Agencja Reutera poinformowała w czwartek, że amerykański rząd rozważa wypłacenie mieszkańcom Grenlandii jednorazowo 10-100 tys. dolarów, by skłonić ich do odłączenia się od Danii i przyłączenia do USA. Władze Grenlandii i Danii wykluczają przejęcie wyspy przez Stany Zjednoczone.


6 mld dol. dla Grenlandczyków
Wypłacenie jednorazowych świadczeń dla około 57 tys. mieszkańców Grenlandii to jeden z rozważanych w Białym Domu scenariuszy przejęcia wyspy, która jest autonomicznym terytorium Danii - napisał Reuters, powołując się na cztery osoby zaznajomione ze sprawą.
Dodano, że sam pomysł nie jest nowy, ale dyskusje nad takim rozwiązaniem ożywiły się w ostatnich dniach. Doradcy prezydenta Donalda Trumpa rozważają też wyższe kwoty, które miałyby zostać wypłacone Grenlandczykom - zaznaczyła agencja.
Gdyby każdy mieszkaniec wyspy otrzymał 100 tys. dolarów, USA musiałyby zapłacić w sumie blisko 6 mld dolarów.
Szczegóły planu są jednak nadal niejasne. Nie wiadomo, kiedy i jak Grenlandczycy mieliby otrzymać pieniądze, ani czego dokładnie w zamian oczekiwałby od nich amerykański rząd - podkreślił Reuters.
Trump o możliwym ultimatum: Grenlandia na własność albo koniec NATO
Prezydent USA Donald Trump powiedział w wywiadzie dla „New York Timesa”, że może stanąć przed wyborem między przyłączeniem Grenlandii, a zachowaniem NATO. Stwierdził, że pozyskanie Grenlandii na własność jest ważna. Oznajmił też, że uważa własną moralność za jedyne ograniczenie dla swoich działań.
Sprawa wróciła na tapet
Po uprowadzeniu przez amerykańskie wojska 3 stycznia przywódcy Wenezueli Nicolasa Maduro, Trump i jego współpracownicy wrócili do wygłaszanych już wcześniej zapowiedzi przejęcia Grenlandii.
„Prezydent Trump dał jasno do zrozumienia, że pozyskanie Grenlandii jest priorytetem bezpieczeństwa narodowego Stanów Zjednoczonych i jest kluczowe dla odstraszenia naszych przeciwników w regionie Arktyki” – napisała rzeczniczka Białego Domu Karoline Leavitt w odpowiedzi na pytania PAP i innych mediów o ostatnie wypowiedzi prezydenta.
Europa mówi "nie"
Zapowiedziom Trumpa stanowczo sprzeciwiają się władze zarówno Grenlandii, jak i Danii.
Przywódcy Polski, Danii, Francji, Hiszpanii, Niemiec, Wielkiej Brytanii i Włoch wydali we wtorek wspólne oświadczenie, w którym podkreślili, że tylko Dania i Grenlandią mogą podejmować decyzje dotyczące przyszłości wyspy.
Na Grenlandii od dawna toczy się dyskusja o ogłoszeniu niepodległości i odłączeniu się od Danii. Obawy o koszty ekonomiczne takiej decyzji powstrzymują jednak lokalne władze przed rozpisaniem referendum w tej sprawie - zaznaczył Reuters.
Według sondaży większość Grenlandczyków popiera odłączenie się od Danii, ale równocześnie sprzeciwia się przyłączeniu do USA.
Jedną z metod faktycznego podporządkowania Grenlandii USA mogłoby być podpisanie z władzami wyspy umowy o wolnym stowarzyszeniu (Compact of Free Association - COFA) - napisał Reuters. Waszyngton zawarł już takie porozumienia z trzema krajami: Wyspami Marshalla, Palau i Mikronezją. Są to jednak niepodległe państwa.
Według agencji Reutera celem wypłacenia ewentualnych jednorazowych świadczeń mogłoby więc być skłonienie Grenlandczyków do poparcia niepodległości wyspy, a później zawarcia umowy typu COFA z USA.
