REKLAMA

Polska w UE: Solidarna Polska pomyliła się o setki miliardów złotych

Ignacy Morawski2021-09-23 07:17główny ekonomista „Pulsu Biznesu” i dyrektor SpotData
publikacja
2021-09-23 07:17
Polska w UE: Solidarna Polska pomyliła się o setki miliardów złotych
Polska w UE: Solidarna Polska pomyliła się o setki miliardów złotych
/ Puls Biznesu

Lektura raportu Solidarnej Polski na temat kosztów członkostwa Polski w Unii Europejskiej wywołała tak duży odzew, również w biznesie, że wymaga odpowiedzi. Przeczytałem ten raport i zdam z niego krótką relację. Przyznam, że jestem zaskoczony liczbą błędów i (celowych?) przeinaczeń w nim zawartych, mimo że praca była przygotowana przez pracowników naukowych. Momentami raport wygląda na losowy generator liczb – wyliczenia są oderwane od rzeczywistości ekonomicznej. To jest nie tylko zbiór błędnych argumentów, ale też pomyłek obliczeniowych.

Ile Polska dostała, a ile wpłaciła do Unii Europejskiej? Tłumaczymy

Polska otrzymała z Unii Europejskiej znacznie więcej środków, niż do niej wpłaciła. Same transfery z unijnego budżetu nie są jednak najważniejszą ekonomiczną korzyścią płynącą z członkostwa w UE.

Raport ma tytuł „Saldo transferów finansowych między Polską a Unią Europejską” i jest sygnowany przez profesorów Tomasza Grzegorza Grossego i Zbigniewa Krysiaka. Pierwszego z nich poznałem i szanuję jako ciekawego rozmówcę, choć o poglądach od moich odmiennych. Drugiego nigdy nie miałem okazji poznać. Żaden z nich nie jest makroekonomistą i niestety praca na to wskazuje.

Autorzy udowadniają, że zestawienie wszystkich transakcji między Polską a krajami UE wskazuje na łączny odpływ pieniędzy z Polski w latach 2004-20 w wysokości 680 mld zł. Ich zdaniem należy tę kwotę policzyć jako koszt członkostwa Polski w UE, nawet jeżeli przyznają, że ogółem Polska zyskała na integracji (ale już nie podają żadnej konkretnej kwoty). Niestety dla autorów i na szczęście dla kraju raport ma tyle błędów, że można wykorzystać całą gazetę, by je opisać. Wymienię tylko niektóre i podzielę na trzy grupy. Po pierwsze, są to proste błędy obliczeniowe w Excelu, wskazujące na niezrozumienie sensu danych makroekonomicznych. Po drugie, są merytoryczne pominięcia i opuszczenia, wskazujące już raczej na złą wolę. Po trzecie, i najważniejsze, jest to metodologiczny błąd, polegający na wykorzystaniu bilansu płatniczego jako miernika korzyści z integracji gospodarczej.

Gdyby skorygować raport o błędy obliczeniowe i merytoryczne, to kluczowa tabelka Grossego i Krysiaka pokazałaby napływ do Polski w wysokości około 100 mld zł, zamiast odpływu w wysokości 680 mld zł. Wykorzystanie prawidłowej metody analitycznej do oceny bilansu obecności Polski w UE wskazałoby, że na obecności w UE zyskaliśmy w ciągu 17 lat nawet 4 bln zł.

Jak wspomniałem, raport zawiera trzy rodzaje błędów - obliczeniowe, merytoryczne i metodologiczne. Zacznę od pierwszej grupy, czyli prostych błędów obliczeniowych. Autorzy piszą, że bilans płatniczy Polski (czyli zestawienie wszystkich transakcji z tytułu dochodów, transferów i inwestycji między Polską a światem) w okresie po wejściu do UE wykuje skumulowany deficyt w wysokości 100 mld zł (stan na 2020 r). A w pewnym momencie - w 2010 r. - deficyt skumulowany od 2004 r. sięgał aż 500 mld zł. Kłopot polega na tym, że saldo bilansu płatniczego zawsze... wynosi zero. Saldo z tytułu dochodów i wydatków bieżących (z eksportu, inwestycji, różnych transferów bieżących i kapitałowych, nazywane saldem rachunku bieżącego) zawsze jest odwrotnością salda z tytułu inwestycji (zawierających też zmianę rezerw banku centralnego). Dlaczego? Ponieważ ubytek w relacji dochodów do wydatków zawsze trzeba uzupełniać jakąś pożyczką lub inwestycją z zewnątrz, i odwrotnie - nadwyżka dochodów nad wydatkami zawsze musi się kończyć jakąś inwestycją na zewnątrz Polski. Autorzy zamiast odjąć saldo inwestycji od salda dochodów dodali je, podbijając dwukrotnie oszacowanie problemu z bilansem płatniczym (pomijam już inne błędy w tych obliczeniach, bo było ich tam więcej).

Uważam, że ten konkretny błąd nie wpływa istotnie na całość ich argumentacji, ponieważ nie dotyczy najważniejszego zestawienia w raporcie - należy do wątku nieco pobocznego. Jest jednak wpadką tak istotną, że podważa zaufanie do tego, czy autorzy rozumieją podstawowe relacje ekonomiczne, przepływy w ramach bilansu płatniczego i ich znaczenie. Dla ekonomisty to jest jak 2+2=4, a autorzy napisali, że 2+2=0. Czy możemy więc im ufać w tych fragmentach, gdzie obliczenia są bardziej skomplikowane?

Przejdę teraz do drugiej grupy błędów, czyli wpadek merytorycznych, które całkowicie deformują wyniki kluczowego zestawienia, pokazującego deficyt w przepływach finansowych między Polską a Unią Europejską.  

Dalsza część tekstu znajduje się w "Pulsie Biznesu" »


Źródło:
Ignacy Morawski
Ignacy Morawski
główny ekonomista „Pulsu Biznesu” i dyrektor SpotData

Pomysłodawca projektu i szef zespołu SpotData. Przez wiele lat pracował w sektorze bankowym (WestLB, Polski Bank Przedsiębiorczości), gdzie pełnił rolę głównego ekonomisty. W latach 2012-16 zdobył wiele wyróżnień w licznych rankingach, zajmując m.in. dwukrotnie miejsce na podium konkursu na najlepszego analityka makroekonomicznego organizowanego przez "Rzeczpospolitą" i Narodowy Bank Polski. W 2017 roku znalazł się na liście New Europe 100, wyróżniającej najbardziej innowacyjne osoby Europy Środkowej, publikowanej przez „Financial Times”. W 2019 r. wyróżniony przez ThinkTank jako jeden z 10 ekonomistów najbardziej słuchanych przez polski biznes. W tym samym roku projekt SpotData, który założył, został nominowany do nagrody GrandPress Digital. Absolwent ekonomii na Uniwersytecie Bocconi w Mediolanie i nauk politycznych na Uniwersytecie Warszawskim.

Tematy
​Otwórz Konto z Kartą Otwartą na Dzisiaj i ciesz się nią bezpłatnie!

​Otwórz Konto z Kartą Otwartą na Dzisiaj i ciesz się nią bezpłatnie!

Advertisement

Komentarze (65)

dodaj komentarz
jpelerj
Prorządowi płatni komentatorzy mają pracowity dzień. Ale że nawet pod artykułem tak jasno pokazującym, że ten cały raport Jakiego to zybertoły i błędy w jednym, pojawiła się taka masa prorządowych trolli broniących błędów arytmetycznych... to już wyższy stopień absurdu. Kabarety zostały daleko w tyle. ROTFL
kominl
INDOLENCJA INTELEKTUALNA PRZEDSTAWICIELI POKO JEST PRZERAZAJACA !!!
jpelerj
A dlaczego? Czy tylko piszesz, żeby coś napisać?
krokus12
Jesteśmy tak skłóconym narodem ,że może czas na referendum co z Unią i przy okazji podzielić się na dwa państwa .Tyle państw w Europie się podzieliło i jakoś sobie radzą a nawet teraz lepiej się dogadują (Jugosławia ) Co do nazwy to PIS mógłby wrócić do korony i króla Jarosława ale ja osobiście chciałbym Jesteśmy tak skłóconym narodem ,że może czas na referendum co z Unią i przy okazji podzielić się na dwa państwa .Tyle państw w Europie się podzieliło i jakoś sobie radzą a nawet teraz lepiej się dogadują (Jugosławia ) Co do nazwy to PIS mógłby wrócić do korony i króla Jarosława ale ja osobiście chciałbym załapać się do Polski 2 sortu.
(usunięty)
(wiadomość usunięta przez moderatora)
gcisoallse
raport pomija kolosalne koszty polityki klimatycznej te, które już ponosimy i te, które poniesiemy w przyszłości. Wyższe ceny energii to mniej konkurencyjny eksport i niższy poziom życia dla wszystkich.
marxs
a z czego PISi Wolaku ty chcesz tą energię mieć? z wungla ? bo nic innego nie ma jeszcze parę miesięcy i zostaniesz odcięty od rosyjskiego gazu a elektrownię atomową to pierwsza postawi Uganda niż Wolska
prawnuk
dokładnie - z 60 Euro za jednostkę obrachunkową 59,40 euro ląduje w budżecie państwa.... te kolosalne koszty to tej 1%? z ciekawostek i tak wraca do nas więcej
zosia3005
Jasne , jak węglowy smog wszystkich zadusi wprost lub przez choroby współzależne to będą kolosalne oszczędności , bo połowa Polaków umrze a reszta będzie się dusiła powoli - i to w rozumieniu kolegi będzie ten wyższy poziom życia ?
tristans
EU to czyste straty i blokada rozwoju gospodarczego Polski. EU narzuciła limity produkcyjne, co samo w sobie jest blokowaniem rozwoju. Rząd nie może pomagać finansowo podmiotom z problemami, ani wspomagać rozwoju nowych spółek, więc same muszą się mierzyć z dużo większą zachodnią konkurencją, zarówno w Polsce jak EU to czyste straty i blokada rozwoju gospodarczego Polski. EU narzuciła limity produkcyjne, co samo w sobie jest blokowaniem rozwoju. Rząd nie może pomagać finansowo podmiotom z problemami, ani wspomagać rozwoju nowych spółek, więc same muszą się mierzyć z dużo większą zachodnią konkurencją, zarówno w Polsce jak i za granicą, co nie wpływa dobrze na tempo rozwoju. Co ciekawe rząd może dotować powstawanie zachodnich fabryk w Polsce. To że zachodnie firmy inwestują w Polsce, to dla nas żadna korzyść, bo majątek nadal jest ich własnością, i jak się będą zwijać to go sprzedadzą, a nie z wdzięczności przekażą za darmo. Kilka mln obywateli Polski pracujący dla zachodnich panów za granicą jak i w kraju, za ćwiartkę tego co jest normą na zachodzie to dodatkowe straty. Wystarczy policzyć, weźmy np. 5 mln Polaków pracujących dla zagranicznych panów za 5000 zł brutto, w naszej 'rozpędzonej dzięki unii' gospodarce jak i za granicą. Gdyby to była nasza rozwinięta gospodarka, to zarabiali by 2 razy więcej, czyli 10000 zł brutto. Więc różnica jest 5mln * 5000 zł * 12 msc * 15 lat = 4.5 bln zł. Takiego kredytu udzieliliśmy unii, narzucając na siebie ograniczenia i rezygnując z własnej rozwiniętej gospodarki. Faktycznie ten kredyt jest większy, bo więcej osób pracuje niż 5 mln.

Powiązane: Polska kontra Unia Europejska

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki