Dwa lub trzy pokoje na kredyt – tak mieszkają Polacy

2020-07-25 06:00
publikacja
2020-07-25 06:00
fot. SpicyTruffel / Shutterstock

Przeciętna polska rodzina (lub posługując się frazeologią z raportów GUS - gospodarstwo domowe) żyje w trzypokojowym mieszkaniu o powierzchni 80,4 mkw. Na 1 mieszkańca przypada 28,7 mkw. mieszkania oraz jeden pokój. Wskaźnik powierzchni mieszkaniowej na osobę w ciągu 15 lat wzrósł o 5,5 metra kwadratowego.

Dane GUS-owskie pokazują, że warunki mieszkaniowe w Polsce stopniowo się poprawiają. Widać to zwłaszcza w dłuższej perspektywie. W 2005 roku na jednego mieszkańca przypadało 23,2 mkw., a u kresu epoki PRL – w 1988 roku – było to zaledwie 17,1 mkw. Tak więc w ciągu 15 lat powierzchnia mieszkania, którą przeciętnie dysponuje jedna osoba, zwiększyła się o 21 proc., natomiast w porównaniu do epoki PRL aż o blisko 68 proc.

Warto dodać, że w czasach „słusznie minionych” w związku z niedoborem mieszkań (choć w epoce gierkowskiej budowano znacznie więcej niż obecnie) obowiązywały tzw. normatywy mieszkaniowe, a więc limity powierzchni przewidziane dla określonej liczby mieszkańców. I tak na przykład – w 1959 roku, gdy wprowadzono pierwsze powojenne normatywy, założono, że dwuosobowa rodzina może mieszkać w lokalu M2 o powierzchni 24-30 mkw. W epoce gierkowskiej normy nieco się zwiększyły. Mieszkanie M2 mogło mieć powierzchnię 30-35 metrów kwadratowych.

Jednak - choć na tle ciasnoty Polski Ludowej czasy współczesne wydają się mieszkaniowym luksusem - to ciągle wiele nam jeszcze brakuje do standardu, w jakim mieszkają obywatele innych państw europejskich.

Średnia dla naszego kontynentu wynosi około 40 metrów kwadratowych na osobę, natomiast w wiodących pod tym względem państwach skandynawskich (Dania, Szwecja) i Luksemburgu jest to około 60 metrów kwadratowych na mieszkańca.

Jak mieszkają Polacy?

Z GUS-owskiego badania sytuacji gospodarstw domowych w 2019 roku wynika, że przeciętne polskie mieszkanie ma 3 pokoje i nieco ponad 80 metrów kwadratowych. Na taki wynik składa się oczywiście także budownictwo jednorodzinne. W 2019 roku największą przeciętną powierzchnią użytkową mieszkań dysponowały gospodarstwa domowe rolników – 134,6 m. Z kolei najmniejsze dotyczyły rencistów – 65,9 mkw.

Jeśli jednak przytoczyć powierzchnię przypadającą na osobę, to okaże się, że najwygodniej żyją właśnie renciści i emeryci (40,3 i 39,6 mkw. na osobę). Jest to podyktowane oczywiście faktem, że częściej żyją samotnie po śmierci małżonka. Najmniejszą powierzchnię na osobę miały z kolei gospodarstwa pracowników – 24,5 mkw.

Powierzchnia przypadająca na osobę w gospodarstwie domowym jest oczywiście skorelowana z poziomem zamożności. W rodzinach o najwyższych dochodach (V grupa kwitnylowa – z dochodem rozporządzalnym na osobę wynoszącym średnio 3500 zł) na jednego członka gospodarstwa domowego przypadało około 37 mkw. mieszkania.

Mieszkanie made in Poland

Przeciętne mieszkanie oddane do użytku w zeszłym roku miało 88,6 mkw. Na średnią składały się mieszkania w budynkach jednorodzinnych – przeciętnie o metrażu 133,8 mkw. oraz w budynkach wielorodzinnych – 53,1 m.

Pod względem form budownictwa największe mieszkania odnotowano w budownictwie indywidualnym – 143,5 mkw. Najmniejsze są mieszkania w budownictwie komunalnym 41,6 mkw., natomiast jeśli chodzi o budownictwo deweloperskie (przeznaczone na sprzedaż lub wynajem), to takie mieszkania zbudowane w zeszłym roku miały powierzchnię 61,6 mkw., co stanowi nieznaczny (nieco ponad 1 procent) wzrost w stosunku do roku wcześniejszego.

