Odfrankowienie jest dopuszczalne. Opinia Sądu Najwyższego

analityk Bankier.pl

Sąd Najwyższy przedstawił interpretację słynnego październikowego „frankowego” wyroku TSUE. W dokumencie wskazano, że istnieje możliwość odfrankowienia umowy i rozwiązanie takie nie jest wyjątkowe, a podobną sankcję przewidziano w ustawie o kredycie konsumenckim.

Sąd Najwyższy 20 lutego 2020 r. umieścił w swoim serwisie internetowym uzasadnienie wyroku, który zapadł już po orzeczeniu Trybunału Sprawiedliwości UE – 27 listopada 2019 r. Sprawa dotyczyła kredytu denominowanego zaciągniętego przez parę kredytobiorców w 2008 r. Powódka (która stała się jedynym kredytobiorcą po śmierci małżonka) żądała unieważnienia umowy lub zwrotu 42 tys. zł pobranych w wyniku stosowania niedozwolonych klauzul przeliczeniowych.

(fot. BARTLOMIEJ KUDOWICZ / FORUM)

Spór koncentrował się, podobnie jak wiele podobnych spraw, na niejasno skonstruowanych zasadach przeliczania walut. Sąd pierwszej instancji nie uznał racji powódki, podobnie jak sąd apelacyjny, który jednakże wskazał, że kwestionowana klauzula ma niedozwolony charakter. Odrzucono jednak żądanie unieważnienia umowy.

Chociaż znacząca część wyroku Sądu Najwyższego koncentruje się na analizie ścieżki postępowania sądów w tej konkretnej sprawie, to szczególnie interesujące dla „frankowych” kredytobiorców może być omówienie możliwych scenariuszy postępowania zawarte w ostatniej części dokumentu.

Jak należało informować o ryzyku walutowym?

Sąd Najwyższy odniósł się do kwestii obowiązków informacyjnych banku w momencie zawierania umowy, która obciąża klienta ryzykiem kursowym. Wskazał, że nie wystarczy odebranie oświadczenia kredytobiorcy o poinformowaniu o niebezpieczeństwie i zaakceptowanie, na poziomie deklaracji, przez niego ryzyka.

„Wprowadzenie do umowy kredytowej zawieranej na wiele lat, na nabycie nieruchomości stanowiącej z reguły dorobek życia przeciętnego konsumenta, mechanizmu działania ryzyka kursowego, wymagało szczególnej staranności banku w zakresie wyraźnego wskazania zagrożeń wiążących się z oferowanym kredytem tak, by konsument miał pełne rozeznanie konsekwencji ekonomicznych zawieranej umowy. Wystawiał on bowiem na nieograniczone ryzyko kursowe kredytobiorców, którzy nie mieli zdolności kredytowej do zaciągnięcia kredytu złotówkowego, czego bank jako profesjonalista był świadom, oferując tego rodzaju produkt celem zwiększenia popytu na swoje usługi” – wskazano w wyroku.

Sąd Najwyższy podkreślił, że w takich okolicznościach należałoby w sposób „ponadstandardowy” ostrzec przed np. możliwym obowiązkiem zwrotu kwoty wielokrotnie wyższej niż pożyczona. Wątek ten jest jednak w orzeczeniu poboczny – nie miał wpływu na rozstrzygnięcie. „Sąd Apelacyjny przyjął bowiem, że powódka nie zachowała terminu do złożenia oświadczenia o uchyleniu się od skutków prawnych swojego oświadczenia woli w przedmiocie zawarcia umowy kredytu, a skarżąca nie zwalcza tego stanowiska w skardze, nie zgłaszając zarzutu naruszenia art. 88 § 2 k.c.” – podkreślono w dokumencie.

SN: powódka została bez pomocy prawnej

Omawiając potencjalne ścieżki postępowania w razie uznania części umowy za nieuczciwe, Sąd Najwyższy odwołał się do październikowego wyroku TSUE. Wskazano, że trybunał wykluczył sytuację, w której sąd krajowy zmienia treść warunków umowy. Dotyczy to także zastąpienia klauzuli przeliczeniowej np. kursem średnim NBP. Przypomnijmy, że odmienne spojrzenie na tę kwestię prezentowała część banków-kredytodawców.

„Zwraca się uwagę, że działania sądu w razie stwierdzenia klauzuli abuzywnej mają mieć charakter sankcyjny, co oznacza osiągnięcie swoistego skutku zniechęcającego profesjonalnych kontrahentów, zawierających umowy z konsumentami do przewidywania w umowach z nimi nieuczciwych postanowień umownych. Skutek ten nie mógłby zostać osiągnięty, gdyby umowa mogła zostać uzupełniona w niezbędnym zakresie przez sąd krajowy przez wprowadzenie do umowy warunków uczciwych. Kontrahent konsumenta niczym by bowiem nie ryzykował, narzucając nieuczciwe postanowienia umowne, skoro mógłby liczyć na to, że sąd uzupełni umowę przez wprowadzenie uczciwych warunków, które powinny być przez niego zaproponowane od razu. Należy zatem dążyć do osiągnięcia stanu ‘niezwiązania’ konsumenta zakwestionowanymi postanowieniami umownymi, przy jednoczesnym (na ile to możliwe) utrzymaniu w mocy umowy” – czytamy w orzeczeniu.

Druga spowiedź frankowca. "Czekam na masę krytyczną" [Wywiad]

Zaciągnął kredyt w najgorszym możliwym momencie, płacąc 1,92 zł za franka. 7 lat temu mówił, że był „finansowym lemingiem”, ale nie żałuje. Teraz, przed półmetkiem spłaty, zastanawia się, czy warto ryzykować sądowy spór z bankiem.

Sąd apelacyjny w sprawie analizowanej przez SN zastosował unik. Przyjął, że wyeliminowanie szkodliwych klauzul nie skutkuje unieważnieniem umowy, ale jednocześnie nie uwzględnił ewentualnego żądania powódki zwrotu nadpłaconej kwoty (nie uznając zaproponowanego mechanizmu wyliczenia za uzasadniony) i nie zaproponował również zastąpienia spornego fragmentu innym zapisem. „W konsekwencji, mimo stwierdzenia abuzywności klauzuli indeksacyjnej, nie udzielił powódce w istocie żadnej ochrony prawnej i nie określił konsekwencji dla stosunku prawnego łączącego strony nie związania konsumenta klauzulą abuzywną” – wskazano w wyroku Sądu Najwyższego. Zdaniem SN sąd apelacyjny pominął przy tym zapisy dyrektywy „konsumenckiej” Unii Europejskiej (93/13).

Jakie są skutki nieważności klauzuli niedozwolonej?

Sąd Najwyższy przypomniał, powołując się m.in. na orzeczenie TSUE, że istnieje kilka możliwości rozstrzygnięcia w sytuacji, gdy w umowie znalazła się klauzula konsumencka uznana za niedozwoloną:

  1. Stwierdzenie nieważności umowy, która nie mogłaby dalej funkcjonować w okrojonej formie.
  2. Przyjęcie, że umowa jest ważna, „ale w miejsce bezskutecznych postanowień waloryzacyjnych nie wchodzą żadne dodatkowe postanowienia”.
  3. Utrzymanie w mocy niedozwolonej klauzuli, ale wyłącznie, gdyby jej unieważnienie musiałoby nastąpić wbrew woli i interesom konsumenta.

W rozstrzyganej sprawie „w przypadku stwierdzenia, że możliwe jest określenie praw i obowiązków stron w oparciu o pozostałe postanowienia umowne, a stwierdzenie nieważności umowy godzi w interesy powódki, rzeczą sądu powinno być rozliczenie stron w ramach powództwa ewentualnego, po dokonaniu oceny, czy doszło do nadpłaty w spłacie kredytu wobec jego współkształtowania przez niedozwolone klauzule. Nie ma podstaw do uchylenia się od tej czynności, sąd nie jest bowiem związany sposobem wyliczenia nadpłaty przez powódkę”.

Sąd Najwyższy odniósł się także do kwestii ustalenia oprocentowania po wyeliminowaniu klauzuli niedozwolonej, uznając, że w takiej sytuacji należy pozostawić oprocentowanie oparte na stawce LIBOR. „Kwestia zapewnienia bankowi opłacalności z umowy kredytowej jest wtórna w stosunku do prewencyjnego charakteru sankcji bezskuteczności klauzuli abuzywnej. Nie ma więc powodu, aby oprocentowanie było według innej stawki niż LIBOR, sankcją dla pozwanego za stosowanie nieuczciwej klauzuli waloryzacyjnej jest w istocie oprocentowanie kredytu według niższej stawki niż kredyt udzielony w złotych i niezawierający klauzul walutowych (penalty default)” – czytamy w uzasadnieniu.

Sąd Najwyższy wskazał przy tym, że takie rozwiązanie nie byłoby niczym niezwykłym. W ustawie o kredycie konsumenckim znalazła się sankcja tzw. kredytu darmowego, przewidziana w sytuacji np. naruszenia obowiązków informacyjnych (m.in. pominięcie wymaganych informacji na etapie przed podpisaniem umowy).

„Jeżeli zatem sąd zajmie stanowisko, że umowa powinna być utrzymana, kredyt udzielony powódce powinien uznać za kredyt złotówkowy spłacany przy zastosowaniu przewidzianego w umowie oprocentowania. Jeżeli wysokość dokonanych przez powódkę spłat okaże się wyższa, świadczenie z tego tytułu może okazać się nienależne” – podsumowano w orzeczeniu uchylającym wyrok sądu apelacyjnego i zwracającym sprawę do ponownego rozpatrzenia.

Michał Kisiel

Źródło:
Tematy:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
9 2 trueblue

Idąc tym tropem banki powinny ostrzegać, że gdy stopy % wzrosną do 15% to kredyt zdrożeje 4 krotnie i 4 krotnie więcej Klient będzie miał do oddania. Co to jest przy wzroście kursu walutowego o ok. 1,6 krotnie?
Zresztą zawsze sądziłem i sądzę nadal, że czym więcej elementów ryzyka w kredycie tym lepiej bo się neutralizują. To tak jakby kupić zamiast akcji kilku emitentów do koszyka, tylko akcję jednego emitenta. Brak dywersyfikacji to wiadomo przecież...

A tak na marginesie uważam, że w sytuacji kredytów walutowych Państwo powinno już dawno zainterweniować i narzucić sztywne 1% odchylenie od kursu fix NBP służące do spłaty (uruchomień) kredytów walutowych (jako floor/cap), zastępując wszystkie klauzule niedozwolone lub wątpliwe...

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
63 9 staryznajomy

Frankowe cwaniaki chciały miec lepiej i taniej niz ci co brali w PLNach to jeszcze kilka lat bujania po sadach i opłacanie prawników....moze sie uda wyjsc calo

! Odpowiedz
4 27 jkl777

... i beda mieli. A ty za to program INFLACJA+ z 5 stówkami na 10 bułek.

! Odpowiedz
1 28 mwl

nie wszystkie banki były frankowymi cwaniakami - niektóre nie dawały kredytów w tej walucie

! Odpowiedz
3 6 jkl777 odpowiada mwl

Tak jest. PEKAO S.A. dopoki nie byl w mackach Dojnej Zmiany za sprawa prezesa Bieleckiego prowadzil POlityke - ZADNYCH kredytow hipotecznych w walucie.

! Odpowiedz
5 30 damamad

Adrian był w stanie "odciążyć wymiar sprawiedliwości" ułaskawiając kolegę partyjnego, a nie potrafi odciążyć wymiaru sprawiedliwości od tej olbrzymiej masy spraw, która przez najbliższe lata zaleje sądy. Inna sprawa, że przy okazji zarobią kancelarie prawnicze i to grube pieniądze (kilkadziesiąt tysięcy PLNów od sprawy). Koszty te pokryją w sporej części banki. Ciekawe komu sie to opłaca...

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
3 34 damamad

Co ciekawe prawnicy powtarzają, że każda sprawa jest inna.. Bardzo to ciekawe. Umowy według szablonu. Rozumiem, że szablony ewoluowały, ale jest ich skończona ilość. Należałoby nakazać bankom dostarczyć na tacy wszystki szablony użyte w umowach wraz z analizą użytych zapisów abuzywnych dla każdego z szablonów według wskazanych wytycznych. Pod rygorem jakiejś gigantycznej grzywny w przypadku kombinowania.
I po temacie. Prawnicy w bankach zapewne są to w stanie ogarnąć, więc po co obciążać tym klientów, UOKiK, sądy, radców, analityków? Za chwilę wokół kredytów CHF powstanie cała gałąź gospodarki.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
0 4 jkl777 odpowiada damamad

noooo... imiona i nazwiska inne... itp.

! Odpowiedz
0 10 mwl odpowiada damamad

to dla nich mega biznes, to podkręcają atmosferę i puszczają w eter takie opinie. tak naprawdę to kancelarie zarobią na tym mega kasę...

! Odpowiedz
0 5 jkl777 odpowiada mwl

No to banki maja pole do popisu i moga spokojnie ograniczyc swoje koszty podpisujac z klientami UGODY.

! Odpowiedz
Polecane
Najnowsze
Popularne