REKLAMA

Szperany interes - Sposób na biedę

2006-02-11 09:02
publikacja
2006-02-11 09:02
Przez większość tygodnia sypiają w samochodach na parkingu, myją się w łazienkach w supermarketach, gotują na malutkich kuchenkach turystycznych. W międzyczasie wypatrują kolejnych stert używanych rzeczy na niemieckich ulicach. Tak zwani wystawkowicze, bo o nich mowa, wiedzą jednak, że ten trud się opłaci. Mogą zarobić nawet kilka tysięcy złotych miesięcznie.

Milicz. Niewielkie, 25-tysięczne miasteczko. Niecała godzina drogi na północny-wschód od Wrocławia. O pracę trudno. Bezrobocie spore. W pośredniaku zarejestrowanych jest prawie 3 tys. bezrobotnych. Zakładów zatrudniających mieszkańców jak na lekarstwo. Nawet okoliczne ziemie są liche, piaskowe, mało żyzne. Za to jest dużo lasów i stawów. Z tego jednak nie da się żyć.

A mimo to, w miasteczku nie widać ubóstwa. Wręcz przeciwnie, powstają nowe osiedla domków jednorodzinnych, bloki, kwitnie drobny handel, a na ulicach pojawiają się coraz to nowsze modele samochodów.

Miliczanie znaleźli bowiem swój sposób na biedę - wystawki. Przywożą używane rzeczy zza zachodniej granicy, naprawiają i sprzedają. Od dawna już się mówi, że powiat milicki to zagłębie szperaczy. Według statystyk, handlem używanymi rzeczami zajmuje się co ósma miejscowa rodzina.

Sposób na biedę

Wystawkowicze, szperacze, busiarze - tak najczęściej miliczanie nazywają tych, którzy zajmują się handlem używanymi rzeczami z niemieckich wystawek. Oni sami irytują się, słysząc takie określenia. Chcą, żeby mówić o nich: importerzy rzeczy używanych. To, według nich, brzmi poważniej.

- Życie nie raz dało mi w kość. Nauczyłem się szanować tych, którzy zamiast wyciągać ręce po jałmużnę od państwa, sami znajdują sposób na życie. I chciałbym, żeby nas też traktowano z szacunkiem - podkreśla ponad 40-letni Zygmunt, wypakowując z samochodu towar, jaki udało mu się znaleźć na wystawkach.

W wynajętym garażu aż roi się od przywiezionych wcześniej rzeczy. Kolejne trudno upchnąć. Rowery, pralki, lodówki, nieco zdezelowane kosiarki, telewizory, nawet garnki i obrazy - tu handluje się dosłownie wszystkim.

- Trochę się to odświeży, poczyści, naprawi i będzie jak nowe - śmieje się Zygmunt, robiąc sobie krótką przerwę na papierosa.

Na wystawki jeździ od kilku lat. Zaczynał z tysiącem złotych, pożyczonym od teścia. Wynajął busa, załatwił plan wystawek i pojechał. W ciemno. Języka nie znał. No, może dwa zdania: „dzień dobry” i „czy mogę to wziąć?”. To wówczas wystarczyło. Nie dojadał, nie dosypiał. Ciągle wypatrywał na ulicach świeżo wyniesionych rzeczy.

- Było ciężko jak diabli. Czasami miałem ochotę dać sobie spokój z tym interesem. Ale zaraz nasuwało się pytanie: znowu mam iść na kuroniówkę? O, nie....Wytrwałem - wspomina.

Teraz jeździ własnym busem. Zatrudnia pracownika, ma nowe mieszkanie, drugi samochód. Żona nie pracuje. Już nie musi.

Większość tutejszych szperaczy zaczynała - i nadal zaczyna - podobnie jak Zygmunt. Od wynajętego busa i pożyczonych pieniędzy.

To naprawdę niezły biznes

Szperacze nie lubią nowych. Odstraszają ich jak mogą. Mówią im, że ciężko, że nie ma zbytu, że trudno się utrzymać. Rzecz jasna, każdy nowy to potencjalna konkurencja. Sami jednak, mimo narzekania, nie rezygnują. Wręcz przeciwnie - rozbudowują jak mogą swoje „imperium”. Wiedzą, że szperanie to złoty interes. Nie lubią jednak mówić o tym, ile zarabiają, a jeśli już - to z palcem na ustach, żeby przypadkiem nikt nie usłyszał. A już na pewno żadnego nazwiska nie podadzą do prasy.

- Nie mamy stałego miesięcznego dochodu. Czasami zarobimy trzy-cztery tysiące miesięcznie na czysto, innym razem nawet i piętnaście. Zależy od miesiąca i od tego, skąd przywozimy używane rzeczy - wyjaśnia zawiłości tego biznesu 28-letni Marcin. I tłumaczy: - Jeśli towar jest z dawnego RFN-u, to wiadomo, że lepszy i kasa lepsza. Gorszy jest w byłym NRD. Tam nic nie ma - rzeczy stare, brudne, a niektórzy Niemcy, jak nas widzą, to je od razu niszczą.

