REKLAMA

NINJA, czyli pół prawdy

2008-10-20 05:56
publikacja
2008-10-20 05:56
Winę za obecne załamanie gospodarcze w Stanach Zjednoczonych ponoszą tylko i wyłącznie politycy. Jeśli sami tego nie zrozumieją, Ameryce grozi krach na niespotykaną dotąd skalę. Niestety, dostanie się i Polsce.

Oficjalnie, czyli na potrzeby mediów, powodem krachu instytucji finansowych jest „kryzys kredytów hipotecznych”. A co w takim razie było przyczyną kryzysu tych kredytów? To też wydaje się jasne: niewypłacalność dłużników. Miliony Amerykanów nie spłaca swoich długów. Banki nie dostają swoich pieniędzy. Są zagrożone. Co prawda, problemy z dłużnikami nie pojawiły się od dzisiaj, jak to się jednak stało, że nagle tak dużo ich nie wywiązuje się ze swoich zobowiązań.

Tym bardziej że skutkiem zaległości w spłacie jest foreclosure, czyli procedura przymusowego przejęcia zadłużonej nieruchomości przez bank; dłużnik traci swój dom, mieszkanie, pieniądze. Trudno więc podejrzewać, żeby powodem wstrzymania spłaty kredytu był jakiś bunt dłużników czy też chęć dokuczenia bankom. A zatem co? I na to pytanie media mają dość prostą odpowiedź: NINJA. Akronim ten pochodzi od amerykańskiego terminu określającego złego kredytobiorcę: „no income, no job, no assetts” (brak dochodu, brak pracy, brak majątku). Jak to się stało, że banki udzieliły kredytu tak wielu dłużnikom nieposiadającym pracy, dochodu i majątku?

Tajemnicze kredyty

I tutaj problem się komplikuje. Do niedawna na to pytanie nie podawano żadnej odpowiedzi albo tłumaczono wymijająco: panował boom na rynku nieruchomości i każdy chciał z niego skorzystać, głównie jednak spekulanci. Problem w tym, że rzadko sama potrzeba pożyczkobiorcy wystarczy do otrzymania kredytu. Banki nie są instytucjami samoobsługowymi. Do otrzymania kredytu konieczna jest ich zgoda, oparta na wnikliwej analizie możliwości finansowych dłużnika. Skoro tak wielu z nich nie spełniało kryteriów dobrego kredytu, na jakiej podstawie banki im go udzieliły? W tej kwestii do niedawna panowało milczenie. Dopiero w ostatnich dniach września pojawiła się na You Tube wypowiedź wyjaśniająca sprawę. Udzielił jej senator z Connecticut, Christoher J. Dodd, nazywając sprawę po imieniu, a brzmi ono: CRA, czyli Community Reinvestment Act. Jest to ustawa, przyjęta przez Kongres w 1997 r. za prezydentury Billa Clintona, której celem była ochrona „kredytobiorców mniejszościowych”, czyli ludności kolorowej, ubogiej, znajdującej się w złych warunkach materialnych, przed złym traktowaniem jej przez banki.

Wypowiedź senatora Dodda wywołała konsternację. Padła bowiem z ust przedstawiciela Partii Demokratycznej, szczególnie wrażliwej na losy mniejszości. Mimo to coś w niej było na rzeczy. Ameryka, w tym i amerykańskie banki od dawna sparaliżowane są ustawodawstwem antydyskryminacyjnym, zakazującym wynajmowania lokali przedstawicielom mniejszości, zwalniania ich z pracy czy odmowy udzielenia kredytu – bez względu na to, jak racjonalne byłyby przyczyny tej odmowy. Jednakże powoływanie się na CRA to tylko półprawda. Wprawdzie wśród ofiar foreclosure jest wielu przedstawicieli „dyskryminowanych mniejszości”, nie oni stanowią większość kredytobiorców z grupy NINJA i grupy zalegających dłużników. Jeśli zatem nie oni są winni, to kto?

