Minus 0,4
Obniżki ucieszą rzecz jasna nowego ministra finansów Grzegorza Kołodkę, który – jak mówi plotka – mimo, że nie skomentował lipcowego niezdecydowania Rady Polityki Pieniężnej, był wyraźnie niezadowolony, że współpraca z radą nie zaczęła się od kredytu zaufania ze strony banku centralnego. Być może Kołodko znalazł jednak sposób na to, by zachęcić radę do obniżenia stóp – poprzez zmniejszenie akcyzy na wysokoprocentowe alkohole. Minister finansów wydał rozporządzenie obniżające akcyzę od 1 października o 30 proc., przy czym dla ostatecznych nabywców mocnych trunków ceny muszą spaść o co najmniej 20 proc. i powinny pozostać na niższym poziomie przez co najmniej pół roku. Jakie ma to znaczenie dla RPP? Tańszy alkohol oznacza jednorazowy spadek wskaźnika inflacji o prawie 0,4 proc. Jeśli poziom cen alkoholu obniży się trwale, roczny wskaźnik inflacji byłby zmniejszony o tych kilka dziesiątych procent przez kolejnych 12 miesięcy. Na konkurencyjnym rynku sprzedaży alkoholu wątpliwa jest sytuacja, w której detaliści zrobiliby tylko 20-proc. promocję na sześć miesięcy, jednak w takim wypadku w kwietniu przyszłego roku sytuacja wróciłaby do normy.
W każdym wypadku od przewidywanego jeszcze kilka tygodni temu wskaźnika inflacji na grudzień tego roku teraz trzeba odjąć te 0,4 pkt. proc. i wynik staje się niepokojąco bliski 2 proc., co jest dolną granicą tegorocznego celu inflacyjnego, ustalonego przez Radę Polityki Pieniężnej przed zaledwie dwoma miesiącami. Prawdopodobieństwo, że RPP kolejny raz nie uda się zrealizować celu, wyraźnie rośnie. Czy w takiej sytuacji rośnie też prawdopodobieństwo kolejnych obniżek stóp procentowych? Niekoniecznie. Sierpniowa decyzja rady nie będzie miała wpływu na tegoroczną inflację. RPP podejmując decyzję dziś będzie się kierować przewidywaniami wydarzeń z nawet drugiej połowy przyszłego roku, a jedną z największych niewiadomych jest ciągle projekt przyszłorocznego budżetu.
Spadek ryzyka
Prognozy mówiące o możliwości nietrafienia w tym roku w cel inflacyjny pojawiły się jednak już „przed akcyzą”. Uwzględniając sytuację na rynku żywności ekonomiści BIG Banku Gdańskiego spodziewali się, że jeszcze w sierpniu inflacja nie będzie większa niż 1,5 proc. W szacunkach na pozostałą część roku przyjęli zaś założenie, że z miesiąca na miesiąc wzrost cen nie będzie przekraczał 0,4 proc., co – jak napisali w raporcie dla klientów – jest według nas dość konserwatywnym założeniem. Taka była największa miesięczna inflacja w drugiej połowie ubiegłego roku.
Analitycy BBG nie wiedzieli przy tym dokładnie, jak osłabienie złotego z czerwca i lipca przełoży się na procesy inflacyjne. Założyli, że ze względu na niski popyt wewnętrzny wpływ ten będzie ograniczony. Ponadto przyjęli założenie, że do końca roku stabilne będą ceny paliw na świecie. To jednak jest uzależnione przede wszystkim od decyzji o ewentualnej interwencji zbrojnej w Iraku. Dodatkowym elementem, na który zwracali uwagę w BBG, a który zdaniem Piotra Chwiejczaka, ekonomisty tego banku, na razie pozostaje niedoceniany, jest wpływ porozumienia Narodowego Banku Polskiego i Ministerstwa Finansów w sprawie bliskiej daty przystąpienia do Europejskiej Unii Monetarnej i perspektywa szybkiego zakończenia negocjacji w sprawie członkostwa w Unii Europejskiej. Dla inwestorów oba fakty będą oznaczać spadek ryzyka, co przełoży się na wzrost zainteresowania polskimi aktywami i doprowadzi do umocnienia złotego, a w konsekwencji będzie przeciwdziałało inflacji.
Rząd przeciwko inflacji
Jak wynika z ankiety, jaką przeprowadziliśmy wśród analityków bankowych w minionym tygodniu, średnio prognozowana na grudzień inflacja ciągle mieści się w celu, jaki określiła sobie Rada Polityki Pieniężnej. Spośród dziewięciu zapytanych banków, tylko trzy są zdania, że cel nie zostanie zrealizowany, co mogłoby skłaniać RPP do „nieplanowanych” obniżek stóp. Najniższą prognozę ma teraz BBG – po uwzględnieniu „efektu akcyzy” jest to 1,5 proc. Najwyższą – Bank Przemysłowo-Handlowy PBK. Krzysztof Rybiński, główny ekonomista tego banku, powiedział nam, że jest w trakcie weryfikacji swojej prognozy, jednak przewidywane przez niego 2,8 proc. wzrostu cen w grudniu tego roku uwzględniało już decyzję o obniżce akcyzy na alkohol. Rada Polityki Pieniężnej nadal ma więc spore szanse na zmieszczenie się z zmienionym niedawno celu inflacyjnym. Wszystko zależy od czynników, na które bank centralny wpływu nie ma. Winnych niskiego wskaźnika wzrostu cen w tym roku należałoby raczej szukać w rządzie – tytuł najzagorzalszego wroga inflacji w tym roku przypadnie zapewne ministrowi rolnictwa Jarosławowi Kalinowskiemu. Jeśli jednak inflacja utrzyma się do końca roku poniżej 2 proc. RPP będzie musiała stanąć wobec kolejnego kryzysu zaufania.
Oficjalne – tak, rynkowe – mniej
Jak po następnej obniżce stóp oficjalnych będzie wyglądała oferta cenowa banków komercyjnych? Maciej Reluga, główny ekonomista Banku Zachodniego WBK uważa, że stopy depozytowe w wielu wypadkach znalazły się już tak nisko, że banki raczej nie będą się decydowały na ich dalsze obniżanie. Piotr Chwiejczak z BIG Banku Gdańskiego uważa, że marża w oprocentowaniu depozytów i kredytów nie będzie się zmniejszać. Jego zdaniem w drugiej połowie roku wzrośnie skłonność do oszczędzania. Banki nadal będą natomiast niechętnie udzielały kredytów. Duża część portfela to należności zagrożone, restrukturyzacja zabierze sporo czasu, a dopóki ten proces się nie zakończy nie można liczyć na znacznie obniżki oprocentowania kredytów. W kredytach inwestycyjnych dla firm stawka, jaką płaci klient banku, jest z reguły powiązana z wysokością stóp rynku międzybankowego, które stopniowo obniżają się. Banki nadal będą stosowały jednak rygorystyczne procedury kredytowe. Zadłużać się będą mogli tylko ci klienci, których sytuacja finansowa jest najlepsza.
Łukasz Wilkowicz

























































