Piątkowy poranek przynosi dalsze umocnienie rubla. Rosyjska waluta korzysta na zwiększeniu cen ropy naftowej.


80 rubli za dolara i 86 rubli za euro – to kursy obowiązujące dziś rano na rynku walutowym. Są to poziomy wyraźnie niższe od wczorajszych szczytów, kiedy w pewnym momencie euro kosztowało 93,6 RUB, a dolar 85,9 RUB.
Od początku roku rubel osłabił się względem głównych walut o ok. 10%, a w ciągu ostatnich sześciu miesięcy ponad 40%. Skala załamania jest jeszcze większa, gdy cofniemy się o dwa lata – jeszcze przed wojną na Ukrainie i igrzyskami w Soczi dolar kosztował 33-35 rubli, zaś euro 45-47 rubli.
Dzisiejsze odzyskiwanie sił przez rubla tłumaczyć należy przede wszystkim zwyżką cen ropy. Cena baryłek ropy Brent i WTI podskoczyły powyżej 31 dolarów, wracając do poziomów notowanych przed tygodniem.
Niestabilność kursu rubla z całą pewnością spędza sen z powiek rosyjskich władz politycznych i monetarnych. Wczoraj po południu Bank Rosji zwołał w trybie natychmiastowym spotkanie z szefami stowarzyszeń bankowych i banków. Szefowa CBR odwołała z tego powodu wyjazd na forum ekonomiczne w Davos.
Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow oświadczył, że o spadkach notowań rubla poinformowany został prezydent Władimir Putin. Podkreślił jednak, że bank centralny kontroluje sytuację, a sama głowa państwa nie ma w planach nadzwyczajnych spotkań związanych z sytuacją na rynku walutowym.


























































