Majowy realny wzrost sprzedaży detalicznej był już znacznie wolniejszy niż w kwietniu, gdy jeszcze dawały o sobie znać efekty niskiej covidowej bazy. W danych widać, że coraz większym problemem dla konsumentów są szybko rosnące ceny.


Sprzedaż detaliczna w cenach bieżących w maju 2022 r. była o 23,6 proc. wyższa niż w maju 2021 r. – poinformował Główny Urząd Statystyczny. To odczyt wyraźnie niższy od rekordowego wzrostu odnotowanego w kwietniu, kiedy to dzięki efektowi niskiej bazy sprzedaż nominalnie urosła aż o 33,4% rdr. W maju efekt niskiej covidowej bazy nie odgrywał już tak istotnej roli.
Warto jednak mieć na uwadze fakt, że za sporą część tak wysokiej nominalnej dynamiki sprzedaży detalicznej odpowiadał wzrost cen i najwyższa od niemal ćwierć wieku inflacja cenowa. Natomiast sprzedaż detaliczna liczona w cenach stałych w maju była już tylko o 8,2% wyższa niż rok temu. To wyraźnie mniej niż w kwietniu, gdy realny wzrost obrotów sieci handlowych sięgnął aż 19%. Oznacza to, że deflator sprzedaży detalicznej (czyli miernik wzrostu cen w dużych sklepach) wyniósł 14,2%, co jest nowym rekordem w historii tych statystyk. W kwietniu wynosił on 12,1%, w marcu 11,3%, a w styczniu 8,5%.
Zwraca uwagę także relatywnie słaba dynamika sprzedaży w ujęciu miesiąc do miesiąca. Licząc w cenach bieżących, majowa sprzedaż detaliczna była tylko o 0,4% wyższa od kwietniowej, w cenach stałych nastąpił spadek sprzedaży o 1,7% mdm. W tym ujęciu regres odnotowano m.in. w sprzedaży paliw (-1% mdm), żywności, napojów i wyrobów tytoniowych (-7% mdm, ale jest to efekt świąt wielkanocnych), farmaceutyków i kosmetyków (-1,9%) oraz mebli, rtv i agd (-2,5%).
Majowe dane o sprzedaży detalicznej nie okazały się wielkim zaskoczeniem. Ekonomiści spodziewali się wzrostu sprzedaży w cenach bieżących o 23,3% rdr, a w cenach stałych o 8,2%. Widać więc pewne rozczarowanie w poziomie realnej sprzedaży, co było wynikiem wyższego od oczekiwań deflatora. Można więc powiedzieć, że ekonomistów zaskoczyła skala wzrostu cen zmierzona przez GUS.
Warto też pamiętać, że na rzecz wzrostu sprzedaży detalicznej w Polsce nadal przyczyniał się popyt realizowany przez (lub na rzecz) uchodźców z Ukrainy. Po 24 lutego do Polski przyjechało ok. dwa miliony Ukraińców. Część z nich później opuściła nasz kraj, ale nadal oznacza to ponad milion nowych konsumentów zwiększających popyt na towary i usługi.
Patrząc na dynamikę roczną (w cenach stałych), wciąż widać było silny wzrost sprzedaży odzieży i obuwia (o 17,7% rdr), farmaceutyków i kosmetyków (o 15,4% rdr), żywności i napojów (o 10,5%) oraz w kategorii „pozostałe” (o 18%). Za to aż o 10,6% realnie mniejsza była sprzedaż samochodów.
GUS odnotował także wzrost sprzedaży detalicznej przez Internet – o 0,8% względem kwietnia. Natomiast udział sprzedaży detalicznej realizowanej przez Internet pozostał bez zmian na poziomie 8,9%.
- Spośród prezentowanych grup o znacznym udziale sprzedaży przez Internet wzrost udziału raportowały przedsiębiorstwa zaklasyfikowane do grupy „prasa, książki, pozostała sprzedaż w wyspecjalizowanych sklepach” (z 21,0% przed miesiącem do 21,9%). Spadek udziału odnotowano w grupach: „tekstylia, odzież, obuwie” (odpowiednio z 24,4% do 22,3%) oraz „meble, rtv, agd” (z 17,4% do 16,7%) – informuje GUS.

























































