Jeśli łączyć kopalnie z sektorem energetycznym, to tylko po restrukturyzacji, kiedy łączone będą zdrowe firmy - tak o pomyśle przejęcia kopalń przez sektor energetyczny wypowiedzieli się szefowie JSW i Bogdanki. Przedstawiciel KGHM dodał, że warto byłoby zapytać w tej sprawie o zdanie inwestorów.



Na początku września pojawiła się w mediach informacja, że w planie naprawczym dla górnictwa znajduje się pomysł przejęcia kopalń przez spółki energetyczne, co miałoby poprawić sytuację polskiego sektora wydobywczego. Informacja wprawdzie szybko została zdementowana, ale temat pozostał i został podjęty w czasie debaty, jaka odbywała się w czasie tegorocznej konferencji "Profesjonalny Inwestor" organizowanej przez Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych w Zakopanem. W debacie brali udział szefowie Jastrzębskiej Spółki Węglowej, Bogdanki oraz przedstawiciel KGHM. Pomysł został przez nich generalnie oceniony pozytywnie, ale tylko w określonych warunkach.
"Budowa łańcucha jest na pewno dobrym projektem. Czy w energetyce? Pewnie tak, bo widać to po Tauronie, gdzie dostęp do własnych zasobów, bezpiecznych, pewnych, gwarantuje im stabilizację" - zauważył Jarosław Zagórowski, prezes JSW. Wyraził jednak wątpliwości, czy byłby to dobry pomysł w tym specyficznym przypadku. "Obawiałbym się jednak przerzucania problemów górnictwa na energetykę. Jeśli te powiązania w przyszłości będą powiązaniami, że wiąże się zdrowy organizm ze zdrowym organizmem, to one na pewno dadzą pozytywny efekt. Natomiast jeśli to byłyby projekty polityczne, a więc nie dajemy sobie rady z górnictwem, powiążmy ich z tymi, którzy maja trochę więcej pieniędzy, i może gdzieś ten problem się nam zgubi - czyli te pieniądze z energetyki przejdą do górnictwa, to tutaj będę oceniał to negatywnie. Pozytywnie, jeśli będzie to projekt czysto biznesowy" - wyraził opinię prezes Zagórowski.
Podobnie Zbigniew Stopa, prezes Bogdanki, jest zdania, że łączyć można tylko zdrowe organizmy. Jednak nie jest to przypadek polskiego górnictwa. "Te spółki wymagają raczej natychmiastowych decyzji, natychmiastowej restrukturyzacji, bo potem robi się z tego taka kroplóweczka, która nic nie daje, taka kroplówka, która ma tylko wodę i nic więcej" - powiedział Stopa. W jego opinii, w tym przypadku, ostatecznie za wszystko zapłaciłby i tak konsument.
Na potrzebę zapytania o zdanie inwestorów zwrócił uwagę Artur Tarnawski, dyrektor naczelny ds. relacji inwestorskich w KGHM. "Przy tego typu projektach warto by wyjść na zewnątrz i zapytać się inwestorów, jak oni by zareagowali, jak oni postrzegają to ryzyko. Bo część z inwestorów (...) ma bardzo szablonowe podejście. Jeśli chcą mieć ekspozycje w miedzi, to tylko w miedzi, jeśli chcą w węglu, to tylko w węglu" - stwierdził Tarnawski. Dlatego "warto byłoby zapytać się tej drugiej strony dostarczającej kapitał z akcji, jak jest postrzegana taka fuzja" - podsumował Tarnawski.
11 września, gdy na rynek dotarła informacja o tym, że plan naprawczy dla górnictwa zakłada przejęcie kopalń przez firmy energetyczne indeks WIG-ENERGETYKA skupiający firmy energetyczne, zareagował 3-procentowym spadkiem na te informacje. Po zdementowaniu informacji indeks zaczął odrabiać straty.
/md
























































