

Rok 2019 to był rok strachu. Rosły obawy przed recesją w największych gospodarkach świata, wywołane m.in. zaburzeniami w handlu międzynarodowym. Jednak koniec roku przyniósł wyraźne obniżenie tych obaw. Znajdują się one wciąż na podwyższonym poziomie na tle ostatnich lat, ale są dużo niższe od szczytu strachu minionego lata.
Pokazuję dwie miary strachu przed recesją.
Pierwsza to wskaźnik prawdopodobieństwa recesji liczony na podstawie modelu Fedu z Nowego Jorku. Model szacuje ryzyko recesji na podstawie nachylenia tzw. krzywej dochodowości, czyli różnicy między rentownością obligacji skarbowych o różnych terminach zapadalności. Latem model pokazywał ok. 40 proc. ryzyko recesji w USA w ciągu 12 miesięcy. Teraz to ryzyko spadło do 23 proc. i jest w trendzie spadkowym. Ale wciąż jest wyższe niż w latach 2010-2017.
Drugi wskaźnik obrazuje popularność słowa „recesji” w społeczeństwie, mierzoną częstotliwością wyszukiwania w Google tego słowa. Dotyczy to oczywiście USA. Widać, że latem zainteresowanie tematem recesji wzrosło do najwyższego poziomu od 2009 r., ale później szybko spadło. Choć wciąż w grudniu popularność wyszukiwania słowa „recesja” była wyższa niż w latach 2010-2017.
Wniosek? Strach ustępuje. Ale wciąż czai się za rogiem.
Chcesz codziennie takie informacje na swoją skrzynkę? Zapisz się na newsletter SpotData.
Chcesz samodzielnie analizować dane ekonomiczne? Platforma SpotData to darmowy dostęp do ponad 40 tysięcy danych z polskiej i światowej gospodarki, które można analizować, przetwarzać i pobierać w formie wykresów i tabel do Excela. Sprawdź na: https://spotdata.pl/ogolna.
























































