Włodarze PRL często lokalizowali nowe fabryki według własnego widzimisię, nie zważając na uwarunkowanie gospodarcze. Jednak większość zakładów i tak powstawała w ramach trójkąta, którego wierzchołki tworzą Trójmiasto, Bieszczady i tzw. Worek Turoszowski. Po 20 latach od upadku centralnie sterowanego socjalizmu linie te pozostają zaskakująco aktualne.
Trójkąt z dziurą w środku, czyli rozmieszczenie siedzib firm z Listy 500
Źródło: ekonomia24
W tym samym trójkącie gospodarczym swoje siedziby ma 450 z 500 firm z Listy 500 zrzeszającej przedsiębiorstwa o największych obrotach w Polsce. W oczy rzuca się dominacja Warszawy, skąd pochodzi przeszło jedna trzecia największych firm. Drugą siłą w kraju jest Śląsk (92 firmy), podzielony na dwa okręgi o w miarę równym potencjale: wrocławski i katowicki. Silną reprezentację ma aglomeracja poznańska, gdzie swoje siedziby zlokalizowały 33 duże firmy. Swoje znaczenie ma też Kraków z 22 przedsiębiorstwami w bezpośrednim otoczeniu. Pewną niespodzianką jest odległe miejsce Trójmiasta, w którym znaleźć można tylko 15 firm z Listy 500.
Gospodarcze pustynie?
Poza Trójkątem w Polsce praktycznie nie ma dużych przedsiębiorstw. Jako gospodarcze pustynie jawią się północne i zachodnie rubieże kraju. Nawet osławiona „ściana wschodnia” prezentuje się lepiej niż województwa lubuskie, zachodniopomorskie czy warmińsko-mazurskie.
W tym ujęciu zaskakuje niewielkie znaczenie gospodarcze kilku dużych miast, które w powszechnym odbiorze uważane są za ważne ośrodki gospodarcze. Szczecin i Bydgoszcz goszczą tylko jedną dużą firmę. Koszalin, Zielona Góra czy Kalisz są w ogóle niewidoczne. Przeszło półmilionowa Łódź liczy tylko sześć dużych firm. Tyle samo co mniejszy, ale prężniejszy Rzeszów, niewiele więcej niż Kielce (5), a mniej niż Toruń i Płock (po 8). Do roli pretendującego centrum gospodarczego nie dorasta Lublin (4), ani też Białystok i Olsztyn (po 3).
Duże firmy to nie wszystko
Oczywiście brak siedzib dużych przedsiębiorstw nie przekreśla szans regionu lub miasta. W końcu to małe i średnie firmy stanowią podstawę polskiej gospodarki, generując połowę PKB i zatrudniając blisko 70% siły roboczej. Jednakże brak korporacji może utrudnić rozwój gospodarczy, bo to duże firmy często przyciągają swoich kooperantów, kreują nowe miejsca pracy i zachęcają do przyjazdu młodych ludzi poszukujących dobrze płatnej pracy.
O ile gospodarka opiera się na mniejszych firmach, to o sile centrum gospodarczego decydują największe przedsiębiorstwa. Jeśli dotychczasowe tendencje nie ulegną zmianie, to pozycja obecnych liderów będzie się umacniać. Największe ośrodki będą drenować pracowników z pozostałych części kraju, bez względu na to, jakie programy wsparcia wymyślą planiści z Warszawy i Brukseli.
Krzysztof Kolany
Główny analityk Bankier.pl



























