Ci, których nie zadowala jakość towaru znalezionego na ulicach, starają się wejść w układy z pracownikami niemieckich serwisów. Kupują tam pralki, lodówki, zmywarki, telewizory, komputery i inne nowoczesne urządzenia. Co prawda płacą za sztukę po kilka euro, ale mają pewność, że towar jest sprawny, i że w kraju nie zabraknie na niego klientów. Coraz częściej się zdarza, że przywieziony z Zachodu sprzęt od razu odbierają kupcy zza wschodniej granicy. Dla wystawkowiczów to idealny układ. Nie muszą już handlować na bazarach i giełdach, a pieniądze same wypychają portfel.

- Lwią część zarobionej kasy pożerają koszty. Nie chodzi nawet o składki czy inne opłaty, ale za coś przecież trzeba wyjechać po następny towar. ZUS nie zając. A jak nie masz za co, to nie ruszysz w trasę i interes stoi w miejscu - przekonuje Janusz.

Tydzień wystawkowicza

Szperacze, a co za tym idzie - całe miasteczko - żyją według specyficznego rytmu. W niedzielę wieczorem najbardziej ruchliwe stają się drogi w kierunku zachodniej granicy. To wtedy wyjeżdża się na wystawki. Od poniedziałku do środy na ulicach Milicza trudno jest wypatrzyć busa. Ruch zaczyna się dopiero w czwartki.

- To dzień handlowy. Jedni jadą na miejscową giełdę. Inni handlują w swoich magazynach, szopach, stodołach. Nie mamy żadnych szyldów i oznaczeń, ale każdy wie, jak do nas trafić - opowiada 26-letni Mariusz. - W piątek pakujemy się na kolejną giełdę. W sobotę wyruszamy do Lubina lub Poznania. Niektórzy jadą nawet do Warszawy lub Lublina - wylicza.

W niedzielę rodzinny obiad i znów wyjazd do Niemiec. I tak w kółko.

- Urlopów nie mamy. Czasami nawet część świąt spędzamy za granicą, bo wtedy Niemcy robią porządki, wystawiając niezły towar - wyjaśnia Maciek, kolega Mariusza. Po czym wyjmuje z kurtki harmonogram wystawek i pokazuje palcem, w jakim mieście i w jakie dni Niemcy będą wystawiać rzeczy.

- Ta kartka warta jest kilka stówek. Bez niej nie wiedzielibyśmy, gdzie jechać. Trudno ją zdobyć w niemieckich urzędach. Ale gdy się uda, dbamy o nią jak o największy skarb - dodaje.

Żołnierskie warunki

Na wystawkach niewiele się zmienia - oprócz tego, że można znaleźć coraz nowocześniejszy sprzęt.

- Każdy dzień w Niemczech wygląda tak samo. Śpimy na pace samochodu, a gdy jest zimno - w szoferce. Wstajemy wcześnie, by zdążyć przed innymi coś sensownego wyszperać z wystawianych przez Niemców rzeczy - opowiadają wystawkowicze.

Myją się w łazienkach w supermarketach, a czasami w bardziej prowizorycznych warunkach - np. w krzakach na parkingu. Obiadki przywiezione w słoikach z domu odgrzewają na kuchenkach turystycznych. Twierdzą, że najgorzej jest zimą, bo wtedy nawet woda w butelkach zamarza. Starają się nie kupować produktów spożywczych w niemieckich sklepach. Nie dość, że drogo, to jeszcze bez smaku. Jedynie na słodycze nikt nie żałuje grosza. Tanie i smaczne - są doskonałym prezentem dla dzieciaków, czekających w domu.

- Czy chciałbym robić w życiu coś innego? Absolutnie nie. Gdzie ja bym taką kasę zarobił? Nawet tytuł magistra i fotel dyrektora takiej mi nie zapewni - tłumaczy jeden ze szperaczy.
Wielu zrezygnowało z ciepłych, ale marnie opłacanych posadek i zajęło się szperami.

Szperacz w Sejmie

Choć na co dzień konkurują ze sobą - to kiedy trzeba, potrafią zewrzeć szyki. Kilka lat temu było o nich głośno, gdy wspólnie z importerami aut i części samochodowych blokowali polsko-niemieckie przejście graniczne. Strajkowali przeciw zakazowi sprowadzania do Polski uszkodzonych aut. Przewodził im m.in. Piotr Kozłowski, tzw. laweciarz, najbardziej rozgarnięty importer części samochodowych. Najpierw szperacze dzielili z nim trudy niedoli podczas blokady, potem poparli w wyborach parlamentarnych w 2001 roku. Startował do Sejmu z pierwszego miejsca wrocławskiej listy Samoobrony. Szef partii Andrzej Lepper osobiście pojawił się w Miliczu, by wspomóc Kozłowskiego w walce o mandat posła. Udało się. Kozłowski został posłem.

