Kopacz przesłuchiwana w prokuraturze w sprawie katastrofy smoleńskiej

[Aktualizacja 14:39] Była premier i minister zdrowia Ewa Kopacz jest w środę przesłuchiwana w charakterze świadka w śledztwie dotyczącym m.in. nieprzeprowadzenia sekcji zwłok ofiar katastrofy smoleńskiej - potwierdziła PAP rzeczniczka Prokuratury Krajowej Ewa Bialik.

(fot. Lukasz Dejnarowicz / FORUM)

Wcześniej taką informację podał portal niezależna.pl. Poinformował też, że w tej sprawie przesłuchano również Tomasza Arabskiego, byłego bliskiego współpracownika Donalda Tuska. Wcześniej PK potwierdziła przesłuchanie - również w tym śledztwie i także w charakterze świadka - b. szefa MSZ Radosława Sikorskiego. Z kolei na lipiec wezwany został na przesłuchanie szef Rady Europejskiej, b. premier Donald Tusk.

Chodzi o jedno z siedmiu postępowań okołosmoleńskich prowadzonych przez zespół prokuratorów wyjaśniający okoliczności katastrofy smoleńskiej - w sprawie niedopełnienia obowiązków przez funkcjonariuszy publicznych i utrudniania postępowania, polegającego m.in. na nieprzeprowadzeniu sekcji zwłok ofiar katastrofy w Smoleńsku.

B. premier Ewa Kopacz, w czasie, gdy doszło do katastrofy smoleńskiej, pełniła funkcję ministra zdrowia. Po katastrofie, wraz z zespołem ekspertów, pojechała do Moskwy, by uczestniczyć w identyfikacji ofiar. Część bliskich ofiar zarzucała jej później, że na miejscu nie dopilnowano prac strony rosyjskiej.

Na swoim profilu na portalu społecznościowym b. premier napisała, że po katastrofie smoleńskiej udała się do Moskwy, gdyż chciała "w tych bardzo trudnych chwilach zaopiekować się rodzinami tych, którzy zginęli". "Czułam, że to wyższa konieczność, obowiązek i powinność"- podkreśliła.

"Zostałam wyznaczona jako reprezentant rządu do spraw opieki nad rodzinami ofiar. Decyzja została podjęta na moją prośbę. To była moja jedyna rola tam na miejscu" - dodała.

Zwróciła uwagę, że byli z nią polscy lekarze, którzy w każdej chwili mogli zmierzyć członkom rodzin ciśnienie czy poziom cukru. "Podawaliśmy tym, którzy potrzebowali, odpowiednie leki i przeprowadzaliśmy badania ekg. Sekcje zwłok, ekshumacje i inne czynności zarządza prokurator. Nie jestem i nie byłam prokuratorem" - zaznaczyła.

Zaapelowała jednocześnie o wstrzemięźliwość w opiniach, w szczególności polityków, którzy wtedy nie byli w Rosji z nimi oraz z rodzinami ofiar, "być może nie chcąc zmierzyć się z tą tragedią. "Wiele razy zastanawiałam się, czy dobrze zrobiłam jadąc do Moskwy. Wtedy czułam, że muszę pomóc. Za każdym razem, kiedy wracam myślami do pierwszych dni po katastrofie to wiem, że postąpiłam słusznie" - podkreśliła b.premier.

Jednym z powodów trwających obecnie ekshumacji ofiar katastrofy są błędy w dokumentacji medycznej sporządzonej przez rosyjskich biegłych.

Wątpliwości pojawiły się już w 2011 r.; dziewięć ekshumacji przeprowadzono w 2011-2012 r.; stwierdzono wówczas, że sześć ciał zostało złożonych nie w swoich grobach. Biegli, którzy wówczas przeprowadzali badania, ocenili, że błędy są w 90 proc. rosyjskiej dokumentacji medycznej. Prokuratorzy PK, którzy przejęli śledztwo ws. katastrofy smoleńskiej po zlikwidowanej prokuraturze wojskowej zdecydowali, że konieczne jest ekshumowanie też pozostałych 83 ofiar katastrofy (cztery osoby zostały skremowane - PAP).

Czynności rozpoczęły się w listopadzie 2016 r., dotąd ekshumowano 26 ofiar. Prokuratura nie ujawnia wyników ekshumacji. Informowała jednak, że dotąd stwierdzono dwie zamiany ciał i przypadki umieszczenia w trumnach szczątków innych ofiar. W ostatnich dniach potwierdziła m.in., że szczątki innych ofiar znaleziono w trumnach: gen. Bronisława Kwiatkowskiego - dowódcy operacyjnego Sił Zbrojnych oraz gen. Włodzimierza Potasińskiego, dowódcy Wojsk Specjalnych.

Kopacz: To prokurator decyduje o sekcji zwłok

Decyzje w sprawie sekcji zwłok podejmuje prokurator a nie polityk - powiedziała po wyjściu z prokuratury b. premier Ewa Kopacz. Dziennikarze pytali ją, czy miała, jako ówczesna minister zdrowia, wpływ na decyzje w sprawie nieprzeprowadzenia sekcji zwłok ofiar katastrofy smoleńskiej.

W środę Kopacz zeznawała w Prokuraturze Krajowej w charakterze świadka w śledztwie dotyczącym m.in. nieprzeprowadzenia sekcji zwłok ofiar katastrofy smoleńskiej.

Po wyjściu z prokuratury była pytana czy wie, dlaczego po przewiezieniu wszystkich ciał do Polski nie odbyły się ponowne sekcje zwłok ofiar katastrofy i czy jako minister zdrowia miała na to wpływ. "Proszę mi pokazać mi taki kraj, gdzie o przeprowadzeniu sekcji decyduje lekarz a nie prokurator, urzędnik a nie prokurator" - powiedziała Kopacz.

Jak dodała decyzja o tym, "czy ma być przeprowadzona sekcja czy też nie, czy ma być ekshumacja czy też nie, należy na pewno nie do polityka, nie do urzędnika, nie do lekarza, ale należy do prokuratora".

Dopytywana czy to prokuratora popełniła błąd Kopacz odpowiedziała: "Nie ja to będę oceniać, absolutnie, kto popełnił błąd".

Pozostałe śledztwa prowadzone przez zespół prokuratorów z PK dotyczą m.in. nadużycia zaufania w stosunkach z zagranicą (tzw. zdrada dyplomatyczna - art. 129 Kodeksu karnego), sfałszowania dokumentów przez funkcjonariuszy BOR, niszczenia wraku Tu-154M, który jest dowodem rzeczowym, poświadczenia nieprawdy w protokołach sekcji zwłok sporządzonych przez biegłych z Rosji, jak również znieważenia zwłok ofiar katastrofy. Oprócz tego prokuratorzy analizują materiały dotyczące nieprawidłowości w BOR. Jak podawano w połowie kwietnia, śledztwa toczą się w sprawie, nikomu nie postawiono zarzutów.

W głównym śledztwie Wojskowa Prokuratura Okręgowa w Warszawie postawiła zarzuty dwóm kontrolerom lotów ze Smoleńska (dotychczas nie zdołano im ich przedstawić) oraz dwóm oficerom rozwiązanego po katastrofie 36. Specjalnego Pułku Lotnictwa Transportowego, który zajmował się transportem najważniejszych osób w państwie. PK zdecydowała o nowych zarzutach dla kontrolerów - są podejrzani o "umyślne sprowadzenie katastrofy" z 10 kwietnia 2010 r., postawiła też zarzut pomocnictwa trzeciemu z Rosjan, który był obecny wtedy w wieży kontroli lotów. Wcześniej jeden z kontrolerów był podejrzany o sprowadzenie niebezpieczeństwa katastrofy, a drugi - o jej nieumyślne spowodowanie.

10 kwietnia 2010 roku w Smoleńsku w katastrofie Tu-154M zginęło 96 osób, w tym prezydent Lech Kaczyński i jego małżonka. (PAP)

pru/ malk/ krm/ brw/ bos/

Źródło: PAP
Ludzie:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
3 5 ~adm

Może PO święte nie było ale to co wyprawia PIS to przekracza wszystkie słupki żenady i kłamstwa.

! Odpowiedz
3 7 ~Fiona

Kłamczucha w kazym języku świata...

! Odpowiedz
5 8 ~Andrzej

Przyzwoitość i honor,to dla ludzi PO pojęcia nieznane i abstrakcyjne.

! Odpowiedz
3 9 ~wwff

Jak można takie dorosłe dziecko zrobić ministrem, a nawet premierem?

! Odpowiedz
11 12 ~leo

Po tej katastrofie wiele osób sugerowało pochowanie ofiar w jednym wspólnym grobie. Dzisiaj widać, że było to jedyne słuszne rozwiązanie. Teraz przez 100 lat PiS będzie dochodził czyja ręka, czyja noga, czyj palec a czyj paznokieć. No ale wtedy nie byłoby tyle miejsca na propagandowe hucpy.

! Odpowiedz
8 5 ~autor

Od początku o to chodzi ale jak mawiał Kurski - "ciemny lud to kupi".

! Odpowiedz
0 1 (usunięty) odpowiada ~autor

(wiadomość usunięta przez moderatora)

! Odpowiedz
2 3 (usunięty)

(wiadomość usunięta przez moderatora)

! Odpowiedz
0 3 (usunięty)

(wiadomość usunięta przez moderatora)

! Odpowiedz
Polecane
Najnowsze
Popularne

Wskaźniki makroekonomiczne

Inflacja rdr 2,6% IX 2019
PKB rdr 4,4% II kw. 2019
Stopa bezrobocia 5,2% VIII 2019
Przeciętne wynagrodzenie 5 125,26 zł VIII 2019
Produkcja przemysłowa rdr 5,6% IX 2019

Znajdź profil