Wzrost gospodarczy miał być piękny. Był chaotyczny i wszystko wskazuje na to, że będzie gorzej. Obecnie mamy korektę na giełdach, co dla nas oznacza silną przecenę złotego. Prognozy gospodarcze wskazują, że wzrost PKB na poziomie 3% był zbyt optymistycznym założeniem. Opinie te potwierdzają przedsiębiorcy, których nastroje gwałtownie się pogorszyły.


W III kw. spadły nastroje w mikro, małych i średnich przedsiębiorstwach - wynika z najnowszego badania Instytutu Keralla Research, który cyklicznie monitoruje MŚP w Polsce. Wskaźnik nastrojów KERNA obniżył się do minus 55,49 pkt. Eksperci z instytutu podkreślają, że spadek wskaźnika o ponad 10 punktów jest również efektem wysokiej bazy.
Za gorsze nastroje w trzecim kwartale odpowiadają przede wszystkim słabe prognozy dotyczące własnej sytuacji ekonomicznej firm na trzeci kwartał.
Kuczynski: guzik mnie obchodzi Rosja
- Przede wszystkim mikroprzedsiębiorcy zatrudniający do 10 pracowników spodziewają się pogorszenia kondycji firmy. Umiarkowanym optymizmem wykazują się natomiast firmy małe i średnie. Głównie producenci zatrudniający od 50 do 250 osób, którzy mimo słabnącej koniunktury informują o dobrej kondycji – przekonuje Izabella Młynarczyk, analityk rynku Instytutu Keralla Research.
Z badania Instytutu wynika, że pogorszenie nastrojów ma raczej czasowy charakter i jeszcze nie można mówić o stałym trendzie. W teorii 11% badanych deklaruje chęć zatrudnienia, a tylko 5% redukcji etatów, zatem pomimo gorszych nastrojów firmy raczej nie zamierzają „składać broni”. Bezrobocie wciąż spada, co raczej nikogo nie powinno dziwić w okresie letnim. Zatrudnienie w sektorze przedsiębiorstw powoli rośnie, ale rośnie.
Polityka decyduje o grubości portfela
Kłopot w tym, że sytuacja geopolityczna jest napięta, a w takich warunkach ciężko jest cokolwiek planować. Ograniczenie eksportu na Ukrainę i sankcje rosyjskie na UE to nie tylko problem firm bezpośrednio zaangażowanych biznesowo na Wschodzie, ale całego łańcucha kooperantów. Nikt nie mierzy „stacji pośrednich”, zatem trudno przewidzieć rzeczywisty rozmiar konsekwencji sankcji. Do tego dochodzą niepewne informacje z Bliskiego Wschodu, które wskazują na zaostrzenie konfliktów w tym rejonie świata. To bezpośrednio przełoży się na ceny surowców. Dodając do tego nasze energetyczne uzależnienie od Rosji można wnioskować, że polską gospodarkę czeka poważny sprawdzian. Czy uda nam się z niego wyjść obronną ręką?
Miejmy nadzieję, że tak. Politycy zarówno w UE, jak i Rosji muszą słuchać biznesu, bo to on finansuje ich działalność. W Niemczech przedsiębiorcy już apelowali do Angeli Merkel, by ograniczyć spiralę sankcji. Piotr Kuczyński, główny analityk Domu Inwestycyjnego Xelion przekonywał, że te najbardziej dotkną one polska gospodarkę, bo Rosjanie raczej nie zrezygnują z interesów z bardziej przychylnymi wobec ich polityki partnerami z UE m.in. Francją, Węgrami czy Wielką Brytanią.
Ponadto tak naprawdę nie wiemy ile kapitału rosyjskiego jest pośrednio zaangażowanego w nasze firmy. Oficjalnie to tylko ok. 3 mld dolarów, ale w praktyce za pośrednictwem niemieckich, cypryjskich czy francuskich firm może go być nawet kilkukrotnie więcej. To wszystko negatywnie wpływa na nastroje polskich przedsiębiorców. Nie będzie dramatu, ale tak szybkie stłumienie wzrostu oznacza brak podwyżek, premii i ogólnie zmniejszenie dynamiki konsumpcji.
Łukasz Piechowiak






















































