Prezydent Francji Emmanuel Macron podkreślił w komentarzu we wtorek, w czwartą rocznicę inwazji rosyjskiej na Ukrainę, że kraj ten jest pierwszą linią obrony na kontynencie i dlatego Europa i Francja wspierają to państwo. Zapewnił, że będzie tak nadal.


„Jesteśmy i pozostaniemy u boku Ukrainy” - napisał Macron na platformie X. „Tym, którzy wierzą, że mogą liczyć na nasze zmęczenie, mówimy: mylicie się” - dodał.
„Kontynuowane będą: dostawy sprzętu i amunicji, szkolenia, wzmocnienie obrony powietrznej i walki antydronowej, wsparcie obsługi dostarczonego sprzętu - po to, aby Ukraina wytrwała i aby Rosja zrozumiała, że czas nie gra na jej korzyść” - zapowiedział francuski prezydent.
Zapewnił, że Europa będzie kontynuowała działania wymierzone przeciw gospodarce rosyjskiej, takie jak sankcje i operacje przeciwko flocie cieni.
Macron wyraził przekonanie, że wojna jest „potrójnym fiaskiem” Rosji - pod względem militarnym, gospodarczym i strategicznym. Wojna „wzmocniła NATO”, choć Rosja nie chciała, by Sojusz się rozszerzał, „zjednoczyła Europejczyków”, choć Rosja chciała ich osłabić. Obnażyła też - jak dodał Macron - „słabość imperializmu z innej epoki”.
Prezydent ocenił straty rosyjskie na ponad 1,2 mln żołnierzy zabitych bądź rannych. „To największe straty rosyjskie w walce od czasu II wojny światowej” - podkreślił.
Macron zaznaczył także, że „nic nie może kwestionować” uzgodnionej przez UE pożyczki dla Ukrainy w wysokości 90 mld euro. Blokowanie tej pożyczki zapowiedziały Węgry, powołując się na unieruchomienie tranzytu rosyjskiej ropy rurociągiem Przyjaźń.
Z Paryża Anna Wróbel (PAP)
awl/ ap/
























































