Nowe stawki celne najbardziej uderzą w gospodarkę USA, powodując inflację, ale będą również oddziaływać negatywnie na światową gospodarkę - ocenił w komentarzu dla PAP ekspert Polskiego Instytutu Ekonomicznego (PIE) Marek Wąsiński. Prezydent USA Donald Trump nałożył cła wzajemne na wiele państw.


"Szacuje się, że globalna produkcja spadnie o około 1 proc. Cła dotkną również Unię Europejską, w której średni spadek produkcji szacuje się na 0,34 proc., a w Niemczech - nawet na 0,49 proc." - wyliczył Wąsiński.
Ekspert przypomniał, że Trump poinformował w środę o nałożeniu stawki celnej w wysokości 10 proc na wszystkie towary importowane do USA. Nowe regulacje mają zacząć obowiązywać od soboty (5 kwietnia).
ReklamaZobacz także
"Dodatkowe cła, wynoszące od 10 do 50 proc., które mają wejść w życie 9 kwietnia, nałożono na import z 60 krajów, z którymi USA mają największy deficyt handlowy, m.in. na państwa Unii Europejskiej - 20 proc., Chiny - 34 proc. (plus istniejąca stawka 20-procentowa, łącznie 54 proc.), Wielką Brytanię - 10 proc. oraz kraje Azji Południowo-Wschodniej - do 50 proc. (np. Kambodżę - 49 proc., Laos - 48 proc., Wietnam - 46 proc.)" - wyjaśnił.
W obliczu nowych sankcji Chiny i UE już zapowiedziały działania odwetowe. Jednocześnie "administracja USA ostrzega, że jakiekolwiek retorsje doprowadzą do eskalacji i dalszych ceł" - zauważył Wąsiński. Ekspert zwrócił uwagę, że obecne średnie stawki celne będą najwyższe od 1910 r., kiedy wynosiły 23 proc. Dodał, że jeśli uznamy cła za podatki pośrednie, to "jest to największa podwyżka podatków od 1968 r.".
Wąsiński wyjaśnił, że prezydent Stanów Zjednoczonych tłumaczy swoje decyzję potrzebą zmniejszenia deficytu handlowego USA, który osłabia krajowy przemysł i skutkuje obniżeniem wynagrodzeń. "Jego (Trumpa - PAP) zdaniem cła ochronią amerykański przemysł, zmuszając firmy do przenoszenia produkcji do USA oraz zwiększą dochody budżetowe, które pozwolą na sfinansowanie obniżek podatków" - wskazał ekspert PIE.
Zapytany o to, czym kierowała się administracja USA, nakładając taryfy, odpowiedział, że "prawdopodobnie cła nakładane są według formuły łączącej wielkość deficytu handlowego USA z wartością importu z danego kraju". Jednocześnie zwrócił uwagę, że wciąż nie wiadomo, co może wydarzyć się w przyszłości i jakie będą konsekwencje decyzji podjętych przez stronę amerykańską.
Niepewność "co do długości obowiązywania ceł może wpłynąć na inwestycje i sprzyjać oszczędzaniu" - ocenił Wąsiński. Zauważył też, że nadal "niejasny jest ewentualny system wyłączeń i zwolnień, o które z pewnością będą ubiegały się poszczególne firmy i branże".
Podsumowując środową konferencje Trumpa w Ogrodzie Różanym Białego Domu, ekspert wyraził pogląd, że ciągłe wątpliwości "będą wzmagać niepewność na rynkach światowych i wśród inwestorów na giełdzie".
Antoni Wiśniewski-Mischal (PAP)
awm/ szm/ ktl/


























































