Rosyjskie wpływy w Afryce są mniejsze niż chińskie czy amerykańskie z powodu braku porównywalnych zasobów gospodarczych. Na wizerunek Rosji źle wpływa także wojna i werbunek afrykańskich mężczyzn, którzy zamiast do pracy trafiają na front – mówią PAP autorka raportu nt. „soft power” Rosji i kenijski dziennikarz.


W Moskwie trwa do czwartku trzeci szczyt Rosja–Afryka w którym według doniesień rosyjskich mediów biorą udział reprezentanci 48 spośród 54 państw afrykańskich.
Jak chwalą się rosyjskie władze, szczyt jest dla rządów państw afrykańskich okazją do wzmocnienia współpracy gospodarczej i wojskowej z Moskwą, a także szansą na pozyskanie rosyjskich inwestycji.
W ciągu ostatniej dekady Rosja próbuje wzmocnić swoje wpływy w Afryce, gdzie w czasach zimnej wojny odgrywała istotną rolę, kreując się na orędownika antykolonializmu.
PAP zapytała Eleonorę Tafuro Ambrosetti, współkierującą Centrum Rosji, Kaukazu i Azji Środkowej we włoskim instytucie badawczym ISPI, jakie są rzeczywiste wpływy i „miękka siła” Federacji Rosyjskiej w Afryce.

Gdyby spojrzeć wyłącznie na relacje Rosji z Mali albo Sudanem Południowym, można by powiedzieć, że rosyjska marka w Afryce jest silna, ale już na całym kontynencie wcale tak nie jest – oceniła w rozmowie z PAP Ambrosetti, autorka raportu nt. rosyjskiej miękkiej siły w Afryce, przygotowanego dla południowoafrykańskiego think tanku SAIA.
W jej ocenie do ogólnego pogorszenia wizerunku Rosji w Afryce przyczyniła się m.in. wojna przeciwko Ukrainie.
Rosyjski „soft power” w kryzysie
Ekspertka zwróciła uwagę, że znacznie większe wpływy mają w Afryce Chiny, a także Unia Europejska i USA, bo mogą tam zainwestować nieporównywalnie więcej środków niż Moskwa.
Słabszą pozycje Rosji widać jej zdaniem także w handlu.
Jak wynika z raportu amerykańskiego think tanku Council on Foreign Relations, wymiana handlowa Rosji z krajami Afryki wynosiła w 2023 roku 18 mld dolarów, podczas gdy w przypadku USA kwota ta sięgała 64 mld, a Chin – 254 mld dolarów.
W ub. roku wartość wymiany między Rosją i Afryką nieco wzrosła i wyniosła według doniesień rosyjskich mediów około 27,1 mld dolarów.
Według Ambrosetti oczekiwania krajów afrykańskich były wobec Rosji znacznie większe i stąd rozczarowanie, które odzwierciedlają sondaże badające sympatie mieszkańców Afryki.
Z badania opublikowanego przez panafrykańską sieć badawczą Afrobarometer w lutym br. wynika, że:
- Chiny są pozytywnie postrzegane przez średnio 62 proc. mieszkańców 38 krajów Afryki,
- Stany Zjednoczone przez 52 proc.,
- Unia Europejska przez 50 proc.,
- Rosja jedynie przez 36 proc.
Wojna i werbunek uderzają w wizerunek Moskwy w Afryce
Stosunek do Rosji znacząco różni się jednak w zależności od regionu i kraju. W Afryce Środkowej pozytywnie Rosję postrzega średnio 50 proc. mieszkańców. Najlepszy wynik Moskwa osiąga w Kamerunie – 60 proc.
W Afryce Zachodniej Rosja może liczyć na średnio 43 proc. pozytywnych opinii, ale już np. w Mali odnotowano bardzo wysokie poparcie społeczne wynoszące 88 proc.
Jak wynika z szacunków Afrobarometer, znaczniej gorzej Rosja jest postrzegana w Afryce Południowej i Wschodniej, gdzie odsetek pozytywnych ocen spada do 26-27 proc.