Cała prawda

Prawdziwe korzenie kryzysu są głębsze i mają głównie charakter polityczny. Należą do nich: kosztowna wojna na Środkowym Wschodzie (300 mln dolarów dziennie), rozrzutna polityka w zakresie finansów publicznych podnosząca deficyt budżetowy do niewyobrażalnych rozmiarów (30 bilionów dolarów), interwencjonizm, czyli ręczne sterowanie gospodarką przez polityków i będąca jego konsekwencją luźna polityka monetarna FED. Z jednej strony, George W. Bush, po swoim wątpliwym zwycięstwie wyborczym w 2000 r. chciał Amerykanów kupić, już to darmowymi lekami dla emerytów, już koncesjami dla rolnictwa i przemysłu oraz świadczeniami socjalnymi na niespotykaną dotąd skalę, z drugiej zaś po zamachu z 11 września 2001 potrzebne były ogromne pieniądze na wojnę z terroryzmem. O ile Stany Zjednoczone stać by było na każdy z tych wydatków z osobna, o tyle prowadzenie ich równocześnie jest dla gospodarki tego kraju ponad siły. Skutkiem nałożenia się welfare na warfare było pojawienie się inflacji.

I to jest główne nieszczęście!

Jeśli bank centralny, powołany do kontrolowania płynności na rynku pieniężnym, pompuje do banków komercyjnych miliardy dolarów, licząc im za te pieniądze niewiele powyżej 1 proc. w skali rocznej, a czasem nawet mniej, to trzeba naprawdę dużej wyobraźni, odpowiedzialności albo pesymizmu, by z takiej okazji zrezygnować. Ekspansja kredytowa zapoczątkowana przez prezesa banku centralnego USA, czyli Rezerwy Federalnej (FED), Alana Greenspana, a później z powodzeniem kontynuowana przez jego następcę, Boba Bernanke miała posłużyć całej gospodarce. Tymczasem przysłużyła się wyłącznie politykom, którzy z powodzi monetarnej korzystali, finansując wojnę i socjal, właśnie welfare i warfare.

Banki zalane tanim pieniądzem oferowały kredyty za pół darmo, i to każdemu, nawet NINJA, patrząc przez palce na perspektywy ewentualnej niewypłacalności. A przecież już ponad pół wieku temu Ludwik von Mises, a później Murray N. Rothbard ostrzegali, że drukowanie pieniędzy bez oparcia ich na oszczędnościach i realnych dobrach jest wysoce ryzykowne. Nie dość, że daje to przedsiębiorcom zły sygnał co do kondycji gospodarki, to na dodatek wywołuje inflację. Bo to nie wysokie ceny ropy naftowej, jak to się gładko mówi w radiu, tv i na większości uniwersytetów, wywołują inflację, lecz inflacja wywołuje wysokie ceny ropy i wszystkiego innego.

To wzrost inflacji zmusił w końcu FED (w połowie 2007 r.) do powstrzymania podaży pieniądza, i tym samym do podniesienia oprocentowania kredytów, a ponieważ w okresie boomu gros kredytów udzielanych na kupno nieruchomości miało oprocentowanie zmienne, z chwilą korekty ceny pieniądza, koszty obsługi wzrosły powyżej zdolności finansowych wielu kredytobiorców. Ci ostatni tracili domy, banki zaś płynność. Zamiast pozostawić wtedy rynek samemu sobie, aby dokonał oczyszczenia gospodarki z podmiotów, które dobrowolnie i świadomie podjęły błędne decyzje, nie dają sobie rady, więc muszą upaść, rząd wraz z FED zaczął to wszystko ratować; najpierw poprzez wzrost płynności, czyli ponowną obniżkę stóp bazowych, następnie poprzez bezpośrednią pomoc finansową dla zagrożonych instytucji, aż wreszcie nacjonalizując upadające firmy.

Jeśli Biały Dom ma tak wielkie serce, to zamiast rabować biednych i dawać bogaczom, mógł pomóc niewypłacalnym posiadaczom nieruchomości i podarować im pieniądze na spłatę hipoteki – tak jak daruje firmom finansowym. W ten sposób ci ostatni uratowaliby swe domy, a banki otrzymały swoje pieniądze. Rozwiązanie równie szkodliwe, ale znacznie bardziej „ludzkie”.

Socjalizm w natarciu

Inflacja wzrosła do poziomu nie notowanego od 12 lat. Co gorsza, biznes, który zwykle nie zna kulisów programów ratunkowych i skomplikowanych interwencji monetarnych uznał, że skoro pieniądz jest taki tani i jest go tak dużo, znaczy gospodarka jest rozgrzana i będzie się rozwijać. Nastąpiła seria błędnych decyzji inwestycyjnych, w wyniku których straty poniosła także motoryzacja, potem transport, budownictwo i parę innych sektorów. Jednocześnie wprowadzeni w błąd inwestorzy giełdowi kupowali papiery nadal, doprowadzając do ich sztucznej aprecjacji.

Popularnym wehikułem inwestycyjnym stały się zsekurytyzowane długi hipoteczne. Kiedy dłużnicy przestali je spłacać, obligacje, których długi hipoteczne były zastawem, stały się kawałkiem papieru. Gdy rynek poznał prawdę; kiedy dowiedział się, że te papierowe „papiery” stanowią główny majątek takich potentatów finansowych, jak Lehman Brothers, Merrill Lynch, AIG i wielu innych, parkiety zaczęły się walić. I wtedy politycy, którzy nie tak dawno uspokajali Amerykę, że „finanse kraju są pod kontrolą”, postanowili wpompować w gospodarkę jeszcze więcej papieru, za które chcą ratować banki, powiększając deficyt budżetowy, osłabiając pieniądz i rabując zwykłych ludzi z dorobku ich życia.

Dobitnym przykładem takiej polityki jest chociażby nacjonalizacja banków Fannie Mae, Freddie Mac, upaństwowienie giganta ubezpieczeniowego AIG, oraz quasi-nacjonalizacja (w następstwie bankructwa) banku Washington Mutual. W konsekwencji wielu biznesmenów jest dziś przekonanych, że bez względu na to, jak dobrze (czy źle) pokierują swoimi firmami, rząd i tak weźmie za to odpowiedzialność. Za tę ich beztroskę musi zapłacić podatnik, któremu wmawia się, że jest to kryzys kapitalizmu. Tymczasem zrzucanie winy za kryzys na kapitalizm to absurd. Istotą kapitalizmu jest wolność, konkurencja, poszanowanie własności prywatnej, równość szans, a nie redystrybucja, czyli zabieranie jednym i dawanie drugim. To czystej wody socjalizm!

Jan M. Fijor

Więcej w Miesięczniku Finansowym BANK

Zaprenumeruj BANK

Źródło:
Tematy

Najlepsze konta dla zwolenników nowoczesnych rozwiązań

Komentarze (52)

dodaj komentarz
~M.
Odsylam do wywiadu i paru spostrzezen poczynionych w podobnym temacie.

http://odsiebie.com/pokaz/1015080---d249.html
~A.
"Dobrze sie dzieje,ze oprocz tygodnika "NCzas" propagujacego mysl konserwantywana podobne poglady mozna znalesc na stronach "Bankiera"."

cyhyba podobne glupoty. Kapitalizm upadl nastepny w kolejnosci po totalitarnym komunizmie.
~Bankier_7
A teraz zapytam może kto zwróci inwestorom indywidualnym straty na giełdzie, ktore
wynikły przecież też z powodu kryzysu???
Przecież My jako indywidualni inwestorzy też zostaliśmy pośrednio oszukani przez
światowych menegerów USA przez co nasze portfele straciły niemałe kwoty. A patrząc na
spółki,które prze to poleciały
A teraz zapytam może kto zwróci inwestorom indywidualnym straty na giełdzie, ktore
wynikły przecież też z powodu kryzysu???
Przecież My jako indywidualni inwestorzy też zostaliśmy pośrednio oszukani przez
światowych menegerów USA przez co nasze portfele straciły niemałe kwoty. A patrząc na
spółki,które prze to poleciały tak nisko iż żadne racjonalne wyceny ich się nie trzymały
/ -ją. Niejeden powie iż jest to naiwne lecz patrząc na fakt pompowania kolejnych
ogromnych środków do banków to może i udokumentowane straty zostaną pokryte przez rządy -
dlaczego podatnik ma być zawsze obciążany przez głupote i brak profesjonalizmu
kombinatorów papierowych pytam??
Analogicznie zapłacimy za coś na co nie mieliśmy wpływu tracąć przy tym podwójnie.
Przecież każdy może udokumentować poniesione straty - skoro można pomóc bankom to czemu
nie pomóc też ludziom!!!
Jak banki się przetasują i sytuacja się ustabilizuje to znów zaczną na nas zarabiać
krocie (do tego przy zaostrzonych warunkach).
Giełda jest odzwierciedleniem sytuacji gospodarczej - a skoro ta była / jest fałszowana,
bo jak inaczej to nazwać, przecież możemy się czuć pośrednio oszukani - a po części
okradzeni...
(usunięty)
(wiadomość usunięta przez moderatora)
~as
gospodarki innych państw. Bez badań podstawowych, bez wieloletniego dochodzenia do rozwiązań po prostu łyknęły technologie jak kaczka. Ich atuty to mądrość władz, tani robotnicy i brak demokracji - centralne ośrodki decyzyjne.
~lux
Chodzi chyba o Bena a nie Boba ;)
adcore
co to za praktykant pisal?...zerknolem tylko i zobaczylem cyfre 30bilionow deficytu...? pomylil chyba z dlugiem publicznym lub totalnym zadluzeniem.....deficyt budzetowy to maja raczej "staly"300-400mld rocznie....publiczne zadluzenie wynosi ponad 10bln....a totalne ponad 40bln.....40tysiecy miliardow.....jakies 400% ich co to za praktykant pisal?...zerknolem tylko i zobaczylem cyfre 30bilionow deficytu...? pomylil chyba z dlugiem publicznym lub totalnym zadluzeniem.....deficyt budzetowy to maja raczej "staly"300-400mld rocznie....publiczne zadluzenie wynosi ponad 10bln....a totalne ponad 40bln.....40tysiecy miliardow.....jakies 400% ich BNP..oni defacto sa bankrotem tylko o tym jeszcze nie wiedza....no chyba ze elita czyli jakies 5-10% ludnosci wylozy to z wlasnej kieszeni...w co watpie.
Wina?...wine to ponosza wszyscy..kto wybieral tych politykow?....a gdzie odpowiedzialnosc mediow?...elit kapitalowych,intelektoalnych....miliona noblistow..istna kupa smiechu,AIGdalo sie samo pod zastaw..jeszcze sie nie odstawilo.Europa wcale nie jest lepsza.......zerknijcie na to co sie teraz dzieje istna licytacja datkow dla bankow...a ECB udaru chyba dostaal..od poczatku roku udawadnial reszcie swiata ze to wlasnie on ma najwieksze wolne moce przerobowe w drukarniach...a chor pomocy finnasowej powieksza sie szybko z tenorami francji i niemiec. na czele...a sopranem to my wsszyscy bedziemy piszczesc jak przyjdzie rachunek do zaplaty....:-/

jutro przeczytam caly artykol....

pozdrawiam
~rozwado
Wada artykulu jest pewne skrzywienie ideologiczne: huzia na socjalizm. Przeciez to wlasnie nieograniczone mozliwosci ekspansji monetarnej poprzez handel produktami sekurytyzowanymi jest zrodlem nieszczescia. Brak kontroli nad dzialalnoscia bankow inwestycyjnych i hipotecznych, wynikajacy m . in. z ideologii Greenspana i republikanskiego Wada artykulu jest pewne skrzywienie ideologiczne: huzia na socjalizm. Przeciez to wlasnie nieograniczone mozliwosci ekspansji monetarnej poprzez handel produktami sekurytyzowanymi jest zrodlem nieszczescia. Brak kontroli nad dzialalnoscia bankow inwestycyjnych i hipotecznych, wynikajacy m . in. z ideologii Greenspana i republikanskiego finansowego lobby. Ktos musi za to zaplacic, a tym kims moze byc tylko podatnik albo SWF, kapital ze srodkowego Wschodu. Moim zdaniem nie pozostaje nic innego, jak szybkie dofinansownie bankow przez kupno ich akcji i kontrole panstwa nad ich dzialalnoscia (np. trzeba zmusic banki do dawania kredytow). Taka byla trafna decyzja Browna i Darlinga, podjeta pozniej przez WE i Stany Zj. Amerykanie zas na wstepie zmarnowali setki milardow dolarow na wykup toxic assets, co jest procedura czasochlonna i obliczona na ratowanie rekinow kapitalizmu, a nie rynkow.

Teraz przyszla pora na Keynesa, wolna gospodarka sama sie nie uratuje, liberalizm musi chocby tymczasowo pojsc do lamusa.

W Polsce tez nadmiernie patrzy sie przez palce na dzialalnosc bankow i przeplyw pieniadza miedzy bankami-corkami i bankami matkami. To skutek slepego, liberalnego doktrynerstwa, ktore wyparlo pragmatyczny stosunek do aktualnej sytuacji ekonomicznej.
~dubrownik
Brawo dla pana autora. Czytuje go sobie regularnie, choc w mainstreamowych przekaziorach trudno go uswiadczyc

"liberalizm musi chocby tymczasowo pojsc do lamusa"
Jasne . Przypomina mi sie Kisiel jak opowiadal jak to wladza ludowa zawieszala prawa rynku.
~Ja
brawo brawo!
prawdziwy kapitalizm jeżeli gdzieś występuje to w Anglii.

Powiązane: Sektor bankowy

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki