Ciągle jednak nie ma pewności, jak na rekomendację zareagują poszczególne banki, ponieważ najprawdopodobniej część z nich wprowadzi dodatkowe opłaty dla osób, które zdecydują się na własną rękę kupować waluty, a następnie płacić nimi ratę.
Ewentualna zmiana sposobu spłacania kredytu będzie się wiązała z koniecznością zawarcia odpowiedniego aneksu do umowy kredytowej, a co się z tym wiąże – z opłaceniem prowizji (będzie to średnio 100–300 zł.) Nie jest to jednak jedyna opłata. W swoim najnowszym raporcie firma doradcza Expander poinformowała, że o ile banki nie wprowadzą specjalnej oferty przelewów walutowych po wejściu w życie rekomendacji SII, spłata kredytu w walucie będzie opłacalna tylko w gotówce. Obecnie jednak uruchomienie takiej możliwości dla wszystkich klientów deklaruje tylko pięć banków: BZ WBK, Millennium, ING BŚ, kredyt Bank i PKO BP – czytamy w analizie przygotowanej przez te firmę.
Problem jednak w tym, że nie wszystkie banki będą przyjmowały wpłaty gotówkowe. Na pewno wiadomo, że wpłat takich nie będą przyjmować DnB Nord, GE Money Bank, Dominet Banku oraz mBank. W rezultacie spłata w tych bankach będzie możliwa jedynie poprzez dokonanie przelewu walutowego z innego banku. I tu pojawia się problem, gdyż przelew walutowy może kosztować od kilkudziesięciu do nawet 200 zł plus ewentualne koszty prowadzenia konta walutowego – uważa Karolina Siwek z Expander.
Niewątpliwie rozwiązania wprowadzane przez Komisję Nadzoru Finansowego to krok w dobrą stronę. Jednak jak zawsze diabeł tkwi w szczegółach. Czy więc rzeczywiście będzie tak, że wszyscy, którzy mają kredyty walutowe, będą je mogli spłacać trochę taniej, okaże się dopiero za jakiś czas, bo będzie to zależeć od decyzji poszczególnych banków.

(PePe)




























































