REKLAMA
ASY BANKIERA 2026

Polska mitteleuropejska

Ignacy Morawski2018-10-23 08:38główny ekonomista „Pulsu Biznesu” i dyrektor SpotData
publikacja
2018-10-23 08:38

To, że Niemcy są najważniejszym partnerem handlowym Polski, wie każdy. Ale mniej oczywisty jest fakt, że ten udział jeszcze rośnie od kilku lat. Dziś sięga 28 proc., wobec 25 proc. przed trzema laty.

Polska mitteleuropejska
Polska mitteleuropejska
fot. Hannibal Hanschke / / Reuters
fot. / / SpotData

Jednym z najczęściej powtarzanych postulatów dotyczących polskiego eksportu jest to, by bardziej rozwijał się on w kierunkach, w których jest słabszy. We wspomnianym artykule mówi to jeden z menedżerów: „aby branża meblarska nadal się rozwijała, musi się więc otwierać szerzej na kolejne rynki: środkowoazjatyckie, bliskowschodnie czy amerykańskie”. Takie głosy słychać we wszystkich branżach. A kończy się tak, że większość sprzedaży „zasysają” Niemcy.

Dlaczego tak się dzieje? Udział w łańcuchach dostaw niemieckich producentów okazuje się najłatwiejszym sposobem ekspansji zagranicznej. Opiera się na ustabilizowanych od lat relacjach, bliskości kulturowej i geograficznej. Na świat najlepiej wychodzić tą bramą, którą się zna. Choć docenić też trzeba fakt, że polski eksport jest znacznie bardziej zdywersyfikowany niż w przypadku innych krajów regionu, np. Czech czy Słowacji – mamy więcej rynków zbytu, na które sprzedajemy różne towary. Nie jest więc tak źle pod tym względem.

W ostatnich latach we wzroście udziału Niemiec w polskim eksporcie rolę odgrywała też mocna pozycja konkurencyjna niemieckich producentów na świecie. Niemcy przeszły suchą stopą przez kryzysy finansowe i umacniały swoją pozycję na światowych rynkach, kosztem producentów z krajów dotkniętych kryzysem. A Polska korzystała jako poddostawca.

Jesteśmy zatem zapleczem produkcyjnym Niemiec, częścią gospodarczej Mitteleuropy. To jest model rozwojowy, który przyniósł nam sukces. Możemy go zmieniać, ale to jest baza naszego wzrostu gospodarczego.

Chcesz codziennie takie informacje na swoją skrzynkę? Zapisz się na newsletter SpotData.

Źródło:
Przeczytaj w Pulsie Biznesu
Polska goni Rumunię, a Niemcy stoją z boku. Najnowsze dane pokazują, kto trzyma dyscyplinę w budżecie
Ignacy Morawski
Ignacy Morawski
główny ekonomista „Pulsu Biznesu” i dyrektor SpotData

Pomysłodawca projektu i szef zespołu SpotData. Przez wiele lat pracował w sektorze bankowym (WestLB, Polski Bank Przedsiębiorczości), gdzie pełnił rolę głównego ekonomisty. W latach 2012-16 zdobył wiele wyróżnień w licznych rankingach, zajmując m.in. dwukrotnie miejsce na podium konkursu na najlepszego analityka makroekonomicznego organizowanego przez "Rzeczpospolitą" i Narodowy Bank Polski. W 2017 roku znalazł się na liście New Europe 100, wyróżniającej najbardziej innowacyjne osoby Europy Środkowej, publikowanej przez „Financial Times”. W 2019 r. wyróżniony przez ThinkTank jako jeden z 10 ekonomistów najbardziej słuchanych przez polski biznes. W tym samym roku projekt SpotData, który założył, został nominowany do nagrody GrandPress Digital. Absolwent ekonomii na Uniwersytecie Bocconi w Mediolanie i nauk politycznych na Uniwersytecie Warszawskim.

Tematy
Weź udział w promocji i zgarnij premię
Weź udział w promocji i zgarnij premię

Komentarze (9)

dodaj komentarz
wybrany83
EFTA wymieniłem, ponieważ jest częścią składową EOG a nie organizacją konkurencyjną. Porównania można dokonać pomiędzy obecnym charakterem UE i EOG jako jego gospodarczą 'odnogą', a działaniem w EOG spoza UE. Można też pokusić się o zestawienie pierwotnych założeń EOG a realiami w tej chwili, czy też postawienie pytania o EFTA wymieniłem, ponieważ jest częścią składową EOG a nie organizacją konkurencyjną. Porównania można dokonać pomiędzy obecnym charakterem UE i EOG jako jego gospodarczą 'odnogą', a działaniem w EOG spoza UE. Można też pokusić się o zestawienie pierwotnych założeń EOG a realiami w tej chwili, czy też postawienie pytania o konieczność przekształcania gospodarczego projektu w ramach EWG w ideologiczno-polityczny w ramach UE.
len1
To popatrzmy z drugiej strony, Niemcy nie odniosły by takiego wzrostu gospodarczego opartego na eksporcie gdyby nie tani wyrobnicy w eu wsch. Gdyby opłacic to co sie u nas montuje magazynuje i transportuje po kosztach pracy tak jak w niemczech to konkurencyjność niemieckich trowarów zwłaszcza samochodów była by na innym poziomie.
karbinadel
Na tym właśnie polega ta wspólnota - że korzyści, prawa i obowiązki działają w obie strony. Tak czy inaczej, dla nas bilans jest na pewno pozytywny, bo chyba nikt nie ma wątpliwości, że dystans w poziomie życia między dawnym RWPG a Zachodem zmniejszył się znacząco po 2004 roku.
tomek_bankier
Sukces odnieśliśmy mimo tego, że jesteśmy w UE, a nie dzięki niej. Cały czas mamy wzrost rzędu 5% i w ogóle nie przyspieszyliśmy po wejściu do niej. Ludzie nie dostrzegają, że wzrost jest dzięki ich pracy, a nie dzięki EU. Nikt nie mówi, że trzykrotnie podrożały mieszkania i 100 miliardów rocznie ucieka w postaci zysków i dywident.Sukces odnieśliśmy mimo tego, że jesteśmy w UE, a nie dzięki niej. Cały czas mamy wzrost rzędu 5% i w ogóle nie przyspieszyliśmy po wejściu do niej. Ludzie nie dostrzegają, że wzrost jest dzięki ich pracy, a nie dzięki EU. Nikt nie mówi, że trzykrotnie podrożały mieszkania i 100 miliardów rocznie ucieka w postaci zysków i dywident. 350 miliardów, które otrzymaliśmy od UE przez 13 lat to tylko 80% naszego budżetu. Mitteleuropa to był plan podbicia Europy Środkowej przez Niemcy i akurat to się sprawdza :)
karbinadel
Takie brednie może opowiadać tylko ktoś, kto w praktyce nie prowadzi żadnej działalności - i nie ma pojęcie jak ważny jest wspólny rynek dla polskich przedsiębiorców. A szczególnie dla rolników, którzy na Unię zawsze najbardziej pluli
histeryk
Bez UE bylibyśmy tam gdzie dziś jest Macedonia albo Białoruś. Dzięki UE nastąpił napływ inwestorów zagranicznych, bo UE jest gwarantem wysokich standardów prawa - wcześniej byliśmy postrzegani jako dziki postsowiecki kraj. Dodatkowo zniesienie ceł pozwoliło nam rozwinąć eksport. Napływ funduszy unijnych i bezpośrednich inwestycji Bez UE bylibyśmy tam gdzie dziś jest Macedonia albo Białoruś. Dzięki UE nastąpił napływ inwestorów zagranicznych, bo UE jest gwarantem wysokich standardów prawa - wcześniej byliśmy postrzegani jako dziki postsowiecki kraj. Dodatkowo zniesienie ceł pozwoliło nam rozwinąć eksport. Napływ funduszy unijnych i bezpośrednich inwestycji zagranicznych bardzo dużo tu zmienił.
wybrany83 odpowiada karbinadel
Jako 'prowadzący działalność' na pewno masz świadomość, że dla istnienia wspólnego rynku nie jest potrzebna obecnie funkcjonująca machina polityczno-biurokratyczna, jaką stała się UE. To działało przed EOG już w ramach wspólnot i EFTA, mało tego, samo EOG nie determinuje jednocześnie członkostwa w UE. Osobną kwestią pozostaje Jako 'prowadzący działalność' na pewno masz świadomość, że dla istnienia wspólnego rynku nie jest potrzebna obecnie funkcjonująca machina polityczno-biurokratyczna, jaką stała się UE. To działało przed EOG już w ramach wspólnot i EFTA, mało tego, samo EOG nie determinuje jednocześnie członkostwa w UE. Osobną kwestią pozostaje praktyczne odejście od założeń wspólnego rynku w przypadku jego niektórych tzw. fundamentalnych wartości.
wybrany83 odpowiada histeryk
Zamiast Białorusi czy Macedonii sugerował bym jednak porównanie z krajami europejskimi o zbliżonym potencjale i strukturze gospodarki. Tzw. doganianie zachodu, w przypadku gdy strukturalnie jesteśmy jego gospodarczą (i nie tylko) neokolonią, jest jak marksistowskie opium dla ludu.
karbinadel odpowiada wybrany83
Nie twierdzę, że Unia jest bez wad, ale działalność w ramach EFTA nie ma żadnego porównania z ułatwieniami, jakie daje przynależność do UE. Wie o tym każdy przedsiębiorca, który nie boi się wychylić nosa poza własną gminę

Powiązane: Gospodarka i dane makroekonomiczne

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki