Prezes Starbucksa zgrzeszyłby, narzekając na swoje zarobki, szczególnie w porównaniu z płacami, które oferuje jego firma "normalnym" pracownikom. W rok zarobił on 6666 razy więcej niż zatrudniane przez niego osoby. Jak wynika z raportu cytowanego przez CNN, dysproporcje między wynagrodzeniami szefów korporacji a "całej reszty" tylko się pogłębiają.


CEO Starbucksa, pracując od września ubiegłego roku dla sieci kawiarni, otrzymał prawie 98 mln dolarów wynagrodzenia, kiedy w tym samym czasie jego pracownik, czyli barista zatrudniony na pół etatu, zarobił mniej niż 15 tys. dolarów. Dane te pochodzą z dokumentów, które korporacja przedstawiła w Komisji Papierów Wartościowych i Giełd. To największa różnica w wynagrodzeniach między najwyższym kierownictwem a przeciętnym pracownikiem według raportu "Executive Paywatch" zbierającego dane z 500 spółek z USA cytowanego przez CNN.
Prezesi największych spółek zarobili w zeszłym roku 18,9 mln dolarów, czyli o 285 razy więcej niż średnia pensja Amerykanina, wynosząca 49,5 tys. dolarów. To wzrost w porównaniu z proporcją z 2023 roku, która wyniosła 268.
Jak wynika z danych, przeciętny pracownik musiałby rozpocząć pracę w 1740 roku, by zarobić tyle, ile przeciętny prezes w 2024 roku.
Płace osób z najwyższego szczebla kierowniczego w spółkach z indeksu S&P 500 wzrosły o 7 proc. w 2024 roku w porównaniu do roku poprzedniego. Z kolei średnia podwyżka ich pracownika wyniosła 3 proc. - informuje CNN.
Te liczby to tylko wierzchołek góry lodowej - komentuje sprawę Fred Redmond, sekretarz - skarbnik największej centrali związkowej Amerykańskiej Federacji Pracy (AFL-CIO). - Tak niekontrolowane wzrosty wynagrodzeń kadry kierowniczej napędzają nierówności ekonomiczne - dodaje.
Co więcej, szeroko zakrojony program ulg przedstawiony przez Donalda Trumpa w jego "Wielkiej, pięknej ustawie" spowoduje, że zarobki prezesów będą jeszcze wyższe. Jednak ich pracownicy niemal zostaną pozbawieni możliwości skorzystania z tych przywilejów podatkowych. Przeciętny prezes "oszczędzi" prawie 490 tys. dolarów, dzięki obniżce podatku dochodowego od osób fizycznych. Statystycznemu Amerykaninowi z tego tytułu zostanie w portfelu zaledwie 765 dolarów.
Warto także zaznaczyć, że to nie płace stanowią najważniejsze źródło dochodu prezesów. Prawie połowę całkowitego wynagrodzenia kadry kierowniczej stanowiły nagrody w postaci akcji o ograniczonym obrocie, a kolejne 4 miliony dolarów stanowiły premie.
Najwyżej opłacanym prezesem spółki z indeksu S&P 500 był Patrick Smith z Axon Enterprise, firmy produkującej paralizatory i inną broń dla organów ścigania i wojska. Otrzymał on pakiet o wartości prawie 165 milionów dolarów.
opr. aw



























































