Firma Euro Pacific Precious Metals ogłosiła, że rozpoczyna akceptowanie bitcoina. Czyżby Peter Schiff przekonywał się do krytykowanej przez siebie wirtualnej waluty?
W listopadzie ubiegłego roku jeden z najbardziej znanych i kontrowersyjnych amerykańskich komentatorów finansowych w ostrych słowach wypowiadał się o trwającej wówczas zwyżce na rynku bitcoina.
- Według mnie to współczesny rodzaj „tulipomanii”. Nie wiem, kiedy cena bitcoina osiągnie szczyt, ale sądzę, że kiedy to nastąpi, wiele osób straci pieniądze – mówił wówczas Schiff.
Zobacz także
- Nie sądzę, aby bitcoiny mogły stanowić alternatywę dla złota. Twórcy bitcoina są raczej współczesnymi alchemikami, jednak nie da się stworzyć wirtualnego złota. Bitcoin nie jest lepszy niż papier - Według mnie to współczesny rodzaj „tulipomanii”. Nie wiem kiedy cena bitcoina osiągnie szczyt, ale sądzę, że kiedy to nastąpi, wiele osób straci pieniądze – dodał.
Tymczasem wczoraj stworzona przez Schiffa w 2010 r. firma Euro Pacific Precious Metals ogłosiła, że akceptuje płatności w bitcoinach za złoto i srebro. W realizacji transakcji dealerowi metali szlachetnych ma pomagać współpraca z BitPay.
Akceptowanie nowego środka płatniczego nie oznacza, że Schiff – znany zwolennik złota – zmienił swoje poglądy.
- Moje poglądy nie zmieniły się – napisał Schiff w liście do CNBC. – Wiele osób wciąż posiada bitcoiny, a póki co są one wartościowe. Chcę więc ułatwić posiadaczom bitcoinów ich zamianę na złoto i srebro oferowane przez moją firmę.
Obecnie cena wirtualnej waluty ustabilizowała się w granicach 400-500 dolarów. Aktualnie na giełdzie bitstamp za jednego bitcoina trzeba zapłacić 507 dolarów. To ponad dwukrotnie mniej niż podczas szczytu ostatniej bitcoinowej hossy, kiedy jednostkę wirtualnej waluty wyceniano nawet na 1242 dolary, czyli więcej niż jedną uncję złota.
/mz




























































