REKLAMA

LPP wysłało maseczki przeciw koronawirusowi do Chin, czyli afera o nic

Marcin Dziadkowiak2020-03-24 07:00zastępca redaktora naczelnego Bankier.pl
publikacja
2020-03-24 07:00

Artykuł w „Newsweeku” na temat maseczek wysłanych do Chin przez LPP przeszedłby może bez większego echa, gdyby autor nie dorzucił do niego kilku osobistych, dość kontrowersyjnych opinii. Do tego doszedł spory odzew w mediach społecznościowych. I zrobiła się „maseczkowa afera”.

W czasach epidemii każda informacja dotycząca sprzętu ochronnego, który może być potrzebny w celu ograniczenia rozprzestrzeniania się koronawirusa i ewentualnego wsparcia lekarzy przy leczeniu chorych, wywołuje niesamowity odzew społeczny. Tak jest i w przypadku artykułu „Newsweeka” pt. „Właściciel Reserved wykupił z rynku maski, w których walczy się z koronawirusem” autorstwa Wojciecha Cieśli. Autor pisze w artykule, że pod koniec stycznia firma wysłała do fabryk, które szyją dla niej ubrania w Chinach, maseczki ochronne. Miało ich być ponad pół miliona, z czego 300 tys. zakupionych na polskim rynku.

/ LPP/Shutterstock

Autor sam sobie przeczy

Choć większa część artykułu stanowi po prostu sprawozdanie z wydarzeń, jakie miały miejsce na przełomie stycznia i lutego (i gdyby tak zostało, wszystko byłoby w porządku), to autor nie ustrzegł się nadania swojemu artykułowi wydźwięku pejoratywnego, mającego formę zarzutów w stosunku do firmy. Formułuje m.in. zdanie „Akcji nie przerwano, choć już wtedy wiadomo było, że kompletnie wydrenuje polski rynek, stawiając w trudnej sytuacji placówki ochrony zdrowia, głównego nabywcę takich produktów”. Łatwo czytelnikowi po przeczytaniu takiego zdania wyciągnąć prosty wniosek, że to LPP winne jest temu, że służba zdrowia nie ma teraz odpowiedniego sprzętu ochronnego. W każdym innym czasie zdanie to nie miałoby takiej siły rażenia, jak w czasie rozwijającej się epidemii.

Tyle że kłóci się ono z innym zdaniem umieszczonym w artykule. „Między 24 lutego a 12 marca (gdy rząd zabronił sprzedaży masek na aukcjach internetowych) sprzedawcy z Allegro sprzedali ich ponad milion, zarabiając 21,75 mln zł. Na pniu sprzedały się zarówno jednorazowe maski chirurgiczne, jak i wszelkiego typu przemysłowe maski filtrujące”. Skoro sprzedawcy na Allegro w niecały miesiąc po akcji LPP sprzedali ponad milion masek, to czy wykupienie przez LPP 300 tys. maseczek faktycznie wydrenowało rynek?

Inną kwestią jest to, że o odpowiedni poziom zapasów sprzętu medycznego na czas ewentualnej epidemii powinny zadbać instytucje podlegające organom państwa. Zrzucanie odpowiedzialności na ten stan na prywatną firmę jest po prostu nieuczciwością.

Czy niesienie pomocy ma sens?

Auto artykułu pisze dalej: "Czy akcja LPP była potrzebna? W tym samym czasie, w którym wysyłała maski do fabryk w Chinach, pomoc humanitarną dla szpitali w Wuhan i chińskiego Czerwonego Krzyża organizowały m.in. China Construction Bank, Chińsko-Polska Izba Gospodarcza, polsko-chińskie firmy, a nawet chińscy turyści. Swoje produkty jako darowizny wysyłali też polscy producenci masek." Wyraźnie stawia w ten sposób w wątpliwość potrzebę przeprowadzenia akcji przez LPP. Czy jednak stawianie zarzutu dotyczącego chęci niesienia pomocy, nawet jeśli to jest pomoc głównie dla zagranicznych kontrahentów czy partnerów biznesowych, jest zasadne? Czy ma sens? Czy raczej zasługuje na pochwałę?

Cena normalna i nienormalna

I kolejne zdanie artykułu: „Po zakończeniu wysyłki LPP chwali się - lub narzeka - że pomimo problemów z dostępnością, kupowała je nawet sześciokrotnej drożej niż normalna cena.”

Czym jest „normalna” cena? Czy jeśli w 2017 roku masło mocno podrożało, kupowaliśmy je po „nienormalnej” cenie? Czy może raczej po cenie, który ułożyła się w wyniku rynkowej gry ograniczonej w tamtym okresie produkcji i większego popytu?

Błąd poznawczy

Wydaje mi się, że autor artykułu zbyt pochopnie ocenia decyzje LPP na podstawie sytuacji, z którą mamy obecnie do czynienia. Formułując swoje oceny, nie bierze natomiast pod uwagę faktycznej sytuacji, jaka była pod koniec stycznia i na początku lutego. To dość często spotykany błąd poznawczy, nazywany „efektem wyniku”.

Fakty są takie, że w tamtym okresie dominująca większość opinii pojawiających się w mediach traktowała epidemię wirusa SARS-Cov-2 jako jedną z egzotycznych epidemii, dziejących się gdzieś daleko od nas, która nie będzie miała żadnego wpływu na życie poza Chinami, ewentualnie Azją. Zapewne niewielu przypuszczało, że zagrożenie, jakie niesie ze sobą nowy koronawirus, przeniesie się poza kontynent azjatycki. W końcu w ostatnich 20 latach mieliśmy za sobą kilka epidemii, z których większość ograniczała się terytorialnie do krajów azjatyckich lub afrykańskich. A pandemia świńskiej grypy w latach 2009-10 była często oceniana jako zbytnio nagłośniona przez media w stosunku do zagrożenia, jakie stanowiła.

Na jakiej więc podstawie można oczekiwać, że w tamtym okresie firma miała przewidzieć, że epidemia dotrze do Polski i liczba dostępnych na rynku maseczek ochronnych może mieć dla kogokolwiek w kraju znaczenie? Przypomnijmy znane i lubiane porzekadło, że prognozowanie jest trudne, zwłaszcza gdy dotyczy przyszłości. Jeśli więc ktoś wyraża opinię, że pod koniec stycznia LPP miało przewidzieć rozwój epidemii i potrzeby, jakie ma polska służba zdrowia w tym czasie, to obawiam się, że jest to oczekiwanie dość wygórowane.

Uderz w stół...

Artykuł „Newsweeka” i wyrażone w nim autorskie spojrzenie na „winę” LPP okazał się niestety pożywką do powstania wielu krytycznych opinii, niemających oparcia w rzeczywistości. Szczególnie w środowisku polityków Lewicy.

„Dlaczego brakuje w Polsce środków ochronnych? Bo zyski były ważniejsze. Idę o zakład, że takie korporacje pierwsze ustawią się teraz w kolejce po pieniądze od państwa” – napisał na Twitterze Adrian Zandberg, jeden z liderów Lewicy Razem, którego wpis zyskał 1,1 tys. polubień i 230 udostępnień.

W podobnym tonie wypowiedzieli się inni posłowie Lewicy - Maciej Konieczny i Bartosz Grucela. Także ich wpisy zyskały setki i tysiące polubień, udostępnień i komentarzy.

Wydaje się, że posłowie Lewicy popełniają ten sam błąd, który popełnił autor artykułu – oceniają przeszłe działania poprzez pryzmat aktualnych okoliczności. Zarzucają firmie, że wiedziała o tym, że epidemia dotrze do Polski i akcja pomocowa LPP nie była tajna. Wręcz przeciwnie – jak każda firma, także i spółka odzieżowa chciała się nią pochwalić. Jeśli był czas na krytykę tej akcji z jakichś względów, to właśnie najlepszy czas był wtedy. Tylko że głosów krytyki nie było wtedy słychać. Bo nikt nie przewidywał, jak negatywnie rozwinie się sytuacja epidemiologiczna na świecie.

Zresztą, jaki sens ma zarzucanie prywatnej firmie, że zrobiła coś, co mogła zrobić. Jaki sens ma zarzucanie firmie, że chciała komuś pomóc?

Kilka lat temu krytykowano firmę LPP za zlecanie produkcji odzieży do fabryk, w których praca wykonywana jest w nieludzkich warunkach. Teraz okazuje się, że zadbanie przez spółkę o bezpieczeństwo pracowników szyjących dla niej ubrania w Chinach także jest złe. Gdzie się podziała wrażliwość Lewicy na ludzkie nieszczęście?

Świetnie podsumował całą sytuację Krzysztof Stanowski: „To nie skandal, tylko mądrość pracodawcy”. Życzmy sobie, aby i nasze państwo było tak samo mądre.

