Trwa akcja repolonizacja. Tylko po co?

główny analityk Bankier.pl

Państwowa machina „repolonizująca” sektor bankowy nabiera rozpędu. Łupem „narodowych czempionów” padają kolejne instytucje kontrolowane przez zagraniczny kapitał. Tylko nikt nie pyta, czemu rząd za nasze pieniądze kupuje źródła potencjalnych problemów.

Przed rokiem 1989 wszystkie banki działające w Polsce należały do państwa. W latach 90. XX wieku większość z nich została sprzedana europejskim i amerykańskim grupom finansowym. Krytycy prywatyzacji twierdzą, że „sprzedawano za grosze” i że działalność zagranicznego kapitału wysysa zyski z Polski. Trudno się z tą argumentacją zgodzić: prywatyzowane banki były małe, przestarzałe, a w kraju nie było ani kapitału, ani bankowego know-how.

(Bankier.pl)

W ciągu poprzednich 20 lat zagraniczni właściciele zrobili na polskich bankach świetny biznes. I teraz się z niego wycofują. Po części na skutek własnych problemów związanych z niedoborem kapitałów i niekorzystnym otoczeniem rynkowym.  Ale też dlatego, że Polska przestała być szybko rozwijającym się i „nienasyconym” rynkiem bankowym. Przez ostatnie 10-15 lat Polacy zostali „ukredytowieni” i „ubankowieni”. Kogo było stać, ten zapakował się w jeden lub więcej kredytów, a zdecydowana większość dorosłych mieszkańców Polski ma konto i kartę płatniczą.

Repolonizacja = renacjonalizacja

Po wybuchu kryzysu finansowego pojawiła się idea „repolonizacji banków”. Wydarzenia z ostatnich lat pokazały, w jak złej kondycji są niektóre spółki-matki polskich banków. Orędownicy „repolonizacji” banków kontrolowanych przez zagraniczny kapitał twierdzą, że „udomowione” banki będą chętniej udzielać kredytów i uniezależnią gospodarkę od kaprysów zagranicznych grup bankowych. Brak jest szacunków, ile warte byłyby owe domniemane korzyści.

Wiadomo za to, że repolonizacja w praktyce oznacza renacjonalizację. Przejmującymi są bowiem podmioty kontrolowane przez Skarb Państwa. Jeszcze za rządów poprzedniej ekipy PKO BP przejął Nordea Bank, a PZU objęło zapewniający kontrolę 25-prodcentowy pakiet akcji Alior Banku. Teraz Alior kupuje Bank BPH. Mniej lub bardziej oficjalnie mówi się, że konsorcjum PZU-Alior ma chrapkę także na Raiffeisen Polbank, a może nawet na spory pakiet Pekao SA, jeśli na sprzedaż zdecyduje się przeżywający kłopoty UniCredit.

(Bankier.pl)

Głównym celem „odzyskiwania” banków wydaje się repolonizacja sama w sobie – czyli zwiększenie udziału rodzimego kapitału w sektora bankowym. W dyskusji o „repolonizacji” banków kwestia oczekiwanych z tego tytułu korzyści jest marginalizowana. Trzeba, bo trzeba. A skoro trzeba, to jest to dobre.

(Bankier.pl)

Według danych Komisji Nadzoru Finansowego na koniec marca 2016 roku inwestorzy krajowi mieli 42,8% udziałów w sektorze. Trend „repolonizacji” trwa od przynajmniej 5 lat: w roku 2011 kapitał zagraniczny kontrolował 65% sektora bankowego w Polsce. Teraz już tylko 57,2%. Po „udomowieniu” BPH, Polbanku i choć w części Pekao SA udział inwestorów zagranicznych spadłby poniżej 50%.

Czym jest bank?

Zasadniczo bank to sterta aktywów finansowych – głównie kredytów – finansowana depozytami klientów, czyli długiem banku. Wszystko to wsparte systemem informatycznym i pracą bankowców decydujących o tym, komu i na jakich zasadach kredytu udzielić, a komu odmówić. Technologia współczesnej bankowości od czasów renesansu zmieniła się tylko nieznacznie. Bank jest silnie zlewarowanym i ryzykownym biznesem mającym zarabiać pieniądze dla swoich udziałowców.

We współczesnym świecie banki są podmiotami uprzywilejowanymi przez państwo. Jest to działalność ściśle regulowana przez władze, która nielicznej grupie firm finansowych przyznaje prawny monopol na prowadzenie usług bankowych. Mało tego, państwo daje gwarancje zabezpieczone prasami drukarskimi banku centralnego, że w razie czego żaden duży bank nie upadnie. Dzięki temu bankowcy mogą bezkarnie wykorzystywać przywilej rezerwy cząstkowej i kreować nowy pieniądz na bazie starego. Tak naprawdę banki zarabiają na produkcji pieniądza, czyli długu. W obecnym systemie każdy pieniądz jest czyimś zobowiązaniem.

Schyłek tradycyjnej bankowości

Rzecz w tym, że opisany wyżej model bankowości jest w agonii. System monetarny oparty na bankowej kreacji pieniądza doszedł do ściany i nie potrafi już wygenerować inflacji oraz połączonej z nią iluzji nominalnego wzrostu gospodarczego. Cały Zachód jest zakredytowany po gałki oczne i więcej długu nie jest w stanie wchłonąć. Podejrzewam, że właściciele i zarządzający globalnymi grupami finansowymi dobrze o tym wiedzą. I od kilku lat sprzedają swoje aktywa, uprawiając znany z branży motoryzacyjnej downsizing

Sytuacja banków europejskich wygląda fatalnie, ale także banki działające w Polsce nie notują już takich wyników jak parę lat temu. Kredytowa bonanza z lat 2005-14 za naszego życia zapewne się nie powtórzy. Według danych KNF w 2015 roku banki komercyjne wraz z oddziałami banków zagranicznych zarobiły o 20% mniej niż rok wcześniej. W tym roku dzięki sprzedaży udziałów w Visa Europe wynik sektora zapewne będzie zbliżony do zeszłorocznego. Ale od 2017 r. podatek bankowy trwale obniży rentowność sektora, a niekorzystne trendy demograficzne też zrobią swoje.

W efekcie po kilku latach kapitalnych wyników (w latach 2011-14 sektor zarabiał ponad 14 mld zł netto) banki czeka przynajmniej kilka chudych lat. Równocześnie nadzór wymaga coraz większych buforów kapitałowych (i dobrze), co czyni działalność bankową mniej rentowną. Aby bank zarobił ten sam miliard złotych, musi wyłożyć coraz więcej kapitału własnego. Skończyły się czasy, gdy banki operowały na śladowych kapitałach (np. w USA było to czasem 4-5% aktywów) – teraz trzeba mieć „nawet” 10-12% kapitałów własnych w relacji do aktywów ważonych ryzykiem.

W 2007 roku rentowność banków działających w Polsce sięgała niewiarygodnych 20%, po rozpoczęciu kryzysu zmalała do ok. 10%, a w zeszłym roku było to już tylko 7,35%. Dekadę temu, aby wycisnąć prawie 13 mld zł zysku netto, właściciele banków zainwestowali niespełna 64 mld zł. W 2015 roku przy zysku netto na poziomie 12 mld zł, kapitały własne banków wynosiły 164,4 mld zł. Z punktu widzenia inwestora biznes robi się coraz słabszy, a ryzyko jego prowadzenia istotnie wzrosło.

Nie kupuj ryzyka systemowego

Z inwestycyjnego punktu widzenia zakup banków w obecnym otoczeniu gospodarczym i finansowym jest inwestycją podwyższonego ryzyka. Nie dość, że banki zarabiają coraz mniej (to dobrze) i że muszą się odchudzać (też dobrze), pozbywając się aktywów (jeszcze lepiej), to z każdym rokiem narasta ryzyko systemowe. Czyli groźba tego, że liczona globalnie w bilionach dolarów góra niespłacalnego długu prędzej czy później zapadnie się pod własnym ciężarem.

O tym już przekonali się Grecy, a teraz przekonują się Włosi. Co prawda polski sektor bankowy jest w znacznie lepszej formie niż w większości krajów Europy, ale wystarczy kilkuletni okres dekoniunktury lub stagnacji, by jego stan się pogorszył. Ryzyko inwestowania banki w mojej ocenie jest teraz bardzo wysokie.

Co robić w takich warunkach? Po pierwsze, omijać sektor bankowy szerokim łukiem. To branża schyłkowa, której monopolistyczne przywileje są na dłuższą metę nie do obrony i której zagraża coraz bardziej żywotna rewolucja „fintechowa”. Za kilka lat możemy nie potrzebować pośrednictwa banku, aby zapłacić za towar lub usługę. Pożyczkę już teraz można zaciągnąć poza bankiem i jej koszt wcale nie musi być dużo wyższy (choć na ogół jednak jest). Mimo ostatnich kłopotów, wynalazki typu bitcoina czy inne kryptowaluty w przyszłości mogą stać się szeroko akceptowalnym środkiem płatniczym, choć raczej nie środkiem tezauryzacji – od tego mamy złoto. 

Dlatego wolałbym, aby państwo polskie zamiast bawić się w fundusz typu leveraged buyout, zajęło się ograniczeniem bankowych przywilejów. Coś już się w tym kierunku dzieje: w sierpniu 2015 r. Trybunał Konstytucyjny uśmiercił bankowy tytuł egzekucyjny. UOKiK mniej lub bardziej skutecznie walczy z uprzywilejowaną pozycją banków w umowach z klientami. KNF zaostrza politykę regulacyjną, nakładając na banki nowe bufory kapitałowe.

Warto pójść krok dalej: zastąpić kredyt mieszkaniowy kredytem hipotecznym tak, aby hipoteka na nieruchomości była jedynym zabezpieczeniem banku. Ale przede wszystkim należy skończyć z systemem rezerwy cząstkowej i państwowymi gwarancjami dla depozytów. Niewypłacalne banki powinny upadać i nie mogą być ratowane z pieniędzy podatników lub przez prasy drukarskie NBP.

Droga do normalnego systemu bankowego opartego na 100-procentowym pokryciu wkładów klientów jest długa i kręta, ale z pewnością warta pokonania. A gdy już banki utracą swoje przywileje, wystarczy uwolnić rynek, znosząc administracyjne ograniczenia w prowadzeniu działalności bankowej. A wtedy branża „zrepolonizuje” się sama.

Krzysztof Kolany

Źródło:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
5 2 ~EkonoŁOM

Męczą mnie już stronnicze, "zamówione" artykuły p. Kolanego...

! Odpowiedz
3 0 ~AXN

Przy sprzedaż były działki, teraz przy zakupie. Morawiecki rzucił milionową pensje - wyczuł jak się szybko wzbogacić. Jarek ni ściąga do siebie tylko na ładne oczy. Tak odbywa się w Polsce od 1989 roku.

! Odpowiedz
13 11 ~kol

Te banki nie długo będą potrzebowały pomocy państwa, tylko będą w obcych rękach. Rząd dobrze robi, że ich bierze póki jeszcze jako tako kondycja jest ich dobra.. Tu nie chodzi o kupno wszystkich banków, ale o tylko takiej ilości aby w nadchodzącym kryzysie nie sponiewierało to gospodarki. Unicredit ma kłopoty a to na pewno przełoży się na nasz prawie największy bank. Decydujcie.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
2 16 ~gil

Bankierzy są jak egipscy kapłani. Tylko oni wiedzą, co tak naprawdę oznacza ten rzekomo niezbędny gospodarce SYSTEM FINANSOWY. Potrafią szantażować narody, wpływać na decyzje rządzących. A jak nie będzie po ich myśli, to nastąpi zaćmienie słońca.

! Odpowiedz
4 11 ~TKM-alleluja

To nic innego jak KORYTO + dla kolesi - polskich banksterów !

! Odpowiedz
0 3 ~ZastanawiamSie

Takich jak Morawiecki?

! Odpowiedz
6 14 ~anty_pis_2016

po to repolonizacja aby móc więcej do żłoba dolać kasy i wydawać zyski na "państwowe"-propisowe działania

! Odpowiedz
21 10 ~lech2011

To jest świetny tekst. Powinny go czytać obowiązkowo matoły pro-pisowskie, które tak wskakiwały na Balcerowicza, że oddał ten sektor w obce ręce.
Ale pytanie jest takie: co dalej w tej branży? Idziemy chyba w kierunku nie kontrolowanego przez państwa i grupy finansowe bitcoina, ale jeszcze nie ma tu sensownych rozwiązań. Brakuje mu funkcji tezauryzacji.
Może rynek samodzielnie zrobi jednak przerzutkę ?

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
2 2 ~spokojnie

zrepolonizuja sie same czyli meta w tym samym miejscu więc nie wyzywamy,,,,,,,,,,tej czy innej opcji politycznej tylko przyjmujemy do wiadomości fakty......... droga rózna meta ta sama a tekst powinni przczytac i wszystkie partie .......co opozycja nie może wnosić propozycji ustaw sejmowych? czy jest za tępa? do tego sorki nie wyzywamy :_) to taka odpowiez za matoły

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
5 12 ~rippe

Tak jest - banki to przeżytek.
Powinien wrócić Szmul, co dawał na kredyt.
I komu to przeszkadzało?
Zresztą zawsze można wrócić do transakcji wymiennych towar za towar.

! Odpowiedz
WIG 0,56% 60 274,56
2019-02-22 17:05:00
WIG20 0,68% 2 355,77
2019-02-22 17:15:00
WIG30 0,59% 2 697,30
2019-02-22 17:15:00
MWIG40 0,38% 4 141,71
2019-02-22 17:15:00
DAX 0,30% 11 457,70
2019-02-22 17:35:00
NASDAQ 0,91% 7 527,54
2019-02-22 22:02:00
SP500 0,64% 2 792,67
2019-02-22 21:59:00

Znajdź profil

Przejdź do strony za 5 Przejdź do strony »

Czy wiesz, że korzystasz z adblocka?
Reklamy nie są takie złe

To dzięki nim możemy udostępniać
Ci nasze treści.

Przemek Barankiewicz - Redaktor naczelny portalu Bankier.pl

Jesteśmy najważniejszym źródłem informacji dla inwestorów, a nie musisz płacić za nasze treści. To możliwe tylko dzięki wyświetlanym przez nas reklamom. Pozwól nam się dalej rozwijać i wyłącz adblocka na stronach Bankier.pl

Przemek Barankiewicz
Redaktor naczelny portalu Bankier.pl