W kwietniu 2009 roku wprowadzono do programu Kapitał Ludzki obowiązek oceny wniosku konkursowego w ramach tego programu pod względem zgodności z unijną zasadą równości płci. Oznacza to, że każdy wniosek musi zawierać analizę sytuacji kobiet i mężczyzn na rynku pracy w obszarze, na którym planuje przeprowadzić projekt. Polscy przedsiębiorcy nie przykładają jednak do tego warunku wystarczającej uwagi, uważając unijny standard minimum za absurd. W rezultacie nienależycie przygotowana tego typu analiza była w 2009 roku przyczyną 70% negatywnych decyzji o dotacje.
„Problem z realizacją zasady równości szans leży w głęboko zakorzenionych stereotypach, które trzeba zwalczać nie tylko wśród uczestników projektu, ale przede wszystkim wśród projektodawców” - twierdzi Anna Jarmuszkiewicz, specjalistka w zakresie projektów współfinansowanych z EFS z redakcji dwumiesięcznika "Fundusze Europejskie”. Zdaniem ekspertki w polskich projektach równość szans sprowadza się do „bezrefleksyjnego powtarzania formułek” oraz poruszania się wokół sloganu „kobiety na traktory”.
„Wnioskodawcy preparują kilka analiz i tabel w oparciu o stereotypy a wrażliwość na kwestie płciowe zostaje tylko pustą formułą” - podobnego zdania jest Maciej Duda, z Pracowni Krytyki Feministycznej Uniwersytetu Adama Mickiewicza. „Niestety w Polsce obowiązkowy standard minimum traktowany jest jako zło konieczne albo listek figowy. Rodzaj kontrybucji, którą trzeba spłacić Unii, żeby dostać od niej pieniądze” - dodaje Duda.
Rozwiązaniem problemu, według Ministerstwa rozwoju Regionalnego, ma być wpisanie do projektu szkolenia z zakresu zasady równości dla kadry zarządzającej projektem. Ministerstwo argumentuje, że za takie szkolenie przedsiębiorca dostanie dodatkowe punkty, a to właśnie osiągniecie odpowiedniej liczby punktów decyduje m.in. o pozytywnej lub negatywnej ocenie projektu. Koszty szkoleń nie są już problemem, są bowiem pokrywane z budżetu projektu.
Źródło: Fundusze Europejskie
Komentuje redaktor Bankier.pl, Paweł Wachowski |
|
| Zasada równości kobiet i mężczyzn jest jedną z zasad polityk horyzontalnych Unii Europejskiej. Wprowadzając standard minimum realizacji tej zasady, Bruksela chciała zintensyfikować działania krajów członkowskich na rzecz równości płci i pokazać, że rozumie problem i w żaden sposób go nie bagatelizuje. Nierówność nie jest fikcją, szczególnie widać ją w kontekście zatrudnienia i szans rozwoju osobistego i zawodowego, jednak trudno uwierzyć, że dyrektywy i nakazy coś zmienią. Problem nie dotyczy tylko pracodawców, ale całego społeczeństwa, które wychowane w patriarchalnym duchu postrzega role społeczne tak, a nie inaczej. Tu niezbędna jest praca u podstaw. |



























