W ocenie kenijskiego dziennikarza Briana Bosire’a Oruty z gazety „The Star”, z którym rozmawiała PAP, na pogorszenie wizerunku Rosji we wschodniej Afryce mają m.in. wpływ doniesienia o podstępnym werbunku do rosyjskiej armii obywateli państw afrykańskich.
Oruta wyjaśnił, że wielu mężczyzn wyjechało do Rosji skuszonych obietnicami zatrudnienia w charakterze sprzedawców, kierowców, pracowników ochrony czy na innych stanowiskach cywilnych, a ostatecznie trafiło na front. – Na wojnę, w której wcale nie zamierzali uczestniczyć – podkreślił kenijski dziennikarz.
Jak wykazało dziennikarskie śledztwo magazynu „Politico” i afrykańskiej organizacji Code for Africa, do rosyjskiej armii ściągnięto za pomocą oszustwa m.in. tysiące mieszkańców krajów afrykańskich.
Kreml stworzył światową sieć rekrutacyjną, aby załatać kadrowe braki w rosyjskiej armii i uniknąć powszechnej mobilizacji.
Według szacunków ukraińskich władz w szeregach rosyjskiej armii służy co najmniej 18 tys. cudzoziemców, a w ocenie Europejskiej Służby Działań Zewnętrznych (ESDZ), czyli unijnej służby dyplomatycznej, nawet 28 tysięcy.
Sputnik, pszenica i broń. Trzy filary rosyjskiej gry o wpływy w Afryce
Oruta przyznał zarazem, że choć w skali całego kontynentu afrykańskiego wpływy Rosji nie są aż tak silne, Moskwa zdołała się w Afryce zakorzenić. – Z moich obserwacji wynika, że przybiera na sile aktywność medialna Rosji na wschodzie Afryki – ocenił.
Jednym z narzędzi rosyjskich operacji wpływu w Afryce są państwowe media, m.in. Sputnik i RT, które także w językach afrykańskich przedstawiają rosyjską politykę z perspektywy Kremla i często eksponują konflikty między państwami afrykańskimi, a zachodnimi mocarstwami.
W niektórych krajach afrykańskich RT i Sputnik utworzyły swoje placówki, w których powstają lub są emitowane treści dostosowane do lokalnego odbiorcy. Afrykańscy dziennikarze są także zapraszani do Moskwy na wielotygodniowe szkolenia.
Rosyjskie wpływy w Afryce przybierają zdaniem Oruty także inne formy. Czasami wiążą się one ze wsparciem wojskowym – jak np. w Ugandzie - oraz dostarczaniem podstawowych towarów, takich jak pszenica czy nawozy sztuczne.
Do marca 2026 r. Rosja zawarła co najmniej 57 umów międzyrządowych dotyczących współpracy wojskowej i bezpieczeństwa z 39 państwami afrykańskimi — wynika z raportu szwedzkiego instytutu badań obronnych FOI (Swedish Defence Research Agency), opublikowanego 8 października 2026 r
W innych przypadkach rosyjskie operacje wpływu przyjmują – jak podkreślił Oruta - postać wymiany kulturalnej, edukacyjnej i zawodowej. Tak dzieje się na przykład w Kenii i Tanzanii.
Jak oceniają analitycy Afrobarometer, po wybuchu wojny przeciwko Ukrainie celem rosyjskiego zaangażowania w Afryce było m.in. uzyskanie wsparcia krajów afrykańskich na arenie międzynarodowej. Rosja zabiegała przynajmniej o zachowanie przez nie neutralności.
W najnowszym głosowaniu Zgromadzenia Ogólnego ONZ z 24 lutego 2026 r. przeciwko rezolucji wzywającej do natychmiastowego zawieszenia broni i potwierdzającej suwerenność oraz integralność terytorialną Ukrainy opowiedziało się sześć państw afrykańskich (Burkina Faso, Burundi, Erytrea, Mali, Niger i Sudan). Poparło ją 27 państw, a wstrzymało się od głosu 20.
Anna Gwozdowska (PAP)
agw/ pś/





























