Źródło:
Marcin Dziadkowiak
Marcin Dziadkowiak
zastępca redaktora naczelnego Bankier.pl

Zastępca redaktora naczelnego Bankier.pl. Już w czasie studiów na Akademii Ekonomicznej we Wrocławiu rynki kapitałowe stały się jego pasją, która pozwoliła mu rozpocząć pracę w Bankier.pl i rozwijać dział giełdowy. Zainteresowanie sprawami krajowymi i zagranicznymi pozwoliło mu także spełnić się w pracy w prowadzeniu newsroomu. Aktualnie odpowiedzialny za dział Newsroom, chce, aby Bankier.pl był wciąż najlepszym źródłem informacji, nie tylko dla inwestorów giełdowych.

Tematy
Zapytaj eksperta o kredyt hipoteczny

Zapytaj eksperta o kredyt hipoteczny

Komentarze (46)

dodaj komentarz
gawda78
Newsweek też odczuwa wirusa, na pewno sprzedaż gazety spadła, zrobili aferę o nic, dali głośny tytuł bazujący na emocjach, ustawili paywall, kasa się musi zgadzać. To, że się minęli z prawdą to już dla nich nie ważne. Uprzejmie przypominam, że pan Cieśla już w swojej dziennikarskiej karierze został uhonorowany Newsweek też odczuwa wirusa, na pewno sprzedaż gazety spadła, zrobili aferę o nic, dali głośny tytuł bazujący na emocjach, ustawili paywall, kasa się musi zgadzać. To, że się minęli z prawdą to już dla nich nie ważne. Uprzejmie przypominam, że pan Cieśla już w swojej dziennikarskiej karierze został uhonorowany tytułem "hiena roku".
stain
Tekst niestety wygląda jak klasyka PR-owskiego "gaszenia pożaru" - wyjątkowo dużo tu żarliwego zaangażowania w dowodzenie racji firmy.

A z zarzutami mediów wobec firmy powinna polemizować ona sama, a nie inne media.

No chyba, że są narzędziem tej firmy - ale nawet w takiej sytuacji przyzwoita redakcja
Tekst niestety wygląda jak klasyka PR-owskiego "gaszenia pożaru" - wyjątkowo dużo tu żarliwego zaangażowania w dowodzenie racji firmy.

A z zarzutami mediów wobec firmy powinna polemizować ona sama, a nie inne media.

No chyba, że są narzędziem tej firmy - ale nawet w takiej sytuacji przyzwoita redakcja opatruje tekst informacją, że jest to "artykuł sponsorowany".
janusz26904029
Firma nie chciała "komuś pomóc", tylko utrzymać swoich pracowników w fabryce mimo zagrożenia epidemiologicznego. W gruncie rzeczy maski to za mało, dlatego teraz wszędzie jest kwarantanna.

Gdyby się troszczyli, to przerwaliby na 2 tygodnie produkcję, pozwalając wirusowi zaniknąć, a nie stosowali środki,
Firma nie chciała "komuś pomóc", tylko utrzymać swoich pracowników w fabryce mimo zagrożenia epidemiologicznego. W gruncie rzeczy maski to za mało, dlatego teraz wszędzie jest kwarantanna.

Gdyby się troszczyli, to przerwaliby na 2 tygodnie produkcję, pozwalając wirusowi zaniknąć, a nie stosowali środki, które nie mają prawa zadziałać bez pełnej dyscypliny (niemożliwej do uzyskania wśród nisko wykwalifikowanych pracowników) i dodatkowych elementów.
bumbumbum
A czemu ani słowa o zagranicznych firmach które robi ły to na potęgę? Sam to robiłem na polecenie Polskiego managera na usługach Włoskiego Pana! Czy to jest nie zgodne z religiă niusłika?
prezes_jan
Boże chroń Polskę przed takimi komunistami jak Zandberg!
zkurcz
Niemiecki Newsweek - tam logiki nie uświadczysz, wszystko szyte na szczucie i dezinformację w Polsce.
stanislaw2200
A nie lepiej było by Gdyby LPP po prostu teraz kupił 1 mln mameczek w chinach i sprzedał je do aptek za 10 gr sztuka? Zamiast wystawiać na Money i Bankierze "opinie" po przeczytaniu których nawet osoba z IQ poniżej 80 może poczuć że ktoś właśnie obraża jej inteligęcję.
zenonn
https://www.lppsa.com/informacje-prasowe/lpp-wspiera-walke-z-koronawirusem
stanislaw2200 odpowiada zenonn
Powiedz swojemu szefowi by przestał sobie kpić z Polaków przecież wszyscy wiedzą że teraz za ten 1 milion zł to miliona maseczek nie dostaniecie ba podejrzewam że z 300 tysiącami będzie problem.
alax
https://www.lppsa.com/informacje-prasowe/lpp-wspiera-walke-z-koronawirusem

Powiązane: Koronawirus w Polsce

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki