– Przynajmniej kilka razy w tygodniu od klientów kupujących Coca-Colę słyszę żartobliwe „poproszę odrdzewiacz” – mówi pani Renata, sprzedawczyni w małym sklepiku w centrum Warszawy. Mit dotyczący odrdzewiających właściwości najpopularniejszego gazowanego napoju na świecie jest już tak znany, że nikogo nie szokuje i wszyscy nadal go piją. Jaka jest jednak prawda? Czy Coca-Cola, zamiast w lodówce w sklepie spożywczym, nie powinna stać na regale w zakładzie mechanicznym?
Niezły kwas
– Nigdy nie walczyliśmy z tym mitem, bo z mitami się nie walczy – mówi Iwona Jacaszek, Rzecznik Coca-Cola. Sama nie potrafi wskazać, skąd ten mit się wziął. Przypuszcza, że jego geneza może leżeć w samym składzie napoju. Zawiera on kwas ortofosforowy. Taki sam jaki znajdziemy w składzie naturalnego soku pomarańczowego. Kwas jednak w świadomości wielu z nas odbierany jest jako coś złego i szkodliwego. Tymczasem napój zawiera całkowicie bezpieczną jego dawkę. Przedstawicielka Coca-Coli, choć nigdy nie odrdzewiała napojem gwoździ, przypuszcza, że nadaje się on do tego jak każdy inny napój... czyli wcale. To jednak nie jedyny z mitów krążących pomiędzy sklepowymi regałami, powtarzany z ucha do ucha.
– Pani, te kurczaki to pewnie ludwikiem umyli, bo coś za dobrze wyglądają – szepczą kupujące panie. Czy takie praktyki stosuje się naprawdę? Oczywiście żaden ze sprzedawców się do nich nie przyznaje, choć mówi, że słyszał o takiej technice. Wszyscy jednak zgodnie pytają, po co myć kurczaki, skoro zepsuty towar można oddać producentowi. Niewielu miałoby ochotę w dzisiejszych trudnych czasach konkurencji ryzykować dobrą opinię dla kilku nieświeżych kurczaków.
|
|
MIT: Coca-Cola rozpuszcza rdzę Iwona Jacaszek, Rzecznik Coca-Cola: – Coca-Cola zawiera kwas ortofosforowy, podobnie jak inne napoje tego typu. Kwas ten zawiera nawet sok pomarańczowy. Nie sprawdzaliśmy tego, czy cola rozpuszcza rdzę. Jeśli tak, to inne napoje tego typu też i pewnie sok również. Poza tym błędnie zakładamy, że jak pada słowo kwas, to musi to być coś strasznego. Nawet jeśli w napojach są kwasy, to nie są to stężenia, które są szkodliwe dla człowieka. Kwas jest przecież naturalnie w owocach, jest w żołądku. I jak widać, można z nim żyć. Nigdy nie walczyliśmy z tym mitem, bo z mitami się nie walczy. |
Sos pomidorowy bez pomidorów
Najciekawsze historie przekazywane z ust do ust niczym historia o potworze z Loch Ness dotyczą składu niektórych produktów. Mówi się, że są w sprzedaży sosy pomidorowe zwane ketchupami, które w składzie nie mają... pomidorów. To akurat prawda, wcale nie tak trudna do odkrycia. Decydując się na zakup ketchupu, zwłaszcza tego tańszego, ze zgrozą możemy odkryć, że oprócz mączki ziemniaczanej składa się on głównie z koncentratu z dyni. Zdaniem konsumentów to jawne oszustwo. Jednak nie istnieją żadne normy, które określałyby to, co ketchupem jest, a co nim nie jest. I choć dynia jest bardzo zdrowa, większość klientów zaczyna zgrzytać zębami na myśl, że dali się zrobić w balona. Na ogół jednak ketchupy dyniowe skład mają wypisany drobnym drukiem, który mało komu chce się czytać. Składu wypisanego nie mają za to wcale jagodzianki. Zwłaszcza te zbyt tanie mają „modyfikowane” nadzienie. Tak przynajmniej głosi kolejny mit. Czy jest on prawdziwy? To niestety prawda. Drogie jagody zastępowane są niekiedy tańszymi porzeczkami, a dla poprawy wyglądu masy dodaje się buraków, by całość zyskała bardziej jagodowy kolor. Stąd też zdziwione miny łasuchów, którzy z trudem rozpoznają w ciastku smak tych wyjątkowych leśnych owoców.
|
|
MIT: Można zrobić ketchup bez pomidorów Patrycja Hatalska, Rzecznik Prasowy firmy Pudliszki: – Oczywiście, można. Sami robiliśmy kiedyś ketchup zielony, który wcale nie zawierał pomidorów, a zielone jabłka. A czy pomidorowy można zrobić bez pomidorów? Myślę, że można. Są różne substancje, barwniki. Ale nasz ketchup zawiera prawie same pomidory. |
Mitologia w puszce?
Do grona produktów „mitologicznych” należy też z pewnością paprykarz szczeciński. Z czego się składa? Zdaniem niektórych to rybie łby i ogony zmielone z cebulą i innymi zabijającymi smak dodatkami. Jak jest naprawdę? Producentów paprykarzu jest w Polsce przynajmniej kilku. Rybny przysmak od każdego z nich smakuje nieco inaczej, co może świadczyć o tym, że nie ma jednej receptury na przygotowanie paprykarzu szczecińskiego. Co więc kryją jego puszki? – Z pewnością nie znajdziemy w nim odpadków – mówi Marek Miłosz, Szef Produkcji w Przedsiębiorstwie Produkcyjno-Handlowo-Usługowym B.M.C. Władysławowo wytwarzającym konserwy rybne. Zdaniem producentów używanie innego surowca niż pełnowartościowe mięso byłoby szybko wykryte przez odpowiednie służby, a zakład zamknięty. Wygląda na to, że paprykarz możemy jeść bezpiecznie i bez obrzydzenia... oczywiście jeśli tylko lubimy ryby. Niestety, zdarzają się jednak i mity, które znajdują swoje potwierdzenie w rzeczywistości. Jest tak np. z miodem dosładzanym cukrem, który niekiedy można dostać na targowisku. Samemu trudno odróżnić prawdziwy miód od takiego dosładzanego. Nieprawdą bowiem jest, że tylko „podrabiany” ulega krystalizacji. W rzeczywistości prawdziwy miód też po pewnym czasie traci płynną konsystencję. Jedyna rada to taka, by kupować miód od sprawdzonych i renomowanych producentów. I ta zasada dotyczyć powinna także i innych zakupów. Tym, którzy długo pracowali na swoją markę, trudniej ryzykować utratę dobrego imienia.
|
|
MIT: Paprykarz robiony jest z odpadków ryb Marek Miłosz, Szef Produkcji w Przedsiębiorstwie Produkcyjno-Handlowo- -Usługowym B.M.C. - Władysławowo, w którym produkuje się konserwy rybne: – Paprykarz robiony jest z ryby, cebuli, ryżu i koncentratu z dodatkiem przypraw do smaku. Absolutnie nieprawdą jest, że wrzuca się tam odpadki. Przecież to widać, co jest w paprykarzu. Gdyby były tam odpadki, nikt by tego nie jadł. |
Lidia Majdecka
Marek Jerzak





























































