Na spotkaniu ministrów obrony państw NATO w przyszłym tygodniu Amerykanie zamierzają zapytać, jak strona europejska widzi udział USA w unijnych programach zakupu uzbrojenia - wynika z informacji uzyskanych przez PAP. Będą też oczekiwać informacji o wydatkach europejskich sojuszników na obronę.


Ministrowie obrony spotkają się w czwartek 12 lutego w Kwaterze Głównej NATO w Brukseli. Spotkaniu będzie przewodniczył sekretarz generalny Sojuszu Mark Rutte.
Z informacji PAP wynika, że władze USA przed spotkaniem sformułowały sześć pytań, na które będą oczekiwały odpowiedzi. Pięć pytań dotyczy zobowiązania sojuszników podjętego na szczycie NATO w Hadze w sprawie wydawania 5 proc. PKB rocznie na obronność i bezpieczeństwo do 2035 r. Wcześniej cel ten wynosił 2 proc. PKB.
Jak dowiedziała się PAP, Amerykanie będą chcieli dowiedzieć się, jakie działania podejmują kraje europejskie, aby osiągnąć nowy cel - ile wydają obecnie na obronność i jaki sprzęt wojskowy zamierzają kupić.
W tym obszarze Polska ma mocną pozycję, bo wypełnia zobowiązania i wydaje coraz więcej na obronność w relacji do PKB, deklasując w tej kategorii większość europejskich państw NATO.
Szóste pytanie dotyczy udziału USA m.in. w unijnym programie SAFE. To program finansowy, który ma ułatwić państwom UE pilne, duże inwestycje w zdolności obronne poprzez udostępnienie nisko oprocentowanych, długoterminowych pożyczek na zakupy sprzętu wojskowego oraz rozwój przemysłu zbrojeniowego.
Część krajów unijnych chce, aby środki te zostały przeznaczone na zakup sprzętu produkowanego w państwach UE. W tej dziedzinie przoduje Francja, która ma silny przemysł zbrojeniowy i chciałaby na tym skorzystać.
Krytycy takiego podejścia twierdzą, że kładzenie nacisku wyłącznie na europejskich producentów może spowolnić dostawy potrzebnego uzbrojenia lub zwiększyć koszty, zwłaszcza w sytuacji, gdy niektóre dostawy, np. nowoczesnych systemów uzbrojenia, są zdominowane przez producentów z USA lub innych krajów spoza Unii.
Część polityków i ekspertów obawia się, że zbyt restrykcyjne trzymanie się reguły „kupuj europejskie” może ograniczyć możliwości modernizacji armii i doprowadzić do napięć w relacjach transatlantyckich. Te kontrowersje były widoczne w kontekście pożyczki dla Ukrainy w wysokości 90 mld euro, wynegocjowanej w grudniu na szczycie UE w Brukseli.
W styczniu przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen ogłosiła, że z tej kwoty 60 mld euro zostanie przeznaczone na zakup uzbrojenia dla Ukrainy, przy czym promowane będą zakupy w krajach UE.
W reakcji sekretarz generalny NATO nalegał podczas wizyty w styczniu w Parlamencie Europejskim, aby UE zezwoliła Ukrainie na przeznaczenie części pożyczki, jaką Unia ma przekazać Kijowowi, na zakup broni z USA mimo nacisków niektórych państw członkowskich, takich jak Francja.
- Jeśli ktokolwiek tutaj myśli (...), że Unia Europejska lub Europa jako całość może się obronić bez USA, niech marzy dalej. Nie może - powiedział wówczas Rutte europarlamentarzystom z Komisji Obrony i Spraw Zagranicznych PE.
Na spotkaniu 12 lutego w Brukseli stronę amerykańską ma reprezentować tym razem nie minister obrony Pete Hegseth, a wiceminister obrony Elbridge Colby.
Z Brukseli Łukasz Osiński (PAP)
luo/ akl/
























































