REKLAMA
KRK'26

Paliwowi giganci inwestują miliardy

2007-01-15 06:50
publikacja
2007-01-15 06:50
PKN Orlen zamierza przeznaczyć w latach 2006-09 na inwestycje ponad 14 mld zł. Prawie 6 mld zł planuje wydać także Grupa Lotos. Nasze koncerny naftowe, korzystając z dobrej koniunktury na rynku paliwowym, przygotowują się na ewentualne pogorszenie rynkowej sytuacji.

Do niedawna obie nasze rafinerie skupiały się prawie wyłącznie na produkcji paliw. Nie mogło być inaczej, skoro po upadku komunizmu jednym z pierwszych symptomów zmian była coraz większa liczba samochodów na ulicach. Nic więc dziwnego, że inwestycji w część petrochemiczną było bardzo mało. Jednak teraz te opóźnienia, zarówno Orlen, jak i Lotos, chcą odrobić. Zwłaszcza płocka spółka stawia na "petrochemiczną nogę". Może się ona bowiem stać ważną częścią największego krajowego producenta paliw.

Nie tylko diesel

Mimo że rafineryjne instalacje Orlenu uważane są za bardzo dobre, spółka nadal zamierza w nie inwestować. Wymuszają to nowe wymogi dotyczące ochrony środowiska i zmieniający się popyt. Kluczową instalacją jest ta służąca do produkcji paliwa dieslowskiego. W UE odczuwa się coraz większy niedobór oleju napędowego. To efekt zmian na rynku motoryzacyjnym. Co drugi klient w Unii Europejskiej wybiera samochód z silnikiem diesla.

Zgodnie z planami inwestycyjnymi, spółka planuje wybudować instalacje, dzięki którym produkcja paliwa do diesla wzrośnie aż o 2 mln ton i będzie to produkt o mniejszej zawartości siarki - maksymalnie 10 ppm (parts per milion). Taki wymóg stawia od 2009 roku Unia Europejska.

W porównaniu do części rafineryjnej, część petrochemiczna Orlenu była przez wiele lat traktowana nieco po macoszemu. Od kilku lat się to zmienia. Według ostatnich założeń, w roku 2009 produkcja chemikaliów w Orlenie będzie dwukrotnie większa niż obecnie. Koszyk produktów z obecnego 0,83 mln ton wzrośnie aż do 1,65 mln ton. Oddane mają zostać do użytku nowe instalacje do produkcji m.in. paraksylenu, etylobenzenu, etoksylatów oraz olefin. Nadal ma się rozwijać produkcja PCV. Z opracowania dotyczącego perspektyw sektora rafineryjnego i petrochemicznego Wojciecha Gurgacza, zastępcy dyrektora ds. rozwoju produkcji w Orlenie, wynika, że ceny petrochemikaliów będą rosły.

Orlen przygotowuje się także na wejście do szerokiej sprzedaży biopaliw. Już działa linia produkcyjna w dawnej Rafinerii Trzebinia, ma także powstać kilka centrów, gdzie mieszane byłyby biododatki z klasycznymi paliwami.

Odpowiedzialny w Orlenie za biopaliwa dyrektor Robert Gmyrek nie kryje, że firma mocno przygotowuje się do walki o klienta. - To będzie dobry biznes, ale trzeba sporo zainwestować, żeby na nim zarobić - mówi Gmyrek.

Lotos będzie kwitł

Bardzo ambitne plany rozwoju ma także Grupa Lotos. Kierowana od kilku już lat przez Pawła Olechnowicza spółka przygotowała tzw. program kompleksowego rozwoju technicznego (PKRT). Realizacja programu rozpocznie się w 2007 roku. Jednym z głównych jego założeń jest zwiększenie zdolności przerobu ropy z obecnych 6,5 mln ton do ponad 10 mln ton. Dzięki nowym instalacjom, paliwa będą spełniały, mające obowiązywać od 2009 roku, normy UE dotyczące zawartości siarki. Nowe instalacje pozwolą także na całkowite wyeliminowanie z produkcji wysokosiarkowego oleju opałowego. Skutkiem ubocznym produkcji lepszych paliw, przy niższych kosztach własnych, przy lepszym wykorzystaniu surowca, będzie wzrost marż rafineryjnych, szacowany nawet na 150 proc.

By to osiągnąć, w latach 2007-2010 Grupa przewiduje budowę nowej instalacji destylacji atmosferycznej i próżniowej oraz instalacji utylizacji ciężkich pozostałości po przerobie ropy naftowej (IGCC), instalacji odasfaltowania rozpuszczalnikowego oraz łagodnego hydrokrakingu (MHC). Ciężka pozostałość to ok. 20 proc. masy ropy naftowej, z której bez nowych instalacji nie da się wyprodukować wysokiej jakości paliw ani olejów. Na wytwarzany z niej obecnie ciężki olej opałowy i asfalty zapotrzebowanie się kurczy.

Koszt wdrożenia programu PKRT spółka szacuje na ok. 5,8 mld zł, z czego 615 mln zł pochodzić będzie z towarzyszącej wejściu na giełdę emisji akcji. Pozostałe potrzebne na inwestycje pieniądze będą pochodziły z pożyczek bankowych. Zainteresowane współpracą są m.in. Europejski Bank Odbudowy i Rozwoju, Europejski Bank Inwestycyjny, Nordic Investment Bank, Bank Ochrony środowiska, Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska.

Spółka wyliczyła, że wszystkie nakłady inwestycyjne zwrócą się po ok. 8 latach, przy założeniu, że baryłka ropy będzie kosztowała średnio 35-40 dol. Przy niższej cenie (30-35 dolarów) inwestycja będzie się zwracała o rok dłużej.

Analitycy już jednak uważają, że przyjęte przez Lotos założenie dotyczące ceny baryłki jest zbyt pesymistyczne. Według Michaela Dillegera z Międzynarodowej Giełdy Paliwowej w Londynie, cena baryłki ropy w najbliższych 3-4 latach raczej nie spadnie poniżej 50 dol.

Niejako w cieniu inwestycji w macierzystym zakładzie, Lotos inwestuje także na południu kraju. Niedawno na terenie Rafinerii Czechowice ruszyła wytwórnia parafin, planowana jest także budowa dużej instalacji do produkcji biopaliw.

Czas na własną ropę

Nawet najlepsze koncerny paliwowe nie mające własnego zaplecza surowcowego są narażone na wahania cen na paliwowych giełdach. Prawie wszystkie koncerny z naszego regionu takie zaplecze posiadają. Węgierski MOL partycypuje w wydobyciu ze złóż na Syberii, austriacki OMV ma własne złoża ropy w krajach arabskich. Jest to możliwe dzięki temu, że mniejszościowymi akcjonariuszami w austriackiej spółce są arabskie fundusze inwestycyjne.

Własnych, liczących się złóż, nie mają jednak obaj nasi producenci paliw - Grupa Lotos oraz PKN Orlen. Ta pierwsza jest jednak w nieco lepszej sytuacji. W skład Grupy wchodzi bowiem spółka wydobywcza Petrobaltic. Na razie wydobywa ona spod dna Bałtyku niespełna pół miliona ton surowca rocznie. W przyszłości wydobycie z własnych złóż miałoby pokrywać około 10 proc. rocznych zdolności przeróbczych. Ponieważ spółka planuje je zwiększyć z obecnych około 6,5 mln ton do 10 mln, to także wydobycie musi wzrosnąć do około miliona ton.

Prezes Olechnowicz wielokrotnie przyznawał, że inwestycje w wydobycie będą rosnąć. Jednym z kluczowych problemów, jakie władze firmy będą musiały rozwiązać, jest zakup kolejnej platformy wydobywczej. A to będzie kosztować...

Przy obecnych wysokich cenach ropy opłaca się bowiem wydobywać surowiec nawet z tych odwiertów, których eksploatację do niedawna uznawano za nierentowną. Efekt jest taki, że platform brakuje, ceny leasingu poszły drastycznie w górę. Na razie nie wiadomo, jak z tym problemem poradzi sobie Grupa Lotos.

Na tle krajowego mniejszego rywala, sprawa zaplecza surowcowego PKN wygląda znacznie gorzej. Spółka nie ma praktycznie własnych zasobów surowcowych. Ropę zmuszona jest wi_ęc importować, w ogromnej części z nie zawsze pewnego kierunku rosyjskiego.

- Skoro przy okazji naszego sprzeciwu na przyjęcie unijnego mandatu na negocjacje w sprawie nowego porozumienia UE z Rosją Siergiej Jastrzembski, doradca prezydenta Władimira Putina, mówi o możliwości przykręcenia kurka z gazem, podobnie może być z ropą - uważa analityk giełdowy.

W opracowanej jeszcze w ubiegłym roku strategii spółki zdobycie złóż jest jednym z najważniejszych do rozwiązania problemów. Na razie zarezerwowano na to stosunkowo małą kwotę - 140 mln euro w ciągu kilku lat. Tymczasem ceny, jakie osiągają pola naftowe, liczone są w miliardach. Jak więc PKN chce inwestować w złoża?

Władze spółki przyznają, że bezpośrednie kupno złóż to nie jedyne rozwiązanie. Jakie są inne, nie chcą mówić. Należy sądzić, że w grę wchodzi m.in. joint venture z firmą już mającą złoża lub np. wymiana pakietów akcji. Kazachski KazmunaiGaz zainteresowany jest Możejkami, cóż więc stoi na przeszkodzie wymianie części akcji na udziały w jakimś kazachskim złożu?

Mimo niekorzystnych uwarunkowań, udział ropy z własnych złóż w produkcji Orlenu ma rosnąć. Według założeń programu wydobycia, przewidywana ilość surowca będzie rosła z 0,4 mln ton w 2007 roku do 4,3 mln ton w roku 2015. Wskaźnik integracji, prezentujący stosunek wydobycia do przerobu ropy, według planów będzie wzrastał od 2,3 proc. w 2007 roku, poprzez 6,2 proc. w roku 2010, by pięć lat później osiągnąć poziom 20,6 proc.

Detal wymaga nakładów

Miliony złotych nasze rodzime koncerny paliwowe zainwestują także w sieci detaliczne. Po pierwsze, musi dojść do uporządkowania na rynku.

Konsekwentny podział marki na dwie realizuje PKN Orlen. Docelowo około tysiąca stacji (z 1,9 tys., jakie ma PKN) ma sprzedawać paliwo pod tanią marką Bliska. Klient na stacji z tym logo nie załatwi zbyt wiele - brak myjni czy kafeterii to reguła w takich obiektach. W zamian za to zapłaci za litr paliwa o kilka groszy mniej. Ponieważ polscy klienci wolą mniej płacić niż mieć szeroką ofertę towarów, stacji pod tanią marką będzie aż tysiąc. Oznacza to potrzebę zmiany wystroju obiektów, czasem konieczna jest praktycznie budowa od podstaw. Koszt takiej przebudowy może wynieść od 150 tys. zł do nawet kilku milionów. Szacowane nakłady na inwestycje w detalu w ciągu 3-4 lat mogą przekroczyć nawet 2 mld zł (biorąc pod uwagę także stacje w Czechach i Niemczech).

Nieco gorzej wygląda sytuacja w sieci stacji benzynowych Lotosu. Po pierwsza firma dysponuje znacznie mniejszą siecią. Prezes Lotosu przyznaje, że mała własna sieć w pewnym okresie powodowała, że firma stawała się zakładnikiem detalistów.

Od kilku lat prezes Olechnowicz konsekwentnie realizuje strategię budowy własnej sieci. Efekty są już widoczne, bo stacji z logiem nadmorskiej spółki jest coraz więcej. Lotos docelowo chce mieć sieć ponad 500 obiektów, czyli prawie podwoić obecną liczbę. Stawiałoby go to wśród detalistów na drugim po Orlenie miejscu.

Zdaniem Jacka Wróblewskiego, dyrektora Polskiej Organizacji Przemysłu i Handlu Naftowego, zarówno Lotos, jak i Orlen w sferze stacji mają jeszcze sporo do zrobienia.

- Zachodnia konkurencja ciągle się rozwija, inwestycje w stacje, w poprawę oferty są konieczne - uważa Wróblewski. Nasz rozmówca podkreśla, że obie spółki inwestując w część detaliczną walczą o całą firmę, która bez rynku zbytu traci atut biznesowej suwerenności.

Dariusz Malinowski
Źródło:
Tematy
Wybierz nielimitowany internet z dodatkowymi  kartami SIM za 0 zł w Orange Flex dla firm!
Wybierz nielimitowany internet z dodatkowymi kartami SIM za 0 zł w Orange Flex dla firm!
Advertisement

Komentarze (3)

dodaj komentarz
~OkUrczak
większej głupoty nie widziałem, po co oni tworzą jakąś markę nową Blisko? aby benzyna tam była o kilka gorszy taniej, najgłupsza rzecz jaką kiedykolwiek słyszałem. I chcą zapłacić za to do 2 mld PLn, no dajcie spokój. Po co markę dzielić na dwie? Istna głupota. O ile na początku ludzi to może zaciekawic to i tak rynek szybko zweryfikuje większej głupoty nie widziałem, po co oni tworzą jakąś markę nową Blisko? aby benzyna tam była o kilka gorszy taniej, najgłupsza rzecz jaką kiedykolwiek słyszałem. I chcą zapłacić za to do 2 mld PLn, no dajcie spokój. Po co markę dzielić na dwie? Istna głupota. O ile na początku ludzi to może zaciekawic to i tak rynek szybko zweryfikuje stawki i się okaże że tam beznyna wcale tańsza nie jest, tylko rozrzadzi markę w efekcie. Coś mi się wydaje że ktoś posmarował, albo preziu czy inni mają swoje firmy remontowe, zmieniające logo.
~Tomek
Już kiedyś pisałem o "marce" Bliska (Orlen).

Oni są sprytni, twierdzą, że niby tworzą te stacje, żeby było taniej ale tworzą je w mniejszych miejscowościach gdzie nie ma konkurencji i ceny są wyższe niż na Orlenie.
~lu
zamierza przeznaczyć w latach 2006-2009?? mamy już 2007 więc sformułowanie "zamierza" jest nie na miejscu.. niby drobny błąd a jednak...

Powiązane: pknorlen

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki