

Akcje Tesli potaniały po tym, jak Elon Musk kazał inwestorom poczekać aż trzy lata na efekty obecnie prowadzonych prac nad lepszymi bateriami.
Przypadający wczoraj „Dzień Baterii” (ang. Battery Day) od dawna był zaznaczony w kalendarzach akcjonariuszy Tesli. Od tygodni spekulowano, że w trakcie wydarzenia Elon Musk zaprezentuje przełomowe dokonania spółki w obszarze baterii, z którymi inwestorzy wiążą wielkie nadzieje.
Oczekiwania zostały zaspokojone połowicznie. Owszem, szef Tesli przedstawił plany spółki na produkcję tańszych i bardziej wydajnych baterii, jednak przestrzegł, że w obszarze tym wciąż jest dużo pracy. „Jesteśmy na drodze o sukcesu, jednak mamy mnóstwo do zrobienia” – powiedział Musk.
ReklamaZobacz także
Zmiany, o których mówił, dotyczyły m.in. sposobu projektowania baterii, ich rozmiarów i metodzie produkcji. Tesla chce także wejść w biznes surowcowy - spółka zamierza wydobywać w stanie Nevada lit, metal niezbędny do produkcji baterii.
Jak podkreśla Reuters, nie sprawdziły się natomiast spekulacje dotyczące zaprezentowania przez Teslę baterii zdolnej wytrzymać milion mil, zdatnej do użytkowania przez 10 i więcej lat.
Być może reakcja inwestorów byłaby inna, gdyby Elon Musk nie dodał, że na pełne efekty zaprezentowanych działań trzeba będzie poczekać przynajmniej do 2022 r. Założyciel Tesli zapowiedział jednocześnie, że w ciągu 3 lat jego firma będzie w stanie obniżyć cenę auta z napędem elektrycznym do 25 000 dolarów.
Reakcja kursu akcji Tesli pokazuje, że rynek oczekiwał innego scenariusza. W trakcie regularnej sesji walory kalifornijskiej spółki potaniały o 5,6 proc., a w handlu posesyjnym spadły o kolejnych 7 proc. W efekcie cena akcji Tesli cofnęła się z 450 do 395 dolarów.
Michał Żuławiński




























































