REKLAMA

Burza w Sejmie o związki nieformalne. Kotula: To kwestia godności. Warchoł: Fikcja małżeństwa

2026-02-12 22:22, akt.2026-02-13 07:31
publikacja
2026-02-12 22:22
aktualizacja
2026-02-13 07:31

W czwartek odbyło się pierwsze czytanie rządowego projektu ustawy o statusie osoby najbliższej w związku i umowie o wspólnym pożyciu, który zastąpił ustawę o związkach partnerskich. Debata nad projektem podzieliła parlamentarzystów.

Burza w Sejmie o związki nieformalne. Kotula: To kwestia godności. Warchoł: Fikcja małżeństwa
Burza w Sejmie o związki nieformalne. Kotula: To kwestia godności. Warchoł: Fikcja małżeństwa
fot. Gleb Usovich / / Shutterstock

Projekt ustawy o statusie osoby najbliższej w związku i umowie o wspólnym pożyciu zakłada, że dwie osoby pełnoletnie będą mogły zawrzeć umowę u notariusza, która – rejestrowana w USC – umożliwi stronom m.in. wybór ustroju majątkowego, ustanowienie obowiązku alimentacyjnego, uzyskanie prawa do korzystania ze wspólnego mieszkania oraz nadanie drugiej osobie uprawnień do dostępu do informacji medycznych i działania jako pełnomocnik w sprawach codziennego życia.

Przedstawiając projekt ustawy oraz przepisów ją wprowadzających Katarzyna Kotula, sekretarz stanu w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, podkreśliła, że są one istotnym krokiem na drodze wyrównywania praw osób w nieformalnych związkach, które w Polsce stanowią ok. 8 proc. wszystkich rodzin.

- Głosując za tą ustawą, każdy z nas będzie musiał podjąć bardzo prostą decyzję: czy chcemy, żeby w sytuacji granicznej - choroby, śmierci, wypadku - państwo stanęło po stronie ludzkiej godności, równości i bezpieczeństwa, stanęło po stronie po prostu swoich obywatelek i obywateli, czy chcemy, żeby państwo wtedy odwracało wzrok, zasłaniając się luką w przepisach? - powiedziała.

Dodała, że podstawowym celem projektu jest nadanie realnej ochrony prawnej ludziom, którzy „żyją razem, kochają się, idą razem przez życie, prowadzą wspólnie gospodarstwo domowe, niezależnie od ich płci”.

Wyjaśniła, że wedle projektowanych zmian po zawarciu umowy u notariusza „obie osoby uzyskują status osoby najbliższej w związku, czyli wreszcie przestają być dla państwa obcymi sobie ludźmi, a staną się dla siebie zaopiekowaną przez to państwo rodziną”.

Przyznała, że ubolewa nad pominięciem kwestii tzw. pieczy bieżącej, czyli możliwości podejmowania decyzji dotyczących życia codziennego dziecka partnera lub partnerki.

Zaznaczyła też, że poza Polską ostatnimi krajami Unii Europejskiej, w których nie ma związków partnerskich, są Litwa, Rumunia, Słowacja i Bułgaria. Do stworzenia ram prawnych dla par jednopłciowych Polska jest zobowiązana wyrokami Europejskiego Trybunału Praw Człowieka.

- Nasz projekt jest odpowiedzią na ten obowiązek, ale przede wszystkim jest odpowiedzią na ludzkie historie, ich radości i smutki i na konstytucyjną zasadę równego traktowania.

W debacie nad projektem głos zabrał poseł Marcin Warchoł (PiS), który stwierdził, że dzięki możliwościom prokreacyjnym „małżeństwo i rodzina scala naród, jest jego siłą napędową”, a proponowane przepisy tworzą „fikcję małżeństwa”, która niczego nie gwarantuje.

W imieniu klubu zawnioskował o odrzucenie projektów w całości.

Witold Tumanowicz (Konfederacja) stwierdził, że autorzy projektu forsują przepisy, które „mają ostatecznie wprowadzić związki partnerskie pod dyktando środowisk LGBT”.

- W ocenie skutków regulacji rząd sam przyznaje, że niezależnie od tego projektu będzie dążył do uznawania związków homoseksualnych zawartych za granicą jako rzekomych małżeństw. (...) A ostatecznie cel tych zmian jest taki, żeby doprowadzić do możliwości adopcji dzieci przez homoseksualistów - powiedział, dodając, że Konfederacja wnioskuje o odrzucenie projektu w całości.

Przeciwnego zdania była posłanka Monika Rosa (KO), która podkreśliła, że co czwarte dziecko w Polsce rodzi się w związku nieformalnym, a związki te - tworzone przez osoby tej samej i różnej płci - czekają na to, „aby państwo polskie dostrzegło w nich prawdziwą rodzinę”.

- Dostrzegło to, że są równymi obywatelami i obywatelkami Rzeczypospolitej Polskiej, że płacą tu podatki, że tutaj chorują, tutaj się leczą, tutaj rodzą dzieci, tutaj je edukują, tutaj tworzą wspólnotę i naród. Projekt ustawy, o którym dzisiaj rozmawiamy, odpowiada na współczesne wyzwania i potrzeby, bo liczba osób, które żyją w związkach nieformalnych z roku na rok po prostu rośnie - powiedziała.

Urszula Pasławska (PSL), która była bezpośrednio zaangażowana w przygotowanie projektu ustawy, zaznaczyła, że proponowane regulacje w żaden sposób nie naruszają instytucji małżeństwa, nie tworzą nowego stanu cywilnego i nie dotykają kwestii światopoglądowych

- Ustawy, o których dzisiaj rozmawiamy, nie tworzą nowych związków. One nie tworzą żadnych więzi. One je uznają, a państwo jest tylko regulatorem i gwarantem - zauważyła.

Dodała, że jej klub złożył wniosek o powołanie komisji nadzwyczajnej, ponieważ obie ustawy powinny być traktowane i procedowane w szczególny sposób. Jej zdaniem komisja stworzy przestrzeń do dialogu wszystkich środowisk, a dzięki wypracowanym konsensusom przepisy będą trwalsze.

Z kolei Marta Stożek z koła Razem oceniła rządowy projekt jako „okrojony”, a jego nazwę jako skomplikowaną i trudną do zapamiętania. Wyraziła krytyczną opinię na temat pomysłu podpisywania umowy w kancelarii notarialnej - zamiast proponowanej wcześniej ceremonii w urzędzie stanu cywilnego - oraz o konieczności spisywania przy tej okazji testamentu.

- W chwili, kiedy chcemy celebrować miłość, bycie razem, tworzenie usankcjonowanego prawem, szanowanego związku, mamy myśleć o tych najgorszych możliwych scenariuszach, czyli śmierci - stwierdziła.

Podkreśliła też, że procedowana ustawa o statusie osoby najbliższej nie może liczyć na podpis prezydenta.

- No więc ja się pytam: dla kogo jest ten projekt? Jeżeli ten projekt nie daje pełnego szacunku osobom, które tyle lat o ten szacunek zabiegają, to dla kogo on jest? (...) Jako koło Razem nie rozumiemy sensu tworzenia tego potworka, bo uosabia brak szacunku dla tysięcy milionów obywatelek i obywateli. Oni zasługują na realną ochronę, a nie na ochłapy - powiedziała. Dodała, że jej koło będzie proponowało poprawki „przywracające normalność, normalną nazwę, normalne procedury”.

W kolejce pytań podkreślano, że ustawa o statusie osoby najbliższej w związku i umowie o wspólnym pożyciu to absolutne minimum. Pytano o możliwości rozszerzenia praw związków nieformalnych, kwestie dotyczące wychowywania dzieci oraz o osłabienie instytucji małżeństwa

Katarzyna Czarnecka (PAP)

ksc/ mark/

Źródło:PAP
Tematy
Weź udział w promocji i zgarnij premię
Weź udział w promocji i zgarnij premię

Komentarze (7)

dodaj komentarz
endes
Kto nie dorósł do małżeństwa niech sobie żyje jak chce i nazywa swoje przygody z partnerami jak chce!
Państwo musi chronić tylko zdrowe relacje a nie wszystko co popadnie!
strataczasu
Konstytucja RP w art. 18 jasno definiuje małżeństwo.

„Małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny, rodzina, macierzyństwo i rodzicielstwo znajdują się pod ochroną i opieką Rzeczypospolitej Polskiej”.​
strataczasu
Ten przepis podkreśla heteroseksualny charakter małżeństwa jako jedynej formy związku chronionej konstytucyjnie. Trybunał Konstytucyjny potwierdził to w swoich orzeczeniach wykluczając możliwość prawnego uznania małżeństw jednopłciowych.
strataczasu
Ochrona małżeństwa zakazuje tworzenia podobnych związków normatywnie i państwo powinno wspierać ich trwałość i dzietność. To fundament rodziny i harmonii z naturą.
strataczasu
Chciałbym się mylić, ale niestety ustawa zostanie jednak przyjęta i podpisana przez prezydenta, który publicznie podkreśla swoje przywiązanie do wartości chrześcijańskich i tradycyjnych.
samsza
Putin będzie teraz tu przysyłał swoich na miłość, na słupa związkowego, kolejna dziura w systemie bezpieczeństwa.
Już 4% małżeństw z obcokrajowcami, z partnerem z Rosji czy Białorusi też.

Powiązane: Związki partnerskie

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki