Starych drzew się nie przesadza? Powrót z emigracji po sześćdziesiątce w praktyce

Dziewięć lat za granicą to mało, by przesiąknąć tamtym klimatem i nie umieć na powrót żyć w Polsce. Ale jednak coś nie gra - opowiada o powrocie z emigracji swoich rodziców, ludzi po sześćdziesiątce, jedna z naszych czytelniczek.

(YAY Foto)

Tekst jest jedną z prac nagrodzonych w konkursie "Powrót z emigracji to nowy start", który towarzyszył serii reportaży pt. "Zawróceni z emigracji".

"W roku 2006 skończyła studia; humanistyczne – takie, po których ciężko o pracę. Nieco zdruzgotana po nieodwzajemnionej miłości, przyjaciele w rozjazdach, a ona wraca do rodzinnego miasta. Żyła za studenckie stypendium. Teraz wraca do dawnego zagłębia węglowego, gdzie ani pracy, ani perspektyw. To dobry czas, by wyjechać za granicę. Na zmywak, choć brzydzi ją umycie nawet własnej patelni po jajecznicy na boczku.

Z pracą za granicą kojarzą jej się kilkudniowe delegacje taty, gdy była mała. Jeździł aż do NRD. Przywoził sportowe buty, dresy z kreszu, pachnące kokosem żele pod prysznic i czekolady z alpejskiego mleka.

Boi się emigracji, ale brat się nie boi, jedzie z dziewczyną. Pół roku później ściąga rodziców. Przez kilka lat prowadzili bar, który generował długi i stres.

Ona, córka, już zdążyła poznać swoją miłość, zamieszkać w dużym mieście i zatrudnić się jako niania na cały etat. Ufff, nie musi wyjeżdżać. Jest mocno związana z rodzicami, więc ciekawi ją ich życie na emigracji. Rodzice są przed sześćdziesiątką, nie znają języka, dostają pracę w drukarni gazetek reklamowych. Wynajmują pokój, wkrótce dostają ogromny kredyt (w Polsce w tym wieku nie do pomyślenia) i kupują mieszkanko w szeregówce. Swoje-nieswoje polskie mieszkanie oddali ZBM-owi, nie dadzą rady za nie płacić miastu.

Ojciec choruje na raka.  W czasie, gdy w Polsce nadal czekałby na pierwszy rezonans, tu, za granicą, jest już po całej serii naświetlań, powoli dochodzi do zdrowia. Chwalą tamtejszą służbę zdrowia.

Do Polski jeżdżą 3-4 razy w roku. Zobaczyć się z wnukami, ogarnąć groby bliskich, kupić zapas polskiej wędzonej śliwki do schabu i bigosu, bób i ptasie mleczko.

Ojciec nieprzyzwyczajony, że za dnia w Polsce jeździ się na włączonych światłach. Nie zapomina ich włączyć, ale zapomina wyłączyć, gdy już zaparkuje. Wścieka się, że akumulator co rusz rozładowany.

Pracy dla nich coraz mniej, wynajmują jeden z pokoi innym Polakom. Nie czują się już tak swobodnie we własnym domu. Myślą o powrocie do Polski. Bliżej wnuków.

Mają 66 lat, mimo 9 lat za granicą, nie nauczyli się języka. Pracodawca nie wymagał, a „na mieście” świetnie radzili sobie bez. Syn pomagał w urzędach, szpital zatrudniał tłumacza. Wracają z niczym.

Dziewięć lat za granicą to mało, by przesiąknąć tamtym klimatem i nie umieć na powrót żyć w Polsce.  Ale jednak coś nie gra. Irytuje ich opieszałość służby zdrowia, brak kompetencji urzędników, polska spychologia i ciągłe narzekanie. Smog i protesty na ulicach.

Matka dorabia jako niania, ojciec jako kierowca. Mimo że nadal za dnia zapomina o wyłączeniu świateł. Mają na co dzień śliwki wędzone, ptasie mleczko. Bób tylko w sezonie, chyba że mrożony. Ale nie bardzo ich na to stać.

Są u siebie, ale zaczynają tęsknić za „tamtymi”. Bezpłatne, piękne, strzeżone akweny wodne, obcy ludzie kłaniający się na ulicy ot tak, z życzliwości. Wyższe zarobki przy niekoniecznie droższym „życiu”.

Starych drzew się nie przesadza, ale oni zostali 10 lat temu wyrwani z korzeniami. Teraz lawirują, raz tu, raz tam. Od kwietnia do października mieszkają w barakowozie w polskiej wsi, na ciotki działce. Jesienią jeżdżą tam, za granicę. Zięć się śmieje, że mają pałac letni i zimowy, jak car i caryca.

Ojciec już zmęczony, muszą osiąść w Polsce na stałe. Wynajmują od kogoś mieszkanie w mieście dawnego zagłębia węglowego, a swoje zagraniczne udostępniają tamtejszym najemcom. Mają jakąś tam emeryturę. Przeżyją, ale zbliża się komunia wnuka, trzeba odkładać…

Ich zagraniczni rówieśnicy podróżują, wreszcie mają czas, by zwiedzić świat. A oni? Jeżdżą od marketu do marketu, bo w jednym promocja na żarówki, w innym na margarynę, a ziemniaki to już trzeba pod domem, bo kto to widział w tym wieku dźwigać! Dostają od zagranicznych przyjaciół kartki z La Valetty.  Wieszają na lodówce, tuż obok namiarów na przychodnię.

Zasiadają przed telewizorem, matka parzy czarną herbatę, robi kanapki ze śląską kiełbasą. Na pomysł wpadła córka. W dużym mieście powstają kluby malucha jak grzyby po deszczu. Czemu nie klub seniora?!

Oni wiedzą, jak można być aktywnym w wieku 60+, widzieli za granicą. Odpowiedni lokal, dofinansowanie z Unii, reklama i jest! Świetlica dla starszych osób, gdzie mogą na nowo poczuć się wartościowi. Malują, uczą się obsługi komputera, sterowania dronami, trenują zumbę. Podróżują, chwilowo do Sulistrowieczek czy Lichenia z jego cudami, ale w planach jest Malta!

Powrót z emigracji w wieku około emerytalnym nie musi wiązać się z marazmem i smutkiem emerytury z +Barwami szczęścia+ i mortadelą w tle. Można być aktywnym, a nawet aktywizować innych! Zarażać tym, w czym są lepsi mieszkańcy innej części Europy".

Anna

Wyniki konkursu "Powrót z emigracji to nowy start"

Uczestnicy konkursu "Powrót z emigracji to nowy start" rywalizowali o nagrodę główną, czyli 1000 złotych, ufundowaną przez partnera konkursu - firmę Provident. Zdobywca nagrody głównej oraz trzej wyróżnieni uczestnicy konkursu otrzymują również książki "Tam mieszkam. Życie Polaków za granicą".

Nagrodę główną, czyli 1000 zł oraz książkę "Tam mieszkam. Życie Polaków za granicą" z autografem autorki otrzymała czytelniczka podpisująca się inicjałami MM (imię i nazwisko do wiadomości redakcji). Zwycięską pracę Jak przekuć powrót z emigracji w sukces? "Nie licz, że po powrocie do Rzeszowa będziesz wiódł nowojorskie życie" można przeczytać tutaj.

Dodatkowo trzy wyróżnienia (książki: "Tam mieszkam. Życie Polaków za granicą") przyznano autorkom prac:

  1.  Starych drzew się nie przesadza? Powrót z emigracji po sześćdziesiątce w praktyce.
  2. "Powrót do Polski to nie jest podróż all-inclusive. W niej musi się chcieć".
  3. "Wracasz z emigracji? Nie stawiaj sobie poprzeczki zbyt wysoko".

Gratulujemy zwycięzcom i zachęcamy do lektury zwycięskiej pracy w konkursie "Powrót z emigracji to nowy start".

opracowanie: Malwina Wrotniak

Fundatorem nagrody głównej w konkursie był Partner Konkursu - firma Provident
Fundatorem nagrody głównej w konkursie był Partner Konkursu - firma Provident
Źródło:
Tematy:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.

Nowy komentarz

Anuluj