„Zarabiamy fortunę na cłach” – mówił po wprowadzeniu taryf wzajemnych prezydent USA Donald Trump, dodając, że powiedziano mu o kwocie 2 miliardów dolarów dziennych wpływów. Tymczasem służby celne Stanów Zjednoczonych odkłamują tę narrację, pokazując kilka statystyk.


Służba Celna i Ochrony Granic Stanów Zjednoczonych pobrała od 5 kwietnia cła wzajemne w wysokości ponad 500 milionów dolarów. W sumie od 20 stycznia, gdy Donald Trump został 47. Prezydentem USA całkowite przychody z tytułu wdrożonych przez nową administrację przepisów i stawek celnych wyniosły ponad 21 mld dolarów, wynika z oświadczenia opublikowanego przez CNBC w poniedziałek 14 kwietnia.
Biorąc pod uwagę, że pomiędzy wspomnianymi datami 20 stycznia a 14 kwietnia mieliśmy 84 dni (łącznie w weekendami), dzienne wpływy z taryf można szacować na 250 mln dol. Z kolei przy 500 mln dolarów zebranych od 5 kwietnia, statystyka jest jeszcze gorsza i wynosi zaledwie około 62 mln dol. dziennych wpływów. Tymczasem już po tzw. dniu wyzwolenia (2 kwietnia) prezydent Trump mówił o 2 mld dolarów dziennych wpływów z tytułu nowo wprowadzonych taryf wzajemnych.
ReklamaZobacz także
„Zarabiamy fortunę na cłach. 2 miliardy dolarów dziennie. Wierzysz w to? Powiedziano mi 2 miliardy dolarów dziennie. Prasa uderzyła we mnie w sprawie ceł. Zarabiamy 2 miliardy dolarów, miliardy. To nie jest 35 milionów dolarów. To grosze. 2 miliardy dolarów dziennie” – powtarzał jak mantrę prezydent Trump w przemówieniu podczas Narodowego Kongresu Komitetu Partii Republikańskiej, 8 kwietnia.
Jak pokazują dane służb celnych, USA mogą doświadczać załamania importu i wpływów z taryf celnych. W 2024 r. USA zarobiły na cłach 77 mld dolarów, co odpowiadało 1,6 proc. przychodów budżetowych, i dawało średnie dzienne wpływy na poziomie 211 mln dolarów dziennie. W kwietniu od czasu wprowadzenia taryf wzajemnych możemy mieć więc sytuację z ponad 3 razy mniejszym wpływem z ceł. Natomiast średnie dzienne wpływy faktycznie mogły być do tej pory wyższe, ale nie na poziomie 2 miliardów dol.
Oświadczenie celników z USA ukazało się po tym, jak służby zmagały się z kilkugodzinną awarią systemu, który uniemożliwia importerom wprowadzenie kodu zwalniającego ładunki przewożone drogą morską z wyższych ceł. „Nawet podczas krótkiej przerwy, średni dzienny przychód wynoszący 250 milionów dolarów pozostał niezakłócony” – stwierdziła Służba Celna w swoim oświadczeniu.
Przypomnijmy, że 2 kwietnia Trump ogłosił wprowadzenie podstawowej stawki celnej wynoszącej 10 proc. dla towarów z całego świata oraz dodatkowe cła dla większości innych państw. Podstawowe cła weszły w życie 5 kwietnia, zaś dodatkowe miały wejść 9 kwietnia, jednak Trump je odroczył na 90-dni wobec wszystkich państw poza Chinami. Te ostatnio opublikowały dane gospodarcze za I kwartał, które pokazały wyraźny wzrost eksportu spowodowany realizacją zamówień przed wejściem w życie wyższych ceł. W kolejnych kwartałach najprawdopodobniej będzie widoczny spadek, uważają eksperci, co po części sugerują już dane o wpływach z ceł od służb USA.
Warto zwrócić uwagę, że nie tylko dane służb celnych nie pokrywają się z 2 miliardami, o których mówił Donald Trump. Amerykański Business Insider opublikował informacje uzyskane od Departamentu Skarbu, że wpłaty na „cła i niektóre podatki akcyzowe” zgłaszane w ciągu siedmiu dni roboczych od 5 kwietnia wynoszą średnio 227 milionów dolarów dziennie. Z kolei całkowita kwota od 2 kwietnia wyniosła do tej pory około 2,3 miliarda dolarów, podał portal.
Wydaje się, że do Donalda Trump nie docierają informacje z jego własnej administracji i podtrzymuje narrację o ciągłym wygrywaniu wszystkiego ze wszystkimi. W środę na swojej platformie Truth Social napisał: „Stany Zjednoczone osiągają REKORDOWO WYSOKIE wpływy z ceł, a ceny niemal wszystkich produktów spadają, w tym paliwa, artykułów spożywczych i prawie wszystkiego innego. Również INFLACJA spada. Obietnice dotrzymane!”. Politycy jak widać, żyją w swoim własnym świecie.

























































