Erwin Driessens i Maria Verstappen przygotowali instalację „Tickle Salon” („salon łaskotek”). Jak twierdzą, sami są wielkimi miłośnikami tej formy poprawiania humoru i projekt powstał przede wszystkim na ich własny użytek.
„Nie chcesz prosić drugiej osoby, by robiła wyłącznie dla twojej przyjemności coś, czego nie lubi. Dlatego pomyśleliśmy o stworzeniu robota do łaskotania” – mówi Verstappen.
Budowa maszyny do łaskotek nie była jednak prosta. Ostateczny kształt systemu jest następujący: nad łóżkiem, gdzie leży użytkownik, na 4 cienkich linkach zwiesza się nylonowy „pajączek” podłączony do komputera. Pajączek przesuwany jest powoli nad ciałem łaskotanego, a na podstawie napięcia linek komputer tworzy trójwymiarową mapę ciała użytkownika. W ten sposób maszyna uczy się, jak nie psuć efektu łaskotania i cały czas bardzo delikatnie dotykać skóry, nie tracąc z nią kontaktu ani nie stosując zbyt silnego nacisku.
Użytkownicy „Tickle Salon”, prezentowanego już w kilku galeriach Europy i USA zapewniają, że łaskotanie przez maszynę jest bardzo przyjemne i mało „robocie”. Kto wie, może droga do większej zażyłości z wytworami techniki prowadzi właśnie przez łaskotki?
Źródło:4Press




























