- Myśleliśmy, że będziemy mieć swojego człowieka w Sejmie, że będzie nam pomagał. Rzeczywistość szybko zweryfikowała nasze nadzieje - mówią z żalem Robert i Andrzej. - Poseł szybko urządził sobie w Miliczu piękne biuro i patrzył na nas z góry. Od czasu do czasu pojawiał się na imprezach kulturalnych i sportowych. Ciągle narzekał, że żaden tutejszy samorząd nie chce z nim współpracować. Ale sam nie przejawiał żadnej inicjatywy - dodają.

Czy Kozłowski pomógł szperaczom? - Nie - odpowiadają z przekonaniem Robert i Andrzej. - Z czasem przestał się w ogóle z nami identyfikować, coraz rzadziej rozmawiał. Aż w końcu większość wystawkowiczów przestała pokładać w nim jakiekolwiek nadzieje.

Sam Kozłowski jest innego zdania. Uważa, że jego praca parlamentarzysty nie była bezowocna. Choć trudno mu znaleźć konkretny przykład działalności na rzecz wystawkowiczów i importerów aut.

- Udało mi się jednak pozytywnie załatwić wiele spraw - zapewnia. - Być może nie dotyczyły bezpośrednio importerów czy wystawkowiczów z Milicza, ale już na początku kadencji wstrzymałem likwidację oddziału celnego we Wrocławiu. Dzięki mojemu wstawiennictwu ułatwiono przejazd samochodów do 7,5 tony wraz z odprawą na przejściu granicznym w Mieroszowie.

Kozłowski chętnie wylicza inne swoje poselskie zasługi - m.in. pomoc w pozyskaniu funduszy przedakcesyjnych dla milickich firm, pomoc w załatwieniu dodatku do emerytur dla kombatantów i osób represjonowanych, zatrudnienie prawnika w biurze poselskim, który udzielał bezpłatnych porad, a także pomoc przy organizacji imprez sportowych. To jednak nie przekonuje szperaczy.

- Oczekiwaliśmy dużo więcej - podkreślają. - Ostatnio, tuż przed kolejnymi wyborami, zamierzał przenieść wrocławską giełdę z Niskich Łąk na Bielany. Żaden z nas nie podchwycił pomysłu. W ubiegłym roku nie poparliśmy go, nie wszedł do Sejmu. Tylko raz daliśmy się nabrać na jego piękne obietnice.

Dziś eksposeł Kozłowski myśli o tegorocznych wyborach samorządowych. Chce ubiegać się o stanowisko wójta Cieszkowa, swej rodzinnej miejscowości.

Wyjść z szarej strefy

Jak w każdej branży - każdy na początku kombinuje, jak może. Jedni płacą podatki i wywiązują się ze wszystkich zobowiązań, inni wolą pracować na czarno. Szczególnie młodzi. Starsi już wiedzą, że z interesu w szarej strefie nie będzie emerytury czy nawet renty. Dlatego w końcu rejestrują swoją działalność.

- Nie ma w tym nic dziwnego. W naszym państwie najpierw trzeba mieć, żeby móc z czego płacić podatki i zusy. Biedak nie ma szans. Nawet nie będzie wiedział, kiedy wpadnie w długi po uszy. A potem, zamiast rozwijać biznes, ucieka przed komornikami - wyjaśnia Zygmunt, po czym śmiejąc się pokazuje wymownie pętlę na szyi.

I od razu dodaje, że gdyby państwo dawało lepszy start młodym, nie trzeba byłoby kombinować.

- Ale lepiej kombinować niż wyciągać łapy po jałmużnę od państwa. To, co dostaje bezrobotny, to wprawdzie za dużo, żeby umrzeć, ale za mało, żeby żyć - dodaje.

Agnieszka Pruszkowska-Jarosz
Źródło:
Tematy
Nawet 6 miesięcy za 0 zł. Skorzystaj z wyjątkowej oferty dla firm!
Nawet 6 miesięcy za 0 zł. Skorzystaj z wyjątkowej oferty dla firm!
Advertisement

Komentarze (12)

dodaj komentarz
~Tomasz
No teraz to istny gang Olsena się zrobił w Bydgoszczy.Jeżdżą samochodami typu kombi.I zbierają co się da.Typu lodówki,pralki itp.Opychają to później na olx i Facebooku.Ile ludzi się skarżyło ze im popsute sprzedali.Cwaniacy reklamują się że dowóz gratis.Żeby ich nikt nie namierzył.I do domu nie przyszedł z reklamacją.Ostatnio goniłem No teraz to istny gang Olsena się zrobił w Bydgoszczy.Jeżdżą samochodami typu kombi.I zbierają co się da.Typu lodówki,pralki itp.Opychają to później na olx i Facebooku.Ile ludzi się skarżyło ze im popsute sprzedali.Cwaniacy reklamują się że dowóz gratis.Żeby ich nikt nie namierzył.I do domu nie przyszedł z reklamacją.Ostatnio goniłem jednego takiego w czerwonym oplu kombi.To pałe na mnie wyciągnął.A jeszcze inny co wiem to komis prowadzi i tym handluję jako przywiezione z Niemiec
~umami-style
Wszystkim tym, którzy są zmęczeni ciągłymi wyjazdami i polowaniem na wystawkach, chciałabym przedstawić ofertę współpracy. Nasz towar pochodzi z likwidacji firm, mieszkań, magazynów, etc teren Niemiec). Posiadamy szeroki asortyment: meble, RTV, agd, szkło,porcelanę, odzież, obuwie, narzędzia, artykuły dekoracyjne i wiele innych. Wszystkim tym, którzy są zmęczeni ciągłymi wyjazdami i polowaniem na wystawkach, chciałabym przedstawić ofertę współpracy. Nasz towar pochodzi z likwidacji firm, mieszkań, magazynów, etc teren Niemiec). Posiadamy szeroki asortyment: meble, RTV, agd, szkło,porcelanę, odzież, obuwie, narzędzia, artykuły dekoracyjne i wiele innych. Proponujemy zakup pakietu = zapełniony bus- ok.1500kg za 2000zł. Oszczędzicie Państwo czas i energię. Więcej informacji na www.umami-style.cba.pl
~Arti
Witam jestem zainteresowany towarem , z Niemieckich wystawek , jesli chcesz nawiązać , współpracę przedstaw ofertę na mojego mejla ladymirinda@wp.pl , pozdrawiam i zapraszam .
~dyzio85555
mam pytanie odnosnie tego ogłoszenia jakie rzeczy sa w tym pakiecie
~dabu-info
Kompleksowe usługi informacji. www.wystawki.info.Działamy legalnie.
~Krystian
NAJNOWSZE PLANY WYSTAWEK 2009 R. NA NIEMCY !!!!!!!!!!!!!!!!

http://www.allegro.pl/item538737136_najnowszy_plan_wystawek_na_niemcy_2009_r.html
~michał dmi
siema!! juz niestety sie niezabardzo oplaca sknczylem z tym i bardzo sie ciesze nie spalem nie jadlem a zarabialem tyle co w zwyklej pracy!! pozdrawiam tych ktorzy sie jeszcze z tym mecza
~czaki
witam wszystkich szperaczy chcialbym powiedzieć ze jest nas duzo w niemczech ale niezabardzo sie szanujemy mimo ze jesteśmy z jednej gminy DMI
~dabu
Terminami na Wystawki i ich przygotowaniem dla osób zbierajacych rzeczy używane w Niemczech zajmujemy się juz od kilku lat,
zdobywając zaufanie naszych Klientów.
Dostają Państwo informacje z oryginalnych kalendarzy!
Każde zamówienie jest realizowane błyskawicznie.
Staramy się zaoferować odpowiednie oraz najkorzystniejsze
Terminami na Wystawki i ich przygotowaniem dla osób zbierajacych rzeczy używane w Niemczech zajmujemy się juz od kilku lat,
zdobywając zaufanie naszych Klientów.
Dostają Państwo informacje z oryginalnych kalendarzy!
Każde zamówienie jest realizowane błyskawicznie.
Staramy się zaoferować odpowiednie oraz najkorzystniejsze rejony na wystawki.
*Spis rejonow na 2007
http://wystawki.sold.pl/index.php?cPath=32
*Zestaw Tygodniowy
http://wystawki.sold.pl/product_info.php
*Zestaw dwa Tygodnie
http://wystawki.sold.pl/product_info.php
*Serwisy w De
http://wystawki.sold.pl/index.php?cPath=33
*Serwisy inne kraje UE
http://wystawki.sold.pl/index.php?cPath=40
*Terminy flomarkow w de
http://wystawki.sold.pl/product_info.php
*Auto Gaz w de
http://wystawki.sold.pl/product_info.php

Zapraszamy!
~ania8522@o2.pl
Mam zamiar otworzyć własną dzialalność i chcę się zająć właśnie sprzedażą towaru (skutery, chemia itp.) sprowadzanego z zagranicy. Czy moglibyście sprowadzać towar na zamówienie?

Powiązane: Niemcy

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki