W okolicach Polkowic miał miejsce wstrząs o magnitudzie 4,9. Chodzi o należącą do KGHM-u kopalnię Rudna Główna. Trwają poszukiwania części załogi.


Wstrząs miał miejsce we wtorek, chwilę przed godziną 14:00. Według Europejsko-Śródziemnomorskiego Centrum Sejsmologicznego (EMSC) miał on siłę 4.9 w skali Richtera. Miał on mieć miejsce 72 km na północny-zachód od Wrocławia. Wstrząs mieli odczuć m.in. mieszkańcy Głogowa, Lubina, Polkowic a nawet Ścinawy.
Felt #earthquake (#wstrząs) M4.9 strikes 72 km NW of #Wrocław (#Poland) 4 min ago. Please report to: https://t.co/L2VidATN4P pic.twitter.com/iY2YmZv2mG
— EMSC (@LastQuake) January 29, 2019
Mapa przygotowana przez EMCS pokazuje, że chodzi o obszar pomiędzy Lubinem a Polkowicami. To teren, na którym mieszczą się kopalnie KGHM-u. Do wstrząsu doszło w kopalni Rudna Główna na oddziale G2. W tej chwili wycofywani są ludzie - powiedziała przed godziną 15:00 Anna Osadczuk z KGHM-u.
- Z ośmiu osób poszukiwanych pięć osób jest już pod opieką ratowników, z dwoma osobami mamy kontakt i ratownicy odkopują tych dwóch pracowników, poszukujemy jednej osoby - powiedział na konferencji prasowej dyrektor naczelny kopalni Rudna Marek Świder. Tuż przedtem KGHM na Twitterze podał, że poszukiwanych jest sześciu górników. Wcześniej informowano o dziewięciu osobach. W rejonie zagrożenia podczas wstrząsu było 32 górników; siedem osób ma obrażenia i trafiło do szpitali. Ich obrażenia nie zagrażają życiu.
Magnituda 4,9 (niektóre źródła podają 4,7) oznacza bardzo silny wstrząs, bardzo rzadko spotykany na ziemiach polskich. Wystarczy tylko powiedzieć, że do tej pory w XXI wieku najsilniejsze tąpnięcie w polskich kopalniach miało magnitudę 4,7, czyli o podobnej sile. Miał on również miejsce w Rudnej, w marcu 2013 roku. Wówczas na szczęście nikt nie zginął, akcja ratowania zasypanych górników trwała jednak aż 7 godzin.
Adam Torchała


























