Opozycja domaga się wojsk państw europejskich na Grenlandii
Cztery duńskie partie opozycyjne domagają się od rządu Mette Frederiksen utworzenia kontyngentu wojskowego państw europejskich na Grenlandii. Miałaby to być odpowiedź na wysuwane przez USA groźby zajęcia tej zależnej od Danii wyspy.
Lider ugrupowania Czerwono-Zieloni Pelle Dragsted napisał na platformie X, że „Dania, kraje nordyckie i Europa muszą zaangażować wszystko w obronę Grenlandii i jej mieszkańców”. „Koniec z łagodnością i uległością” – zaapelował.
Według telewizji TV2 podobne poglądy wyrazili w ostatnich dniach przedstawiciele Konserwatywnej Partii Ludowej, Duńskiej Partii Socjalliberalnej oraz skrajnie lewicowego ugrupowania Alternatywa.
Reprezentująca duńskich socjaldemokratów premierka doprowadziła do wydania we wtorek wspólnego oświadczenia z Niemcami, Francją, Wielką Brytanią, Hiszpanią, Włochami oraz Polską w kontekście amerykańskich gróźb wobec Grenlandii. Przywódcy państw europejskich zadeklarowali, że nie przestaną bronić integralności terytorialnej i nienaruszalności granic. W deklaracji nie ma jednak mowy o kontyngencie wojskowym.
We wrześniu 2025 r. na Grenlandii odbyły się manewry wojskowe Arctic Light z udziałem 550 żołnierzy z Danii, Niemiec, Francji, Norwegii i Szwecji. W sierpniu duńskie siły zbrojne odbyły ćwiczenia PASSEX (Passage Exercise) z Francją w pobliżu grenlandzkiej miejscowości Qaqortoq oraz uczestniczyły w dowodzonej przez Kanadę operacji Nanook Tuugaalik, w której wzięły udział również jednostki francuskie oraz niemieckie.
Grenlandia nie posiada własnego wojska, a bezpieczeństwo wyspie zapewnia duńskie Dowództwo Arktyczne (duń. Arktisk Kommando), stacjonujące w porcie w stolicy Grenlandii - Nuuk. W jego skład wchodzi 250-300 duńskich żołnierzy, słynną oni z wykorzystania w ekstremalnych warunkach arktycznych psich zaprzęgów.
W związku z napięciami między Danią a USA o Grenlandią w przyszłym tygodniu ma dojść do spotkania w Waszyngtonie na wysokim szczeblu z sekretarzem stanu USA Markiem Rubio. W rozmowach oprócz władz Danii mają wziąć udział przedstawiciele grenlandzkiego rządu.
Na Grenlandii Pele Broberg, lider tamtejszej opozycyjnej partii Naleraq, która opowiada się za natychmiastowym ogłoszeniem niepodległości i bliską współpracą z USA, wezwał rząd Grenlandii do podjęcia rozmów z Białym Domem z pominięciem Kopenhagi.
Prezydent USA Donald Trump od początku swojej drugiej kadencji w styczniu 2025 r. wielokrotnie mówił o konieczności przejęcia Grenlandii przez Stany Zjednoczone. Wrócił do tej retoryki po tym, gdy w sobotę wojska amerykańskie zaatakowały Wenezuelę i uprowadziły jej przywódcę Nicolasa Maduro.
Jednocześnie Stany Zjednoczone pozostają sojusznikiem Danii na Grenlandii na mocy porozumienia z 1951 r. USA posiadają na północnym zachodzie wyspy wojskową bazę Pituffik, jej zadaniem jest analiza przestrzeni kosmicznej oraz ostrzeganie przed rakietami balistycznymi. Na miejscu służbę pełni 150 amerykańskich wojskowych oraz duński oficer łącznikowy, odpowiedzialny za współpracę z władzami Danii i Grenlandii. Pozostałych kilkaset osób - to personel cywilny.
Daniel Zyśk (PAP)
zys/ mal/
adj/ rtt/

























































