W poniedziałek inwestorzy wrócili na rynki w nastrojach równie złych, jak te, z którymi kończyli piątkowy handel. Perspektywa wyższych stóp procentowych w Stanach Zjednoczonych równocześnie obniża wyceny akcji i obligacji.


Wall Street usiłowała zrobić dobrą minę do złej gry. Próba odrobienia spadków z otwarcia jednak się nie powiodła i trzy główne nowojorskie indeksy zakończyły poniedziałkową sesję umiarkowanie pod kreską. Dow Jones stracił 0,57% i zszedł do poziomu 32 098,99 pkt. S&P500 po spadku o 0,67% zamknął się na poziomie 4 030,61 pkt. – czyli najniżej od miesiąca.
Tradycyjnie już najmocniej oberwał Nasdaq obfitujący w szczególnie wrażliwe na zmiany stóp procentowych spółki wzrostowe. Nasdaq Composite po utracie 1,02 % zatrzymał się tuż powyżej pułapu 12 000 punktów, a więc także na najniższym poziomie od końcówki lipca. Od początku roku indeks ten stracił już blisko 23%.
ReklamaZobacz także
Od czerwcowego dołka bessy do połowy sierpnia S&P500 wzrósł o prawie 11%, sugerując rozpoczęcie czegoś więcej niż tylko lokalnej wzrostowej korekty. Ale przez ostatnie dwa tygodnie indeks ten poszedł w dół o prawie 7%.
W ten sposób rynki finansowe uwzględniały w wycenach akcji piątkowe przemówienie prezesa Rezerwy Federalnej. Jerome Powell powiedział, że polityka monetarna w USA powinna być przez jakiś czas restrykcyjna. Dodał, że walka z inflacją może spowodować spadek tempa wzrostu PKB i pogorszenie warunków na rynku pracy. Czyli krótko mówiąc: recesję i spadek zysków giełdowych korporacji.
- Inwestorzy uświadomili sobie, że Fed wie niewiele więcej o inflacji niż reszta z nas. Jay Powell jest przywiązany do swoich opinii, a jego opinii zapewne znaczą więcej niż wiele innych opinii i ostatecznie on zgaduje w taki sam sposób jak my – nieco zawile wyłożył sprawę Jack Ablin, główny zarządzający w Cresset Capital cytowany przez agencję Reuters.
Warto też zwrócić uwagę na to, jak na „jastrzębi” ton Powella zagregował rynek długu. Tam doszło do kontynuacji przeceny obligacji skarbowych USA. Rentowność 10-letnich Treasuries podniosła się w poniedziałek o prawie 9 pb., dochodząc do 3,11%. Papiery 2-letnie płaciły w poniedziałek nawet 3,4661%, a więc najwięcej od 2007 roku! Rentowność obligacji porusza się w przeciwnym kierunku niż jej cena rynkowa.
Rynek terminowy na blisko 75% wycenia szanse 75-punktowej podwyżki stopy funduszy federalnej podczas wrześniowego posiedzenia FOMC. Jeszcze tydzień temu prawdopodobieństwo to wynosiło 45%. Według rynku do końca roku stopy w Fedzie zbliżą się do 4%, osiągając najwyższe poziomy od 2008 roku. Przy czym inflacja CPI w Stanach Zjednoczonych w lipcu wyniosła 8,5% po tym, jak w czerwcu osiągnęła najwyższy poziom od przeszło 40 lat. Widać więc, jak bardzo Fed jest spóźniony z podnoszeniem stóp względem bieżącego poziomu inflacji konsumenckiej.
KK




























































