Dzisiaj za euro płacono już tylko 1,32$, a więc najmniej od 19 miesięcy. Ceny surowców są ujemnie skorelowane z kursem amerykańskiej waluty. Aprecjacja dolara oznacza dla inwestorów spoza USA relatywny wzrost cen metali, co zwiększa podaż i obniża popyt. W efekcie ceny wyrażone w dolarach zaczynają spadać.
Dzisiaj o godzinie 12:40 tona miedzi w Londynie kosztowała 4.710$ i była o 3,4% tańsza niż na oficjalnym poniedziałkowym zamknięciu notowań na LME.
Zdaniem analityków z banku Standard Chartered możemy być już świadkami końca spadków cen miedzi. Do takiej opinii skłaniają dzisiejsze dane o zapasach: ilość miedzi zalegającej w składach Londyńskiej Giełdy Metali spadła aż o 3,1% (6,5 tys. ton) – jest to największy dzienny spadek od połowy lutego. Możliwe więc, że niskie ceny w końcu skłoniły kupujących do uzupełnienia własnych zapasów.
Jednak z drugiej strony James Roberts z brytyjskiej firmy brokerskiej Sucden zwraca uwagę, że miedź jest jedynym metalem przemysłowym, którego cena nie spadła do poziomu kosztów produkcji. Zdaniem Robertsa średnie koszty wytworzenia tony miedzi to 3,5-4 tys. dolarów.
K.K.


























































