Nie tylko gospodarcze konsekwencje terroru w Paryżu

główny analityk Bankier.pl

Tragiczne ataki terrorystyczne w Paryżu mogą mieć poważne konsekwencje, porównywalne z zamachem na World Trade Center. Europę czekają kolejne wstrząsy. Ale są i tacy, którzy na tym skorzystają.

W piątek w nocy kilkuosobowa grupka terrorystów arabskiego pochodzenia niemal równocześnie zaatakowała w kilku miejscach Paryża, z zimną krwią zabijając przynajmniej 129 nieuzbrojonych cywilów i raniąc 350. Główny cel nie został osiągnięty: zamachowcom nie udało się zdetonować bomb na Stade de France, na którym tego wieczoru rozgrywano towarzyski mecz Francja-Niemcy.

Taki atak był na dłuższą metę nie do uniknięcia. Zamachy Państwa Islamskiego w Europie były jednym z tegorocznych „czarnych łabędzi” Bankier.pl. Co więcej, Francja ze względu na największą w Europie i radykalizującą się społeczność arabską była jednym z najbardziej prawdopodobnych celów. Ten zamach był tylko kwestią czasu. Żadne państwo nie jest w stanie zapanować nad wszystkimi brodatymi szaleńcami z automatem Kałasznikowa w ręku. Ten atak nie był ostatni. Będą kolejne. W Niemczech, Belgii, Szwecji czy Wielkiej Brytanii.

(fot. REUTERS/Gonazlo Fuentes / FORUM)

13.11 = 11.09?

Choć Stadt de France ocalał, terroryści osiągnęli podwójne zwycięstwo. Po pierwsze, zasiali strach w sercach paryżan, którzy wpadają w panikę po wybuchu petardy. Ale największym zwycięstwem terroru jest odpowiedź francuskich władz: stan wyjątkowy, kontrole na granicach, przeszukania i rewizje – czyli faktyczne zawieszenie podstawowych praw obywatelskich w kolebce współczesnej europejskiej demokracji. Terroryści skutecznie uderzyli w fundamenty cywilizacji Zachodu, który zaczyna przypominać autorytarne reżimy z Bliskiego Wschodu.

Francja jest bezradna. Reakcją władz V Republiki były bezmyślne ataki na syryjską Raqqę, nieoficjalną stolicę Państwa Islamskiego. Francuskie samoloty bombardują Syrię od września i nic dobrego z tego nie wynikło. A przecież terroryści pochodzili z Brukseli. Byli obywatelami Belgii i Francji urodzonymi już w Europie. "Wrzutki” z syryjskim paszportem, jaką rzekomo miano znaleźć przy zwłokach jednego z terrorystów, chyba nikt nie kupił.

Po zamachach z 11. września całą winę zrzucono na afgańskich Talibów, choć większość terrorystów pochodziła z Arabii Saudyjskiej. Teraz oficjalna propaganda winnych  szuka w odległej Syrii, a nie w arabskich dzielnicach Paryża czy Brukseli. Francuskie siły bezpieczeństwa wydają się być całkiem bezradne i poruszają się po omacku, choć osoby jawnie nawołujące do dżihadu  pozostają na wolności.

Kogo by tu teraz zbombardować?

Zamachy z 11 września stały się dla władz Stanów Zjednoczonych idealnym pretekstem do zbrojnej interwencji w Afganistanie i najazdu na Irak, bezpodstawnie oskarżanego o posiadanie broni masowego rażenia i wspieranie terroryzmu. Skutkiem obu wojen było wzmocnienie islamistów oraz daleko idące ograniczenie podstawowych praw człowieka w USA i w Europie. Rządy mogą od tego czasu bezkarnie podsłuchiwać, podglądać i inwigilować wszystkich i wszędzie.

Po zamachach w Paryżu rządzący zapewne zaserwują nam to samo nieskuteczne lekarstwo, tyle że w jeszcze większej dawce. Moim zdaniem interwencja lądowa NATO w Syrii jest już przesądzona. Tak samo jak 14 lat temu media głównego nurtu krzyczą, że jesteśmy w stanie wojny, że zostaliśmy zaatakowani i że trzeba skorzystać z artykułu piątego traktatu waszyngtońskiego. Zapewne tak jak wtedy zostaniemy oszukani, że wojna potrwa tylko do Bożego Narodzenia. I że będziemy nieść Syrii pokój, demokrację i prawa człowieka.

Zachód sprzeda Donbas za ISIS

Lądowa interwencja NATO w Syrii będzie wymagała powrotu do rozmów z Rosją. Na syryjskim podwórku każdy ugra coś dla siebie: Putin uratuje dyktaturę Baszara al-Asada, Turcja wybije Kurdów, prezydent Hollande okaże „siłę i zdecydowanie”, a kanclerz Merkel rozwiąże problem „uchodźców”. Szejkowie z Kataru być może wynegocjują jakiś skromny gazociąg do Europy, zaś decydenci z Langley i Waszyngtonu będą cieszyć się z kolejnej wojny wymagającej dostaw broni i sprzętu made in USA.

Ceną za rosyjskie poparcie (lub przynajmniej neutralność) dla syryjskiego wypadu NATO będzie nie tylko utrzymanie reżimu Asada, ale też zapewne Krym i część wschodniej Ukrainy. Zachód – i zapewne także Kijów – chyba już pogodził się z utratą Donbasu. Stany Zjednoczone nieco „posuną się” na Ukrainie, oddając Kremlowi część dawnych wpływów.

Państwo Islamskie zostanie zapewne rozbite w ciągu kilku miesięcy, podobnie jak reszta syryjskiej „opozycji”, tak samo jak PI dozbrajanej przez USA i szejków znad Zatoki Perskiej. Arabski terroryzm jednak nie zniknie, a idea kalifatu z prawem szariatu będzie kiełkować w co bardziej zislamizowanych krajach Europy.

W Unii Europejskiej czeka nas nasilenie tendencji autorytarnych. Wzrosną budżety aparatu bezpieczeństwa, który uzyska jeszcze większe prawa do inwigilacji i represji. Podejrzanym będzie mógł zostać każdy. Los formalnie niezwiązanej z UE strefy Schengen jest zagrożony. Powrót granic w Europie byłby końcem integracji europejskiej i moim zdaniem podważałby sens dalszego  uczestnictwa Polski w tym projekcie. Byłby to też kres mocarstwowych ambicji Francji i Niemiec, które bez Unii Europejskiej są zbyt słabe na grę w jednej lidze z USA, Chinami czy Rosją.

Gospodarka ucierpi, ale ktoś zarobi

Zamachy w Paryżu nie wywołają zapaści gospodarczej, ale u „chorego człowieka Europy” nawet terrorystyczna grypa może wymagać hospitalizacji. Wzrost gospodarczy Francji od kilku kwartałów balansuje na granicy zera i niewiele trzeba, aby wpędzić w recesje drugą gospodarkę strefy euro. A to zwiększy presję na Europejski Bank Centralny, aby już w grudniu obniżył stopy procentowe lub zwiększył/przedłużył QE (program skupu obligacji, zwany potocznie „dodrukiem pieniądza”).

Podobnie jak po atakach na WTC zrobiła to administracja G.W. Busha, tak teraz rządy Francji czy Niemiec mogą zaordynować „deficit spending”, czyli zwiększone wydatki publiczne finansowane kreacją nowego długu (który zostanie zmonetyzowany przez EBC). Taka terapia raczej nie pomoże realnej gospodarce, ale może wywołać wzrosty na giełdach w Paryżu i Frankfurcie.

Kłopoty Europy mogą nie powstrzymać Rezerwy Federalnej przed podniesieniem stóp procentowych. Dywergencja w polityce monetarnej po obu stronach Atlantyku zapewne doprowadziłaby do osłabienia euro wobec dolara. W takim układzie zdziwiłbym się, gdybyśmy za kilka miesięcy nie zobaczyli parytetu 1 do 1 na eurodolarze.  Ekspansja monetarna i fiskalna, wzrost zadłużenia państw oraz percepcja wzrostu zagrożenia terroryzmem dałyby szansę na zakończenie bessy na rynku złota. Ale to tylko szansa i raczej bym na nią specjalnie nie stawiał. A przynajmniej jeszcze nie w tym roku.

Kto zyska, a kto straci?

Eskalacja „wojny z terrorem” to cios dla linii lotniczych, hoteli i ogólnie branży turystycznej. To także większe ryzyko (i koszty) dla firm ubezpieczeniowych, więc także ich akcje mogą stracić na wartości. Za to na zyski powinni liczyć akcjonariusze producentów uzbrojenia i wszelkiego sprzętu używanego przez wojskowych i wszelakie „służby bezpieczeństwa”.

Dla polskiej giełdy i gospodarki ten scenariusz raczej nie przyniesie niczego dobrego. Globalny wzrost awersji do ryzyka może w skrajnym przypadku jeszcze bardziej zdołować kursy akcji na warszawskiej giełdzie. Ale z drugiej strony w 2001 roku koniec bessy na GPW przypadł w zaledwie dwa tygodnie po 11. września. Choć prawdziwa hossa zaczęła się dopiero w marcu 2003, gdy Stany Zjednoczone zaatakowały Irak.

Arabski terror jest też znakomitym pretekstem dla nowego polskiego rządu do wypowiedzenia postanowień, jakie w sprawie imigrantów narzuciły nam Berlin i Komisja Europejska. Nawet jeśli zamachowcy z Paryża nie mieli nic wspólnego z ostatnią falą imigrantów z Bliskiego Wschodu, to dla sprawnego dyplomaty otwiera się furtka do wykręcenia się z unijnych „kwot imigracyjnych”.

Krzysztof Kolany

Źródło:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
1 9 ~hamer

Kolany mówi jak jest. Przekaz jest spójny. Dobrze że jeszcze ktoś produkuje tekst, który da/chce się czytać do końca.

! Odpowiedz
1 5 slc350

cyt. "Żadne państwo nie jest w stanie zapanować nad wszystkimi brodatymi szaleńcami z automatem Kałasznikowa w ręku"

Dobre! lubie takie artykuły z jajem, a nie płaskie i bez emocji.

! Odpowiedz
0 3 ~Czesław

A stare polskie przysłowie mówi: Idzie diabeł od Damaszku. Coś w tym jest.

! Odpowiedz
0 8 ~antyCzerwony


Dzień po tragedii w Paryżu demonstranci we francuskim mieście aresztowani za antyislamskie hasła. Przy aprobacie tłumu:

http://niezlomni.com/?p=25414

! Odpowiedz
1 2 ~gosc

Anty taka sytuacje najlepiej podsumowal Ziemkiewicz mowiac " Europa jest opanowana przez idiotow ktorzy bardziej boja sie islamofobii niz terrorystow"

! Odpowiedz
1 5 ~pol124

Panie Krzysztofie trzeba jeszcze przeczytać Jurija Bezmienowa /dywersja ideologiczna i wojna informacyjna/ posłuchać geopolityki Jacka Bartosika i poczytać o PANEUROPIE Kalergiego plus PANA wnioski ---wtedy może zaświta w głowie ...CO TAK NAPRAWDĘ SIĘ DZIEJE ...z szacunkiem pozdrawiam...

! Odpowiedz
1 23 ~adi

Super tekst konkretnie i w temacie panie Kolany

! Odpowiedz
1 20 ~Marek

Zdanie,ktore mnie rozbawilo w zestawieniu do posiadanej przez Pana brody to ..... " Żadne państwo nie jest w stanie zapanować nad wszystkimi brodatymi szaleńcami " :-) :-) :-)

Natomiast analiza jest bardzo trafna .Francja ze strachu na pokaz na slepo bombarduje udawadniajac jakim tchórzliwym jest krajem. Obywatele wyszli na ulice by demonstrować sile i jedność by pokazac,ze się nie boja .Gdy ktoś odpalil petardę to mało się nie stratowali robiąc w gacie ze strachu w panice tratując biedne znicze :-) :-) :-)

Gratuluje Panu trafnych ocen z przeszlosci !

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
1 19 ~Zenek

Rozbawił mnie tekst: "Żadne państwo nie jest w stanie zapanować nad wszystkimi brodatymi szaleńcami" bo akurat czytając te słowa miałem przed oczami zdjęcie brodatego autora tekstu ;)

Ale zgadzam się z tekstem

! Odpowiedz
0 2 ~Zenek

Widze, że nie tylko mnie hehehehe

! Odpowiedz
WIG 0,34% 64 207,77
2017-11-23 17:15:00
DAX -0,04% 13 010,00
2017-11-23 17:35:00
EUR/USD 0,01% 1,1851
2017-11-24 01:00:00
ZŁOTO 0,00% 1 291,55
2017-11-24 01:00:00

Wskaźniki makroekonomiczne

Inflacja rdr 2,1% X 2017
PKB rdr 4,7% III kw. 2017
Stopa bezrobocia 6,6% X 2017
Przeciętne wynagrodzenie 4 574,35 zł X 2017
Produkcja przemysłowa rdr 12,3% X 2017

Znajdź profil

Zapisz się na bezpłatny newsletter Bankier.pl