Co ciekawe jednak, z danych GUS-u nie wynika, by generalnie w dłuższej perspektywie czasowej budowało się w Polsce większe mieszkania – wręcz przeciwnie. Dla przykładu – w 2010 roku przeciętne mieszkanie oddane do użytku, przeznaczone na sprzedaż lub wynajem miało 66 mkw. Nieznacznie większe były też domy – średnio 145 mkw., natomiast średnia dla całego budownictwa zrealizowanego 10 lat temu wynosiła ponad 106 metrów kwadratowych. W 2005 roku – a więc 15 lat temu - również budowano większe mieszkania. Te przeznaczone na sprzedaż lub wynajem miały średnio 62,6 mkw.

Wielkość mieszkań od deweloperów rośnie dopiero od ostatnich kilku lat. W 2017 roku nieruchomości zbudowane na sprzedaż lub wynajem miały średnio 58,7 mkw. , w 2016 – 58,2 mkw.

Wzrost powierzchni być może jest skorelowany z rosnącym popytem. Ostatnie lata były okresem boomu rynkowego, co pociągało za sobą dynamiczny wzrost cen. Większa powierzchnia i większe ceny to też skutek większej siły nabywczej Polaków na rynku mieszkaniowym.

Z danych NBP za I kw. 2020 wynika, że z przeciętnej pensji w sektorze przedsiębiorstw statystyczny Polak może kupić 0,80 mkw. mieszkania w dużym mieście. Wskaźnik szacowanej dostępności mieszkań w dużych miastach nieznacznie zwiększył się względem poprzedniego kwartału oraz był wyższy o 0,32 mkw. (tj. o ok. 67%) względem minimum notowanego w III kw. 2007 r. Bank centralny podkreśla, że wzrósł także wskaźnik szacowanego maksymalnego dostępnego kredytu hipotecznego.

Co kupujemy?

Pośrednio o warunkach mieszkaniowych Polaków mówią nam również dane dotyczące akcji kredytowej i popytu na rynku nieruchomości. One raczej potwierdzają, że polski standard to dwa lub niewielkie trzy pokoje.

Z raportu Amron-Sarfin dla Związku Banków Polskich za I kw. 2020 wynika, że w analizowanym okresie przeciętne mieszkania, które kupowano na rynku pierwotnym w największych miastach kraju, miały powierzchnię 53,63 mkw. Największe kupowane były mieszkania w Warszawie (56,64 m2), we Wrocławiu (53,78 m2) i w aglomeracji katowickiej (54,18 m2). Natomiast najmniejsze mieszkania były przedmiotem obrotu w Łodzi, gdzie przeciętny metraż wyniósł 51,02 m2

Jeśli chodzi o wartość nowych mieszkań, tzw. przeciętny Polak kupuje nieruchomość na kredyt, zadłuża się na niecałe 300 tysięcy złotych. Najczęściej dysponuje wkładem własnym w wysokości do 20 proc. (41 proc. udzielonych kredytów w I kw. 2020 w największych miastach Polski wg Amron-Sarfin).

Przeciętny Polak zaciąga kredyt złotowy, podpisuje z bankiem umowę na 25-35 lat (67 proc. umów podpisanych w I kw. 2020). W I kw. 2020 banki i kupujący podpisali ponad 56 tysięcy umów kredytów hipotecznych na cele mieszkaniowe. Ich liczba wzrosła o ponad 11 proc. rok do roku, natomiast wartość zwiększyła się o ponad 3 mld zł czyli 22 proc. w porównaniu do roku 2019.

Źródło:
Tematy
Tanie konto osobiste z kontem oszczędnościowym.

Tanie konto osobiste z kontem oszczędnościowym.

Advertisement

Komentarze (43)

dodaj komentarz
innowierca
@lorelie
Przykro mi ale oni maja racje. Z jakichs przyczyn w malych i srednich miastach na zachodzie wynajem lub zakup mieszkania w porownaniu do zarobkow jest czesto tanszy niz w Polsce. Porownywanie cen w stolicach naprawde nie ma sensu. Cena domu w 200 000 miescie w UK jest czesto nominalnie nizsza niz w Polsce. Cena Paryz,
@lorelie
Przykro mi ale oni maja racje. Z jakichs przyczyn w malych i srednich miastach na zachodzie wynajem lub zakup mieszkania w porownaniu do zarobkow jest czesto tanszy niz w Polsce. Porownywanie cen w stolicach naprawde nie ma sensu. Cena domu w 200 000 miescie w UK jest czesto nominalnie nizsza niz w Polsce. Cena Paryz, Londyn a moze New York to
przyklady bez sensu. Ale to raczej niewygodny temat i jestem w stanie zrozumiec ze niepopularny. Przeciez to proste do zrozumienia. Przeciez gdyby tak nie bylo to w Polsce bylby wyzszy poziom zycia niz w krajach zachodnich. Moze jeszcze ktos napisze ze na zachodzie spozywka jest 2-3 krotnie drozsza niz w Polsce szczegolnie w Lidelku he he bo i takie rodzynki sie tu na forum zdarzaja.
innowierca
Dokladnie jak zaznaczylem ze w wielu krajach zachodnich jezeli chodzi o ceny domow w malych i srednich miastach to ceny moga byc zblizone a nawet nominalnie tansze niz w Polsce to musza byc bardzo niepozadane informacje he he. Niestety pomijajac stolice w wielu miastach zachodu tak jest ze cena domu moze byc identyczna do tej w Dokladnie jak zaznaczylem ze w wielu krajach zachodnich jezeli chodzi o ceny domow w malych i srednich miastach to ceny moga byc zblizone a nawet nominalnie tansze niz w Polsce to musza byc bardzo niepozadane informacje he he. Niestety pomijajac stolice w wielu miastach zachodu tak jest ze cena domu moze byc identyczna do tej w Polsce.
mark234
Teraz to mieszkają w aptekach smutnych szaro białych wnętrzach co za moda nastała
kozey
Ciekawe czy jutro od rana będzie zmasowana agitacja deweloperów, że oni to dopłacają, a kończą tylko z dbałości o krajobraz miejski, nowych nigdy nie zaczną bo czują się najbardziej pokrzywdzeni, te 800 lokali co do nich wróciło to bezdomnym oddadzą, słowem pomóżcie Polakowi rodakowi, z zagranicznym kapitałem
m1410
Mieszkania są tanie, biorąc pod uwagę ile sobie robolisko teraz życzy, to marża deweloperów jest cieniutka. Podnoszenie płacy minimalnej powoduje wzrost kosztu g/wno pracy, każdy by chciał dycha na rękę, to co się dziwić że truskawek nie ma komu zbierać i kafelek wykładać. uważasz że za drogie mieszkania, jest Mieszkania są tanie, biorąc pod uwagę ile sobie robolisko teraz życzy, to marża deweloperów jest cieniutka. Podnoszenie płacy minimalnej powoduje wzrost kosztu g/wno pracy, każdy by chciał dycha na rękę, to co się dziwić że truskawek nie ma komu zbierać i kafelek wykładać. uważasz że za drogie mieszkania, jest was więcej? załóż firmę buduj taniej i zawstydź pazernych deweloperów. A może ty byś chciał żeby tobie obniżyli pensję? jesteś kierowcą? obniżmy im pensje bo bilety za drogie autobusowe. Roszczeniowe nieroby dej dej dej dej, do roboty, nie stać cię na mieszkanie? i dobrze, do roboty idź i zarób sobie.
(usunięty)
(wiadomość usunięta przez moderatora)
bt5
Wiekszość wyjechanych uderzało na duże miasta - a jakaś robota się znajdzie ale z mieszkaniami kiszka: castingi na najemcę gdzie imigrant jeszcze z PL z góry nie ma szans, do tego kosmiczne ceny. Widziałem gorzej niż podajesz bo hotle robotniczy pod Oslo , okna tak zużyte ze do zmaykania potrzebne wkrety i wkrętarka, Wiekszość wyjechanych uderzało na duże miasta - a jakaś robota się znajdzie ale z mieszkaniami kiszka: castingi na najemcę gdzie imigrant jeszcze z PL z góry nie ma szans, do tego kosmiczne ceny. Widziałem gorzej niż podajesz bo hotle robotniczy pod Oslo , okna tak zużyte ze do zmaykania potrzebne wkrety i wkrętarka, mebli swoich nie mozna mieć a istniejce riuna, łożka trzeba było wyrównywać plikami gazet, łazienki 2-ie na pietro. I polskie rodziny z zona z dzieckiem , plus dziecko z pierwszego małżeństwa zony, plus teściowa na jednym pokoju. Ale na parkingu Audi co chwilę fotografowane komórka i mmsy słane do Polski jaki raj.
jacek-19
"W Londynie mamy dodatkowo wgratusie pluskwy i karaluchy, w Paryżu szczury. Żadnego z białych imigrantów nie stac aby zamieszkać na zachodzie pośród białych," - moze w Londynie ! Ja jestem emigeantem z 1981 roku. Nigdy nie mieszkalem w takich warunkach jak piszesz. Od poczatku mieszkalismy w ladnych wynajmowanych "W Londynie mamy dodatkowo wgratusie pluskwy i karaluchy, w Paryżu szczury. Żadnego z białych imigrantów nie stac aby zamieszkać na zachodzie pośród białych," - moze w Londynie ! Ja jestem emigeantem z 1981 roku. Nigdy nie mieszkalem w takich warunkach jak piszesz. Od poczatku mieszkalismy w ladnych wynajmowanych mieszkaniach. Corka skonczyla Uni we Wiedniu i tam kupilismy jej 86 m mieszkanie w dobrej dzielnicy. Z zona mamy mieszkanie 96 metrowe (3 pokoje) tez w b. dobrej dzielnicy. Jak widzisz mozna, ale o tym tez decyduja zarobki.
bt5 odpowiada jacek-19
Dobrze pan wie że w latach 80 - tych Polak na Zachodzie na stały wyjazd to był albo azylant ( na Solidarność) , albo przesiedleniec ( na ojca/dziadka z Wehrmachtu - RFN) - w obu przypadkach była szeroka pomoc socjalna dla przybyłych. Chodziłem w latach 80 -tych z synem SB-eka do jednej klasy i wiem że masa krewnych takich Dobrze pan wie że w latach 80 - tych Polak na Zachodzie na stały wyjazd to był albo azylant ( na Solidarność) , albo przesiedleniec ( na ojca/dziadka z Wehrmachtu - RFN) - w obu przypadkach była szeroka pomoc socjalna dla przybyłych. Chodziłem w latach 80 -tych z synem SB-eka do jednej klasy i wiem że masa krewnych takich ustosunkowanych osób miała nawet wyrabiane lipne papiery Solidarności aby sobie na miękkich warunkach wyjechać na Zachód. A wyjazdy po wejściu do Uni były mniej proste choć i tak w UK można było z poczatku łatwo dostać zestwa benefitów i flat z councilu. A dziś nie ma nawet o czym mówić - ulice zachodnich stolic s pełne polskich bezdomnych - praca z agencji tymczasowych , drogie wynajęcie lokum i brak socjalu dla nie obywteli tamtejszych krajów.
jacek-19 odpowiada bt5
Bylem azylantem ( na Solidarność) , ale wlasnie azyl pozwalal pracowac. Bez azylu nie bylo pracy, bez jezyka tez bylo bardzo trudno ja znalezc. Ja bylem na poziomie - ja wiedziec , ja zrobic. A wiec po "robocie" (prace dostalem jak zaczelem mowic) uczylem sie jezyka i przez poltora roku to byla tyra po 10 godz. i nauka.Bylem azylantem ( na Solidarność) , ale wlasnie azyl pozwalal pracowac. Bez azylu nie bylo pracy, bez jezyka tez bylo bardzo trudno ja znalezc. Ja bylem na poziomie - ja wiedziec , ja zrobic. A wiec po "robocie" (prace dostalem jak zaczelem mowic) uczylem sie jezyka i przez poltora roku to byla tyra po 10 godz. i nauka. Potem zaczalem szukac pracy w moim zawodzie i za inne pieniadze. Mialem szczescie i wiele zaparcia dazac do celu.

Powiązane: Mieszkanie na kredyt

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki