Nie od dziś wiadomo, że wynagrodzenia europosłów są wysokie, a 5-letnia kadencja Parlamentu Europejskiego to wspaniały czas na wzbogacenie się. Większość z nich z tego skorzystała, ale niektórzy byli w stanie odłożyć mniej niż inni. Wielu europosłów zaciągnęło też kredyty, które swoją wartością dorównują ich majątkowi.
Ile zarabia europoseł?
Co miesiąc każdy europoseł otrzymuje 7600 euro brutto pensji, do tego dochodzi dzienna dieta w wysokości ok. 300 euro plus ok. 4000 euro miesięcznie na prowadzenie swojego biura poselskiego. Do tego dodajmy zwrot kosztów dojazdu i budżet na podróże zagraniczne.
Jak wynika z obliczeń Lion’s Banku, europoseł po jednej kadencji jest w stanie uzbierać majątek, który pozwoli na zakup trzech apartamentów w centrum Warszawy. Natomiast według Daily Mail, rocznie europoseł jest w stanie zarobić 215 tys. euro, co przez pięć lat kadencji daje ponad milion euro. Dzięki takim uposażeniom po sukcesie w wyborach można zgromadzić naprawdę spory majątek. Niektórzy mają z tym jednak problem.

Źródło: Parlament Europejski
W europarlamencie nie ma biednych
Do grona największych krezusów wśród europarlamentarzystów można z pewnością zaliczyć Joannę Senyszyn. Członkini SLD deklaruje w sprawozdaniu majątkowym oszczędności w złotych (prawie 100 tys.) oraz w walutach obcych (w tym ponad 270 tys. euro). Do tego trzeba doliczyć współwłasność w kilku nieruchomościach, a posiadane papiery wartościowe sama posłanka wyceniła na ponad 700 tys. zł. Do tego 3 samochody warte niemal 180 tys. zł - i co więcej - Joanna Senyszyn nie zadeklarowała żadnych kredytów czy pożyczek.
Spośród grona europosłów najmniejsze wrażenie robi chyba sprawozdanie majątkowe Tadeusza Cymańskiego. Niedoszły „premier z Malborka” zgromadził 16 tys. zł, 24 tys. euro, ma też polisę ubezpieczeniową wycenioną na 45 tys. zł. Cymański posiada też dwa mieszkania, warte razem 500 tys. zł. oraz działkę budowlaną. Na początku kadencji posiadał tylko jedno mieszkanie, w tym czasie udało mu się również spłacić kredyt.
W porównaniu z innymi, do krezusów nie należy też pochodzący z Dolnego Śląska Piotr Borys. Zgromadził on 20 tys. zł i 15 tys. euro. Posiada również dom wart 750 tys. zł, mieszkanie warte prawie 400 tys. zł oraz dwie działki wycenione na 90 tys. zł. W 2010 roku Borys był „biedniejszy” o mieszkanie i grunt. Europoseł spłaca też kilka kredytów, w tym kredyt budowlany we frankach szwajcarskich.
Stosunkowo skromny majątek zadeklarował również Tadeusz Ross. Znany niegdyś satyryk, dziś europoseł, odłożył zaledwie 3 tys. zł. Posiada jednak mieszkanie, które wycenił na 750 tys. zł. Co więcej, Ross zadeklarował całkiem spore zobowiązania – jest winien bankom w sumie niemal 800 tys. zł.
Europosłowie też mają kredyty
Wydawałoby się, że większość europosłów dzięki wysokim zarobkom będzie wolna od różnych zobowiązań. Jak się okazuje, podobnie jak Tadeusz Ross, wielu europarlamentarzystów z Polski ma całkiem sporo zaciągniętych kredytów. I tak wspomniany już Piotr Borys wziął kredyt na budowę domu, a do spłacenia pozostało wciąż niemal 140 tys. franków szwajcarskich. Oprócz tego Borys zadłużył się na zakup samochodu, ma też kredyt w ROR oraz kartę kredytową.
Aż pięć różnych kredytów spłaca aktualnie Małgorzata Handzlik, posiadaczka mieszkania i domu, których wartość przekracza 1 mln zł. Europosłanka spłaca trzy kredyty hipoteczne, każdy w innej walucie, do tego kredyt gotówkowy i kredyt samochodowy. Wartość wszystkich jej zobowiązań przekracza 1,5 mln zł.
Na sporą sumę zadłużył się również Michał Kamiński. Mimo sporych oszczędności (30 tys. zł i 160 tys. euro) musiał w 2009 roku zaciągnąć kredyt na zakup domu oraz na zakup samochodu. Tym sposobem duża część majątku europosła jest finansowana przez banki. Kamiński spłaca 1,4 mln kredytu hipotecznego oraz 120 tys. zł kredytu samochodowego.
Od kredytów w obcych walutach nie stroni również Joanna Skrzydlewska. Pani europoseł ma odłożone ponad 350 tys. zł i 20 tys. euro, do tego posiada dom, mieszkanie oraz kilka nieruchomości gruntowych. Aby wejść w ich posiadanie, musiała się zadłużyć – obecnie spłaca dwa kredyty hipoteczne, jeden w kwocie prawie 80 tys. franków szwajcarskich, a drugi prawie 125 tys. euro.
Marcin Lekki
Bankier.pl


























































