. W poniedziałek i na początku wtorkowych notowań wydawało się, że kurs euro wreszcie wybije się opadającego kanału trendowego. Niestety pod koniec notowań wtorkowych kurs euro stracił troszkę na wartości względem dolara a w czwartek i piątek kurs ten dodatkowo zdołowali członkowie RPP. Na wykresie tygodniowym popękały wszystkie wsparcia. Obecnie przeliczając sztucznie wstecz kurs euro na podstawie sztywnego parytetu wymiany walut wchodzących w jego skład, wychodzi, że tak tanie euro względem złotego było ponad 4 lata temu.

Na koniec spójrzmy na wykres EUR/USD. Na wykresie dziennym widzimy kilka istotnych linii. Dwie z nich tworzą spadkowy kanał trednowy. Możemy także zauważyć, iż nareszcie zaczął się budować (skromny bo skromny, ale pierwsza jaskółka jest) trend rosnący. Opór na wysokości 0,9050 dolara za euro może jednak być zbyt silny, aby pokonać go jednym ruchem. Po lewej stronie wykresu widać odwróconą formację RGR, która już się zrealizowała. Ale co ciekawe obecnie znajdujemy się w prawym ramieniu dużo większej formacji RGR, która jest widoczna na wykresie tygodniowym. Jeśli miałby i ona się zrealizować, to czekałby nas wzrost do poziomu nawet 1,1 dolara za euro. Widzimy więc, że czekają nas ciekawe chwile. Równoległa z naszą decyzją RPP, decyzja Europejskiego Banku Centralnego pozostawiająca stopy procentowe na obecnym poziomie powinna wzmocnić euro podobnie jak to się stało z naszą złotówką. I taki scenariusz widzę w swojej głowie na nadchodzący tydzień. Tydzień ten będzie normalnym tygodniem pracy rynku walutowego z "małą" absencją naszych banków, które 1 i 3 maja świętują.

RYNEK PIENIĘŻNY

Przyzwyczajmy się powoli do tego, że rynkowe stopy procentowe w strefie euro są wyższe niż dla dolara. W piątek na podstawie indeksów LIBOR USD oraz EURIBOR (wyznaczanych przesz Reutersa) doszło do takiego układu różnic w oprocentowaniu poszczególnych terminów lokat, które widoczne są na tym wykresie. Największa różnica występuje dla lokat 3-miesięcznych, a najmniejsza dla lokat 12-miesiecznych. Bardzo ładnie wyglądają wykresy pokazujące tę różnicę dla lokat 1M i 12M na przestrzeni ostatnich kilku lat. Prognozy oparte o metodę FORWARD wskazują na dalsze obniżki stóp w USA oraz w strefie euro, przy czym w obydwu tych strefach stopy powinny spaść - zdaniem uczestników rynku - o około 50 punktów bazowych w ciągu kilku miesięcy. Czyżbyśmy byli już blisko dna, jeśli chodzi o poziom stóp procentowych? W przypadku USA oczekiwałbym jednak jeszcze większego spadku. No ale zobaczymy.

Spójrzmy teraz na rynek amerykańskich obligacji skarbowych. Na tygodniowym wykresie rentowności obligacji 30-letnich widzimy przerwany opadający kanał spadkowy. Sytuacja dość ciekawa. Krótkoterminowe stopy procentowe spadają poniżej poziomu w europie, a rentowność papierów długoterminowych pnie się w górę i obecnie jest o prawie 30 punktów bazowych wyżej niż dla podobnych obligacji niemieckich. W moich oczach wniosek jest jeden - wyprzedaż obligacji amerykańskich, która skutkuje spadkiem ich cen rynkowych a za razem wzrostem ich rentowności. Ta wyprzedaż odbywa się głównie na obligacjach 30-letnich. Ceny obligacji 10-letnich spadają wolniej (wolniej rośnie ich rentowność), czego obrazem jest szybko rosnąca linia pokazująca różnicę w rentowności obydwu tych obligacji. Na podobnym wykresie, ale zbudowanym na podstawie obserwacji kwartalnych widzimy, że tendencja ta ma charakter długoterminowy.

No i cóż widzimy? Według mnie ucieczkę kapitału z pewnych do tej pory i bezpiecznych i wysoko rentownych obligacji amerykańskich. Chyba jestem jednak w nielicznej grupce zwolenników takiej teorii. Świadczy o tym ciągle utrzymujący się kurs euro względem dolara na niskim poziomie. Nadal są tacy, którzy wierzą w silę dolara. I właśnie ci co wierzą w siłę tej waluty równoważą podaż dolarów od tych, którzy tę wiarę utracili.

Zobaczmy na nasz rynek. W części poświęconej rynkowi walutowemu obiecałem podać jedno ciekawe zdanie. Tych zdań będzie kilka, ale na jeden temat. Otóż z rozbawieniem czytałem w piątek rano artykuły prasowe, w których w pierwszym zdaniu widniało:" Zgodnie z oczekiwaniami analityków RPP nie obniżyła stóp procentowych". Zastanawiałem się wtedy, czy aby nie zostały napisane podobne artykuły w innej wersji "Zgodnie z oczekiwaniami analityków RPP obniżyła stopy procentowe". Tak często się robi. Obecny prezydent USA miał podobno przygotowane dwa przemówienia - jedno na wypadek porażki wyborczej, a drugie na wypadek zwycięstwa. Czy tak było i tym razem w sprawie decyzji RPP? Gdy czytałem te artykuły, to uśmiech gościł na mych ustach. I chyba tylko jedna osoba z zagranicznego banku inwestycyjnego wypowiedziała się tak jak ja, czyli: "Wbrew moim oczekiwaniom RPP nie obniżyła stóp". No cóż. Widocznie wszyscy chcą być nieomylni. Ja często się mylę i nie wstydzę się tego. Nie myli się tylko ten, co nic nie mówi.

Wróćmy jednak do spraw bieżących na naszym rynku. W piątek wzrosły indeksy WIBOR pokazujące oprocentowanie lokat na rynku międzybankowym we wszystkich terminach. Jednak układ krzywej FORWARD nie uległ zmianie i nadal (teraz nawet mocniej) rynek oczekuje obniżki stóp o 50 punktów bazowych w ciągu najbliższego miesiąca. Rentowność bonów skarbowych nadal mocno spada i to zarówno tych dłuższych (52-tygodniowych) jak i krótszych (13-tygodnowych). Ten spadek może się nasilić jeszcze w ciągu 2-3 tygodni, gdyż w tym okresie ze strony MF należy oczekiwać mniejszej podaży nowych bonów. To skutek mniejszego wykupu starych bonów w tym okresie. Na zakończenie podaję garść informacji (w formie tabeli) dla tych, którzy zastanawiają się nad wyborem obligacji, celem ulokowania tam oszczędności. Widzimy, że najwyżej rentowne w chwili obecnej są obligacje 10-letnie. Na razie płynność ich na giełdzie jest niska, co utrudnia efektywne inwestowanie. Jednak z biegiem miesięcy, gdy wygasną serie obligacji trzyletnich o najwyższym kuponie odsetkowym, warto będzie się zastanowić nad lokatą w obligacje właśnie dziesięcioletnie.

Jacek Maliszewski

Publikacja zawiera linki afiliacyjne.
Źródło:
Tematy
Otwórz konto firmowe mBiznes Standard w mBanku wraz z kartą firmową Mastercard i zyskaj premię
Otwórz konto firmowe mBiznes Standard w mBanku wraz z kartą firmową Mastercard i zyskaj premię

Komentarze (0)

dodaj komentarz

Powiązane:

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki