REKLAMA
ASY BANKIERA 2026

Kredyt walutowy a ryzyko

2009-04-13 10:00
publikacja
2009-04-13 10:00
Kiedy należy zaciągnąć kredyt walutowy, a kiedy ryzyko jest zbyt duże? Aby podjąć właściwą decyzję warto zaznajomić się z poszczególnymi ryzykami, jakie niesie za sobą finansowanie z wykorzystaniem długu, co w znacznym stopniu może zredukować koszty pozyskania kapitału.

W ostatnich latach na popularności zyskały kredyty denominowane w walutach obcych (przede wszystkim frank szwajcarski, euro oraz dolar amerykański). Głównym tego powodem jest niższa nominalna stopa procentowa tych kredytów, co wpływa odpowiednio na niższe raty kapitałowe i odsetki. Podobnie jak w przypadku kredytów w polskich złotych możemy wyróżnić kredyty o stałym i zmiennym oprocentowaniu. Stopą bazową dla kredytu dewizowego o oprocentowaniu zmiennym są najczęściej stawki rynkowe LIBOR czy EURIBOR, gdzie: LIBOR (London Interbank Offered Rate) - oznacza roczną stawkę oprocentowania kredytów międzybankowych w Londynie, a EURIBOR (Euro Interbank Offered Rate) - stopę procentową kredytów w strefie euro. Wahania odpowiednich stóp procentowych, na podstawie której udzielony jest kredyt, wpływają zatem na wysokość płaconych odsetek.

Obecnie kredyty w walucie obcej oprocentowane są na poziomie około 5% (LIBOR + marża), które w porównaniu do kredytu zaciągniętego w złotówkach oprocentowanego na poziomie około 11% (WIBOR + marża), w dalszym ciągu wydają się niezwykle atrakcyjne. Przedsiębiorstwa często kuszą się na tak niskie oprocentowanie, zapominając jednak o tym, iż istotnym czynnikiem, który wpływa na koszt tej formy finansowania jest również kurs waluty.

Przykład:
Przedsiębiorstwo polskie zdecydowało się na zaciągniecie kredytu. Bank przedstawił firmie dwie oferty. Jedna z nich to kredyt w walucie polskiej, przy oprocentowaniu wynoszącym 10%, a druga to kredyt we frankach szwajcarskich (CHF), gdzie stopa procentowa wynosi 4%. Przewiduje się, że w ciągu roku kurs CHF w stosunku do PLN wzrośnie o 10% (waluta polska ulegnie deprecjacji). Koszt kredytu dewizowego wyniesie wówczas:

[(1,04*1,10) – 1] * 100% = 14,4%

Mimo iż nominalna stopa procentowa kredytu dewizowego jest znacznie niższa od kredytu w walucie krajowej, to jednak po uwzględnieniu wahań kursowych koszt kredytu we frankach szwajcarskich jest dużo wyższy. Deprecjacja waluty krajowej powoduje bowiem, iż przedsiębiorstwo spłaca raty, które będąc wyrażone w złotówkach rosną, co wynika z przeliczenia poszczególnych rat kredytu po wyższym kursie. Należy jednak podkreślić, że w przypadku, kiedy złoty polski uległby aprecjacji, rzeczywisty koszt kredytu dewizowego byłby o wiele niższy niż koszt kredytu udzielonego w walucie krajowej.

W celu zabezpieczania się przed tego rodzaju ryzykiem banki oferują możliwość przewalutowania kredytu na walutę krajową. Nie jest to jednak proces łatwy i wymaga dodatkowych kosztów ze strony przedsiębiorstw. Podjęcie decyzji o przewalutowaniu kredytu na złotówki nie oznacza jednak, że podjęta decyzja będzie do końca efektywna, gdyż przyszły kurs walutowy mógłby zmienić się również na korzyść kredytobiorcy. Dlatego też z punktu widzenia przedsiębiorstwa najkorzystniej jest zaciągać kredyt przy walucie drogiej, wówczas otrzymywana wartość kredytu wyrażona w walucie obcej przeliczana jest na walutę krajową po stosunkowo wysokim kursie. Natomiast wraz z upływem czasu, gdy waluta krajowa ulegać będzie aprecjacji, kredytobiorca będzie mógł spłacać raty po niższym kursie. W tym momencie warto jest dokonać przewalutowania kredytu na walutę krajową, gdyż suma jeszcze nie spłaconego kredytu zostanie przeliczona po niższym kursie, stąd pozostające do spłaty raty kredytu znacznie się zmniejszą. Przed zdecydowaniem się na taką operacje, należy jednak wziąć pod uwagę możliwość kształtowania się kursu walutowego w przyszłości oraz prowizję, którą pobiera zwykle bank przy takiej operacji.

Niewątpliwie kredyty dewizowe obarczone są większym ryzykiem, czego powodem jak już wcześniej wspomniano, jest ryzyko kursowe. Banki starają się je ograniczać poprzez wybór walut względnie stabilnych, takich jak euro czy frank szwajcarski. Nie oznacza to jednak, że nie podlegają one żadnym fluktuacjom, ich zmienność jest bowiem mimo wszystko wysoka. Dodatkowo im dłuższy jest okres kredytowania, tym trudniej jest przewidzieć przyszłe kursy walutowe. Dlatego też przed podjęciem decyzji o ubieganiu się o tego rodzaju kredyt warto podjąć próbę oszacowania przyszłych kursów walutowych, a właściwie tendencji, jakie mogą panować na rynku. Wymaga to często wykwalifikowanej kadry menadżerskiej lub też zlecenia tego typu zadań podmiotom zewnętrznym, co wymagać będzie jednak dodatkowych nakładów finansowych.

Innym czynnikiem, wpływającym na ryzyko tej formy finansowania przedsiębiorstwa jest fakt, iż kredyty dewizowe w Polsce wypłaca się w złotych. Bank przeliczając kwotę udzielanego kredytu dewizowego na PLN stosuje kurs zakupu waluty obcej, natomiast przy spłacaniu kredytu przez klienta kurs sprzedaży. Różnica pomiędzy kursem kupna a sprzedaży, która określana jest indywidualnie przez poszczególne banki, stanowi dodatkowy koszt kredytu. Przedsiębiorstwa, które posiadają wpływy w walutach obcych nie są jednak narażone na tego typu ryzyko, dlatego też bez problemu mogą decydować się na kredyty w danej walucie obcej.

Przed podjęciem decyzji dotyczącej formy finansowania należy jednak rozważyć jej zalety i wady, aby wraz ze zmianą warunków rynkowych być przygotowanym na różne scenariusze.

Autor: Marzena Milczak / IPO.pl

Źródło:
Przeczytaj w Pulsie Biznesu
Tylko Asseco złożyło w BGK ofertę na rozwój i utrzymanie systemu… Asseco
Tematy
Weź udział w promocji i zgarnij premię
Weź udział w promocji i zgarnij premię

Komentarze (2)

dodaj komentarz
~krzychu-k14
Popieram w 100% nic dodać nic odjąć ja jak dostałem kredyt to rano pół godziny szybciej ustalili kurs o 20 groszy niekożysty dla mnie przeliczyli kredyt i za pół godziny już był normalny kurs ale on już nie dotyczył mnie :( Także kradzież w biały dzień. Podejrzewam że ładną górkę kredytów konkretnie na ten termin wrzucili i skroili
~Marek
Mam nadzieję, że się koleżanka PT. Autorka nie obrazi, ale popełniła artykulik stanowiący nic niewnoszące wypociny dodatkowo niewolne od błędów i wskazujące na oderwanie od rzeczywistości charakterystyczne dla teoretyka.
Proszę o podpowiedź, w jaki sposób "niższa nominalna stopa procentowa" powoduje "niższe raty
Mam nadzieję, że się koleżanka PT. Autorka nie obrazi, ale popełniła artykulik stanowiący nic niewnoszące wypociny dodatkowo niewolne od błędów i wskazujące na oderwanie od rzeczywistości charakterystyczne dla teoretyka.
Proszę o podpowiedź, w jaki sposób "niższa nominalna stopa procentowa" powoduje "niższe raty kapitałowe" ? Biorąc pod uwagę dwa podstawowe modele spłaty kredytu wybieramy albo:
a) malejące raty miesięczne, w których rata kapitałowa jest miesiąc w miesiąc *równa* (i zależy jedynie od wielkości pożyczonego kapitału oraz ilości rat), a odsetki są co miesiąc naliczane od pozostałego zadłużenia, a więc malejące,
b) równe raty miesięczne, w których spłacamy odsetki od pozostałego zadłużenia, a resztę raty stanowi rata kapitałowa, z okresu na okres *większa*, bo odsetki z miesiąca na miesiąc stają się ceteris paribus mniejsze; w tym modelu *mniejsza* stopa procentowa powoduje akurat *wzrost* raty kapitałowej, przez co odsetki w następnym okresie liczone są od mniejszej podstawy.
Koleżanka autorka dość lekko prześliznęła się po ryzyku kursowym sprowadzając wszystko, mówiąc w skrócie, do stwierdzenia, że jak kurs wzrośnie, to będzie źle, a jak spadnie, to dobrze. Bzdurą jest twierdzenie, że remedium na to będzie zaangażowanie "wykwalifikowanej kadry menadżerskiej lub też zlecenia tego typu zadań podmiotom zewnętrznym", bo nikt nie jest w stanie, zwłaszcza w dłuższym okresie, przewidywać jakichkolwiek wahań kursów. To co moim zdaniem stanowi najpoważniejszy problem w zadłużaniu się w walutach obecnie zostało tknięte w artykule chyba tylko dwa razy i to nie za szczegółowo.
Pierwszy element, który stanowi o większym ryzyku to marża banku. Proszę zwrócić uwagę, że wraz z narastaniem kryzysu rozpoczęła się kampania banków polegająca w pierwszej kolejności na obrzydzaniu kredytów walutowych. Banki mając usta pełne frazesów nt. działania dla tzw. dobra klientów zaczęły utrudniać dostęp do kredytów walutowych, bo właśnie marża (czyli czysty zarobek banku) w kredytach walutowych w pierwszym półroczu ubiegłego roku spadła poniżej 1%, gdzie jednocześnie pożyczając PLN bank zapisywał w umowie ponad 5%. Kolejna odsłona tej polityki miała miejsce już nie dawno. Kiedy LIBOR spadł poniżej 0,5% a EURIBOR poniżej 1,5% banki, oczywiście dla dobra klientów, podniosły marże poziomu często powyżej 4% starając się zbliżyć w ten sposób oprocentowanie kredytów walutowych do tych udzielanych w złotówkach. Trzymając się przykładu z artykułu oprocentowanie 10% p.a. w walucie nie jest równe 10% w PLN. W pierwszym to przykładowo 2% kosztu waluty dla banku + 8% marża=zysk banku, w drugim: 5% koszt pozyskania złotówki (lokaty, pożyczki z innych banków) + 5% marży. Nie trzeba być jasnowidzem, że w obecnej sytuacji, gdzie na rynku kredytowym przestały działać jakiekolwiek mechanizmy rynkowe, że reakcją (w tym przykładzie) obniżenie kosztu waluty dla banku do 1% nie spowoduje obniżenia oprocentowania w ofercie kredytowej banku, tylko podniesienie marzy do 9%. W złotówkach podobnie - kiedy RPP obniża stopy procentowe, banki podnoszą marże.
Drugi element ryzyka: spread (czyli różnica pomiędzy kursem po jakim bank kupuje, a pojakim sprzedaje walutę) stosowany przez bank. W tej dziedzinie nie istnieją dla banku żadne ograniczenia, więc moim zdaniem jest to gorsze, niż niebezpieczeństwo płynące z rynku, który chociaż w krótkim terminie można przewidywać. Jak koleżanka autora trafnie zauważyła kredyty zwane walutowymi są jedynie w tych walutach denominowane. Oznacza to tyle, że kwota w złotych, którą chcemy pożyczyć jest w chwili zawierania umowy przeliczana na walutę po kursie, niestety, podyktowanym przez bank, a każda rata wpłacana do banku będzie też po dyktowanym przez bank kursie przeliczana. Chyba na tym forum przed kilkoma dniami, przewinęła się jakaś analiza, że banki stosują spready dochodzące nawet do 16%. Co to oznacza ? Prosty przykład. Pożyczając na 12 miesięcy kwotę 100 tys. PLN w banku stosującym oprocentowanie wysokości 5% dla kredytów denominowanych w EUR bank nie przeliczy nam kwoty kredytu po kursie np. średnim NBP=4,3000, ale po swoim kursie niższym o 8% (połowa spraedu). Nasze zadłużenie nie wyniesie w chwili podpisania umowy 23.255€, ale 25.278€. Rata miesięczna przy takich parametrach wyniesie 2.164€. Tylko bank nie będzie chciał tej kwoty zobaczyć w walucie. Będzie chciał tę kwotę sam wyliczyć po swoim kursie. "Jego kurs" nie wyniesie 4,3000, tylko 4,6440 (wyższy o połowę spreadu), a rata, którą nam potrąci w złotówkach nie wyniesie 9.305 zł tylko 10.050 zł.
Koleżanka pisze "Przedsiębiorstwa, które posiadają wpływy w walutach obcych nie są jednak narażone na tego typu ryzyko". Ja bym tego optymizmu nie podzielał. Takie przedsiębiorstwa zapłacą za obsługę zadłużenia jeszcze więcej. Nie zapominajmy, że "denominowanie" nie oznacza automatycznie możliwości spłat w walucie. Bardzie prawdopodobne będzie, że bank pobierając środki na spłatę raty z rachunku walutowego postąpi następująco: wartość raty 2.164€ bank przeliczy na PLN, co wyniesie 10.050 zł, a na sfinansowanie tek kwoty pobierze z naszego rachunku walutowego kwotę 2.540€ (10.050 zł podzielone przez kurs bankowy 3,9560, czyli 4,3000 "minus" spread). Każdy użytkownik arkusza kalkulacyjnego z minimalnym zestawem funkcji finansowych może sprawdzić powyższe wyliczenia. Najbardzie druzgocące jest jednak na koniec wyliczenie tzw. efektywnej stopy procentowej. Przy danych z przykładu, przy stopie nominalnej 5% p.a. efektywny koszt kredytu wyniesie niewiele ponad 2,7%. Przy zastosowaniu kursowych manipulacji w banku - ponad 20,5%. Dopiero na to nałożyć trzeba ryzyko kursowe płynące z rynku.
Jeśli gdzieś w kalkulacjach popełniłem błąd, chętnie wysłucham krytyki. Jeśli praktyka na rynku bankowym jest inna, niż moje na niego spojrzenie, pokajam się bez zwłoki, ale rzeczywistość pewnie mocno odbiega od takich symulacji i to raczej w tę negatywną stronę.
Pozdrawiam

Powiązane: Waluty

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki