Awans Polski do grona rynków rozwiniętych odbił się szerokim echem w mediach. Sprawdzamy i komentujemy, co o giełdzie mówiły w poniedziałek zarówno „Fakty” TVN, jak i „Wiadomości” TVP.
Taki dzień nie zdarza się często. Huczne świętowanie opisywanego przez nas od dawna włączenia Polski do grona rynków rozwiniętych przez FTSE Rusell sprawiło, że o polskiej giełdzie w sposób mniej (TVN) i bardziej (TVP) rozbudowany donosiły w poniedziałek nawet główne wieczorne serwisy informacyjne.
Z racji tego, że w Bankier.pl giełdą zajmujemy się na co dzień, pozwoliliśmy sobie na opublikowanie korekt i komentarzy do materiałów autorstwa koleżanek i kolegów z telewizji. Nie chcemy być złośliwi ani uszczypliwi – chodzi jedynie o jakość przekazu, który trafił do milionów Polaków, jak również o zaprezentowanie naszym czytelnikom (którzy być może nie czerpią wiedzy o świecie z telewizji) czego o giełdzie dowiedział się przeciętny Kowalski.
Show TVP, skromniej w TVN
Zacznijmy od suchych faktów, a w zasadzie od „Faktów”. Istotnie, serwis informacyjny stacji TVN był w kwestii giełdy raczej lakoniczny. Materiał o włączeniu GPW do grona rynków rozwiniętych przez FTSE Russell pojawił się dopiero w drugiej części programu – wcześniej widzowie dowiedzieli się o decyzji Komisji Europejskiej ws. Polski, procesie w trybie wyborczym ws. słów premiera, zatrzymaniu podejrzanego o zabójstwo oraz dwóch wypadkach drogowych. Giełdę opisano w szóstym z ośmiu materiałów i poświęcono jej trzy minuty.
Znacznie szerzej niż prywatna konkurencja do giełdowej tematyki podeszła TVP. Specjalne wydanie otworzyły słowa prezentera obecnego w Londynie, a następnie widzowie zobaczyli dwa długie materiały trwające łącznie blisko 5,5 minuty (choć ten dotyczący samej giełdy trwał 2,5 minuty, resztę wypełniła informacja stanowiąca nakreślające tło gospodarcze). Na zakończenie serwisu wyemitowano jeszcze wywiad z prezesem GPW Markiem Dietlem, który następnie kontynuowano na antenie TVP Info (konia z rzędem temu, kto wskaże, kiedy po raz ostatni prezes giełdy miał tyle czasu antenowego w najlepszym momencie dnia).
W dalszej części artykułu przejdziemy do komentarza fraz, które padły w materiałach obu stacji. Nie rościmy sobie prawa do oceny warsztatu reporterów TVP i TVN oraz zdajemy sobie sprawę, że przekaz telewizyjny rządzi się innymi prawami niż artykuły internetowe czy prasowe. Jak już wspominaliśmy, chcemy jedynie podsumować i opisać ten szczególny w historii polskiej giełdy dzień.
Przed dalszą lekturą polecamy także zapoznanie się z materiałami TVN („Gospodarcza elita”) TVN oraz TVP („Polska w elitarnym gronie” i „Dobra koniunktura to nie wszystko”).
Giełda a gospodarka
Poniedziałkowe przekazy obu stacji mocno podkreślały, że to cała Polska jako kraj/gospodarka została zaliczona do światowej elity. TVN zaznaczył także, że zaszczytu tego dostąpiliśmy jako pierwsi w regionie.
- Polska została uznana za jedną z 25 najbardziej rozwiniętych gospodarek świata. Jest pierwszą w Europie Środkowo-Wschodniej, która dołączyła do tego elitarnego grona – usłyszeliśmy w „Faktach”.
- Polska oficjalnie przeszła z grupy rynków wschodzących do elity 25 gospodarek rozwiniętych, takich jak Stany Zjednoczone, Japonia, Niemcy czy Wielka Brytania – poinformowały „Wiadomości”.
Owszem, wśród kryteriów decydujących o umiejscowieniu danego kraju na odpowiedniej półce figuruje poziom dochodu narodowego (z rankingu Banku Światowego), ale znacznie więcej warunków dotyczy poziomu rozwoju samego rynku kapitałowego: regulacji prawnych, dostępnych instrumentów, warunków inwestowania itp. Ani słowa o aktywach gospodarstw domowych, produkcji przemysłowej, wydajności pracy, infrastrukturze i innych czynnikach, dzięki którym o krajach rozwiniętych mówi się, że są rozwinięte. W poniedziałek doceniona została raczej jakość giełdy niż całej gospodarki. Czy można mieć jedno bez drugiego? Owszem, można.
Spójrzmy za południową granicę. Według wszystkich wskaźników pod względem doganiania Zachodu jesteśmy o krok za Czechami. Jak pisaliśmy w niedawnym artykule opisującym polską pogoń za Włochami, pod względem PKB w parytecie siły nabywczej Czesi osiągają wynik 89 proc. unijnej średniej wobec jedynie 70 proc. w przypadku Polski. Mało tego, w 1995 r. czeski wynik wynosił 76 proc. wobec 42 proc. w przypadku Polski. Nie powinno więc dziwić, że w klasyfikacji gospodarczej autorstwa Międzynarodowego Funduszu Walutowego Czechy są od dawna uważane za kraj rozwinięty, zaś Polska wciąż za rozwijający się.
Tymczasem czeska giełda znaczy w Europie mniej więcej tyle, co polskie kluby piłkarskie w europejskich pucharach – więcej na ten temat pisaliśmy w artykule „Czeska giełda, czyli pięć spółek na krzyż” (od tamtego czasu sytuacja nad Wełtawą pogorszyła się, ponieważ Unipetrol został wchłonięty przez… PKN Orlen). Na przeszkodzie do awansu do wyższej ligi w przypadku Czech stoi m.in. brak rozwiniętego rynku instrumentów pochodnych, który nad Wisłą funkcjonuje od dawna. Nic więc dziwnego, że we wszystkich indeksach klasyfikujących rynki – z FTSE Russell włącznie – Czechy znajdują się w gronie państw rozwijających się. Tyle że przeciętnemu Czechowi brak rynku instrumentów pochodnych zapewne nie spędza snu z powiek, podczas gdy Polaków wspomniany większy dystans dzielący nas od Zachodu uwiera znacznie częściej.
W materiale TVP podkreślono, że ostatni awans do grona rynków rozwiniętych miał miejsce 10 lat temu (choć nie wspomniano, że chodzi o Izrael). W obu stacjach zabrakło jednak wzmianki o tym, że droga do elity nie jest jednokierunkowa. W najnowszej historii odnotowano już przypadek przesunięcia kraju z grona rynków rozwiniętych do rozwijających się. Chodzi oczywiście o Grecję, która prestiżowy status utraciła po kryzysie.
Brak szerszego tła
W dzisiejszych przekazach medialnych ani razu nie usłyszeliśmy, że poza FTSE Russell istnieje jakakolwiek inna organizacja klasyfikująca rynki pod względem poziomu rozwoju (choć w TVP padły sygnalizujące tę kwestię słowa „koszyki opracowane przez takie agencje, jak FTSE Russell”). To spore przeoczenie. Wspomnieć należy przede wszystkim o MSCI (dawniej Morgan Stanley Capital International), która także dostarcza indeksy cieszące się olbrzymią popularnością w świecie finansów. W agencji tej Polska wciąż zaliczana jest do grona rynków rozwijających się, z wagą w indeksach nieznacznie przekraczającą 1 procent. Za rynek rozwijający się nasz kraj uważa również S&P Dow Jones, czyli firma, która stoi za m.in. słynnymi indeksami z Wall Street.
Gdyby jutro zapytać bankierów inwestycyjnych z londyńskiego City o to, czy Polska to kraj rozwijający się czy rozwinięty, to wielu zapewne odpowiedziałoby zgodnie z klasyfikacją dyktowaną przez dostawców innych niż fetowany u nas FTSE Rusell. Notabene z globalnego punktu widzenia indeksowym wydarzeniem roku jest włączenie Chin właśnie do flagowego indeksu rynków wschodzących MSCI. Więcej na ten temat pisaliśmy w artykule „Chińskie akcje trafiły do Twojego portfela - co warto wiedzieć?”.
Co również istotne, w obu materiałach nie podano konkretnego udziału polski w prestiżowym indeksie FTSE Russell All Cap Developed (0,154 proc.); nie wspomniano o tym, że przed
awansem jako duże i średnie spółki FTSE klasyfikowało 31 polskich podmiotów, po
awansie będzie ich ledwie 14; nie zaznaczono, że jako rynek rozwijający się "wystawialiśmy" w FTSE 42 spółki, a po awansie zostanie ich 37... To wszystko być może już techniczne szczegóły, ale składają się one na pominięte w przekazie ewentualne cienie dzisiejszego sukcesu.
Obroty na odwrót
- Już w piątek, tylko jednego dnia, giełda w Warszawie zanotowała obroty, które normalnie notuje w ciągu tygodnia - poinformowały „Fakty”.
Owszem, awans Polski był widoczny na piątkowej sesji, kiedy to obroty sięgnęły 5,4 mld zł. To absolutny rekord jeżeli chodzi o GPW, jednak był to tylko jednorazowy wyskok. Piątek był bardzo specyficznym dniem, gdy nałożyło się na siebie kilka istotnych wydarzeń. Oprócz wspomnianej roszady w indeksach FTSE, następowały także roszady w indeksach polskich oraz indeksach Stoxx. W tej ostatniej również polskie spółki zaliczyły awans do rozwiniętego grona i po zakończeniu piątkowej sesji osiem spółek z GPW dołączyło do indeksu Stoxx Europe 600.
Roszady w indeksach sprawiają, że pasywnie zarządzane fundusze, chcące w pełni odwzorowywać zachowanie indeksu, muszą szybko zmienić skład swojego portfela. Oprócz tego także na piątek przypadał dzień rozliczenia kontraktów. Takie wydarzenie ma miejsce co kwartał i zawsze towarzyszą mu podwyższone obroty. Zmiany te, w połączeniu z kontraktami, sprawiły, że obroty w piątek wyniosły aż 5,4 mld zł, podczas gdy średnia sesyjna za sierpień to 767,2 mln zł. W poniedziałek – a więc w drugim dniu zaliczania Polski przez FTSE Russell do grona rynków rozwiniętych - obroty wróciły jednak do normy i wyniosły 815 mln zł.
#DevelopedMarket
Wejście GPW do grona rynków rozwiniętych to informacja godna odnotowania. Dobrze się stało, że o tym doniosłym fakcie dowiedziały się miliony Polaków, które na co dzień nie są zainteresowane rynkiem kapitałowym (choć być może powinny, szczególnie w kontekście ich przyszłych emerytur). Dla osób zaznajomionych z giełdą czy wręcz dla odpowiadających za jej kondycję decydentów zagraniczne uznanie nie może być jednak powodem do przesadnego samozadowolenia. Oczywiście nie chcemy giełdzie psuć jej święta, lecz wychodzimy z założenia, że prawdziwi przyjaciele potrafią o trudnych rzeczach mówić wprost i w każdych warunkach.
Polski rynek kapitałowy wciąż ma wiele mankamentów i poważnych bolączek. Część z nich nie tak dawno szerszej publiczności uświadomił GetBack, jednak litania jest o wiele dłuższa i w Bankier.pl piszemy o niej od dawna. To problem edukacji finansowej, spadające obroty, spółki-widma, słabe relacje inwestorskie wielu podmiotów, MAR, zwlekanie z raportami, źle skonstruowany podatek od zysków kapitałowych czy exodus samych spółek. W ciszy dogorywa także NewConnect, który szoruje po dnie i de facto stał się rynkiem groszowców. I tak dalej...
Na koniec jeszcze jeden drobny smaczek. Kiedy w ubiegłym roku GPW chwaliła się awansem do elity, w komunikacji w mediach społecznościowych swoje wpisy na ten temat oznaczała hashtagiem #developedmarket (ang. #rynekrozwinięty). Z czasem jednak obecni na Twitterze entuzjaści polskiej giełdy „przejęli” ten hashtag i obecnie oznaczane są nim liczne opisy patologii krajowego rynku kapitałowego (uwaga, to lektura dla osób o mocnych giełdowych nerwach).
Podbijając piłkarską analogię zaproponowaną przez prezesa Dietla, który powiedział, że GPW zalicza awans z Championship do Premiership (czyli do angielskiej ekstraklasy), można stwierdzić, że wpisy sygnowane #developedmarket najczęściej utrzymane są w tonie podobnym do tego, który polskim kibicom towarzyszył w czasie ostatniego mundialu. Wciąż wysokie miejsce Polski w rankingu FIFA nie licowało wówczas z postawą piłkarzy, przez co było obiektem kpin. Pozostaje mieć nadzieję, że awans do elity zmotywuje osoby odpowiadające za kształt polskiego rynku kapitałowego do skuteczniejszego rozwiązywania jego bolączek. W przeciwnym razie wszyscy możemy skończyć jak polska kadra narodowa lub Legia Warszawa, która po niedawnej euforii związanej z awansem do Ligi Mistrzów w tym sezonie odpadła z amatorami z Luksemburga.
|
Polskie spółki, które wejdą do indeksów FTSE Developed Market |
||||
|---|---|---|---|---|
|
Large Cap |
Mid Cap |
Mid Cap |
Small Cap |
Small Cap |
|
PKO BP |
PKN Orlen |
mBank |
Millennium |
Tauron |
|
Lotos |
LPP |
AmRest |
Kruk |
|
|
PGE |
Dino |
Handlowy |
Kernel |
|
|
PGNiG |
CD Projekt |
JSW |
Boryszew |
|
|
KGHM |
Cyfrowy Polsat |
Alior |
Eurocash |
|
|
Pekao |
Santander Polska |
CCC |
Ciech |
|
|
PZU |
Play |
Energa |
||
|
Orange |
Budimex |
|||
|
Azoty |
PKP Cargo |
|||
|
Enea |
Bogdanka |
|||
|
GPW |
Asseco Poland |
|||
|
Neuca |
||||
|
Źródło: FTSE Russell
|
||||
Adam Torchała, Michał Żuławiński

























































