REKLAMA

Tak się robi gry. Byliśmy w siedzibie Techlandu

Adam Torchała2020-03-06 06:00redaktor Bankier.pl
publikacja
2020-03-06 06:00

Minigolf, zjeżdżalnia, flippery i pokój drzemki - to nie opis parku rozrywki, a nowego biura, które Techland otworzył we Wrocławiu. "Dying Light 2" ostatnie szlify zbierze w nowym otoczeniu.

Rynek pracy w przemyśle growym z jednej strony kojarzy się z wysokimi pensjami i mocną kartą przetargową pracowników, z drugiej z tzw. crunchami, czyli okresami nadgodzin, gdy projekt dopinany jest na ostatni guzik. Coraz większą rolę w branży zaczynają zatem odgrywać biura, które mogą nie tylko pomóc się zrelaksować obecnym pracownikom, ale i być kartą przetargową w walce o nowych członków zespołu. Pierwsze dostrzegły to firmy z Doliny Krzemowej, coraz mocniej trend ten dostrzegalny jest jednak i w Polsce.

Tą ścieżką podążył m.in. Techland, który oficjalnie otworzył właśnie swoją nową wrocławską siedzibę. Liczący 8250 metrów kwadratowych budynek powstał obok starej, przyciasnej jak na obecne potrzeby siedziby spółki. W nowym biurowcu znajduje się 300 stanowisk pracy, jest jednak jeszcze miejsce na kolejne. Sporo przestrzeni zajmują jednak części wspólne, w które Techland postanowił mocno zainwestować.

W biurze mamy zatem nie tylko zwykłe pokoje do odpoczynku i wspólnych spotkań, ale także i np. salę z minigolfem oraz hamakami. Jest też udające las pomieszczenie, w której znajduje się pokój drzemki z pełnoprawnym łóżkiem. W korytarzach rozstawione są automaty do gier oraz flippery, na ścianach wiszą zaś warcaby, czy łamigłówki do rozwiązania. Pracownicy mają do dyspozycji także salon masażu, tzw. "barbera", czy siłownię, gdzie można się wyżyć zarówno na bieżni, jak i na worku bokserskim.

Na spotkaniu z dziennikarzami z okazji otwarcia biura Magdalena Kozak, odpowiedzialna za wystrój wnętrz, tłumaczyła, że pomysły rzucali sami pracownicy, a jej zadaniem było wybrać te najlepsze oraz sprawić, by wszystko ze sobą grało. - Pomysły były najróżniejsze, bo to bardzo kreatywne i wymagające środowisko - podkreślała.

Zjeżdżalnią na obiad

Najbardziej charakterystycznym miejscem w biurze jest chyba stołówka. Na co dzień odpowiada za nią Katarzyna Daniłowicz, zwyciężczyni telewizyjnego programu "Top Chef". Na stołówkę z pierwszego piętra prowadzi wielka zjeżdżalnia, z której część pracowników korzysta, by dostać się na posiłek. Jak powiedzial prezes Paweł Marchewka: "po co schodzić, skoro można zjeżdżać?".

fot. Adam Torchała / / Bankier.pl

Sam Marchewka podkreślał, że pracownicy spędzają w biurze ponad 8-9 godzin i ważne jest, by mogli znaleźć tu wszystko, co chcieliby mieć w domu. To także odpowiedź na zmieniające się warunki. Wieloletni wspólpracownik Marchewki, Grzegorz Świstowski, obecnie dyrektor techniczny w Techlandzie, zwrócił uwagę, że rynek pracy w branży się zmienia. - 20 lat temu ludzie byli nastawieni bardziej na etat, teraz myślą bardziej o projektach, a za tym idzie rotacja - tłumaczył. Budynek - zdaniem Marchewki - wysyła sygnał, że Techland robi nie tylko największe gry, ale też zapewnia najlepsze otoczenie pracy.

W oczekiwaniu na "Dying Light 2"

No właśnie, biuro to bowiem nie tylko "bajery" pokroju minigolfa, czy zjeżdżalni, ale przede wszystkim miejsce pracy. Oprócz działowych tzw. "open space'ów" i licznych sal konferencyjnych, w siedzibie Techlandu znajduje się także pomieszczenie do przechwytywania ruchu, tworzenia modeli postaci na podstawie zdjęć, czy studia do nagrywania najrówniżejszych dźwięków: od dialogów, przez uderzenia i kroki, po krzyki zombie.

Te usłyszeć będzie można w najnowszej produkcji Techlandu, czyli grze "Dying Light 2". Pierwsza część gry o przetrwaniu w świecie zombie została świetnie przyjęta i choć od premiery minęło już pięć lat, spółka nadal świetnie na niej zarabia. Niedawno Techland podał, że zagrało w nią już zagrało ponad 18 mln osób. Według ostatniego raportu - za 2018 rok - przychody Techlandu sięgnęły 182 mln zł, były zatem o połowę niższe niż CD Projektu

Starcie gigantów

Te dwie spółki porównuje się zresztą nieprzypadkowo, de facto bowiem jako jedyne potrafią w Polsce tworzyć gry "AAA" (najdroższe, kierowane do szerokiego grona graczy), które zbierają liczne światowe nagrody. Cicha rywalizacja pomiędzy Techlandem i CD Projektem trwa od lat. Spółki zaczynały podobnie, od handlu grami, by później pójść w produkcję. Gdy CD Projekt dopiero kończył prace nad pierwszą częścią "Wiedźmina" (2008), Techland miał na swoim koncie już "Call of Juarez" (2006) - grę, która może nie zawojowała świata, ale została dostrzeżona przez recenzentów. W 2011 roku obie spółki wydały swoje - ówcześnie - największe hity: "WIedźmina 2" oraz "Dead Island".

fot. / / Bankier.pl

CD Projekt udoskonalił proces przenoszenia na ekrany klimatu świata wykreowanego przez Andrzeja Sapkowskiego, Techland zaś wszedł w niszę, w której świetnie się odnalazł - gry o zombie. Efektem były dwie największe gry obu producentów: "Wiedźmin 3" oraz "Dying Light". Co ciekawe i tutaj data była również zgodna - obie do sklepów trafiły w 2015 roku. Niewiele będzie dzieliło także premierę "Cyberpunka 2077" od "Dying Light 2". Nawet informacje o przełożeniu premier pojawiły się zaraz po sobie. Przypadek?

Tutaj podobieństwa mogą się jednak skończyć. O ile w CD Projekcie niemal wszystkie ręce rzucono na "Cyberpunka 2077", a i kolejna przyszła duża gra studia okazała się "Cyberpunkiem", tyle że Online, o tyle w Techlandzie sprawa wygląda nieco inaczej. Wrocław mocno pracuje nad doszlifowaniem "Dying Lighta 2", równolegle w Warszawie pracuje jednak drugi zespół, który tworzy zupelnie inną grę "AAA", a jej premiera możliwa jest nawet za dwa lata. 

Giełda? Jeszcze nie teraz

Inna różnica pomiędzy dwójką gigantów, to fakt, że Techlandu nie ma na giełdzie. Temat ten wraca jak bumerang, wciąż brakuje jednak wyraźnej deklaracji. Warto zdać sobie sprawę, że Techland ma sporo gotówki, zdrowe finanse i de facto nie potrzebuje wychodzić na giełdę po nowe środki.

fot. Adam Torchała / / Bankier.pl

Premiera "Dying Light 2" mogłaby być dobrym momentem, spółka na GPW nie musi się jednak spieszyć. CFO Techlandu, Karol Bach, podczas rozmów z dziennikarzami podkreślił, że co chwila zgłasza się ktoś w tej sprawie do spółki, jednak jego zdaniem historia, którą ma do opowiedzenia inwestorom Techland będzie lepsza po premierze "Dying Light 2". - Po premierze zastanowimy się nad debiutem, będzie to jednak zależało od przyjęcia "Dying Light 2" oraz sytuacji na rynku - stwierdził. Dodał, że ewentualny sukces "Dying Light 2" pokazałby powtarzalność Techlandu i mocno podniósł jego ocenę, a w drodze jest przecież już kolejny tytuł.

Źródło:
Adam Torchała
Adam Torchała
redaktor Bankier.pl

Redaktor zajmujący się rynkami kapitałowymi. Zdobywca tytułu Herosa Rynku Kapitałowego 2018 przyznanego przez Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych. Swoją uwagę skupia głównie na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie, gdzie trzyma rękę na pulsie nie tylko całego rynku, ale także poszczególnych spółek. Z uwagą śledzi również ogólnogospodarcze wydarzenia w kraju i poza jego granicami.

Tematy
Konto Firmowe i Karta przez rok za bezwarunkowe 0 zł

Konto Firmowe i Karta przez rok za bezwarunkowe 0 zł

Advertisement

Komentarze (4)

dodaj komentarz
dziki_losos
To fajnie, jak biuro jest przyjazne i modne, ale też ważne jest to, aby nie zastępowało życia prywatnego. Im bliżej 30-tki, tym człowiek bardziej docenia rzeczy typu regularne godziny pracy, urlop macierzyński czy przepisowy wymiar urlopu wypoczynkowego. Idealna firma ma i to, i to.
niedorzeczny
Ciekawa reklama (artykuł?), ale dla mnie niezachęcająca. Wcale bym nie chciał, żeby praca zawłaszczała moje życie prywatne, rodzinne. Poza tym tworzenie gier sprawiałoby mi wiele cierpień moralnych, skoro produkt mojej pracy służyłby tylko wyciąganiu kasy od skończonych frajerów. Wolę robić coś, co ma przynajmniej Ciekawa reklama (artykuł?), ale dla mnie niezachęcająca. Wcale bym nie chciał, żeby praca zawłaszczała moje życie prywatne, rodzinne. Poza tym tworzenie gier sprawiałoby mi wiele cierpień moralnych, skoro produkt mojej pracy służyłby tylko wyciąganiu kasy od skończonych frajerów. Wolę robić coś, co ma przynajmniej pozory pożyteczności.
nostsherlock
Przez robić coś pożytecznego masz na myśli kasowanie produktów na kasie "skończonym frajerom"? To że nie lubisz gier, nie daje przyzwolenia ten rodzaj krytyki. A jak wrócisz już do domu po swojej nisko płatnej pracy, na którą narzekasz, wypij sobie jeszcze najtańszej wódy jak "nie-skończony Przez robić coś pożytecznego masz na myśli kasowanie produktów na kasie "skończonym frajerom"? To że nie lubisz gier, nie daje przyzwolenia ten rodzaj krytyki. A jak wrócisz już do domu po swojej nisko płatnej pracy, na którą narzekasz, wypij sobie jeszcze najtańszej wódy jak "nie-skończony frajer"

Powiązane: Tylko u nas

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki