Mimo protestów na ulicach i strajku generalnego, zorganizowanego przez związki zawodowe, argentyńska Izba Deputowanych przyjęła w nocy z czwartku na piątek zmiany w prawie pracy, ważny element reform wolnorynkowych lansowanych przez prezydenta Javiera Mileia.


Ustawa wróci teraz do Senatu, który przyjął ją już wcześniej w lutym, ale teraz będzie musiał zatwierdzić poprawkę wniesioną przez Izbę Deputowanych. Rząd liczy na głosowanie w Senacie przed końcem lutego.
W czasie burzliwej debaty w niższej izbie Kongresu deputowani wykreślili z projektu wzbudzający kontrowersje zapis dotyczący zmniejszenia wynagrodzeń pracowników przebywających na zwolnieniu lekarskim.
Reforma przewiduje liberalizację przepisów dotyczących długości dnia pracy i urlopów. Zmniejszona ma być rola związków zawodowych w negocjacji wynagrodzeń. Przewidziano też ograniczenie prawa do strajku w wielu branżach.
Przeciwko projektowi protestowały związki zawodowe i środowiska lewicowe. W czwartek strajk generalny zorganizowany przez największą centralę związkową CGT w dużej mierze sparaliżował transport publiczny. Nie działały pociągi, metro i większość autobusów, zamkniętych było wiele banków i sklepów, odwołano setki lotów. W wielu miejscach w kraju odbywały się demonstracje.
Rząd wyraził zadowolenie z wyniku głosowania. W komunikacie określił projekt jako element wolnorynkowych reform Mileia i krok niezbędny po „ponad 70 latach zapóźnienia” w obszarze prawa pracy. Według władz reforma przyczyni się do zmniejszenia biurokracji i ograniczenia szarej strefy.
„Argentyńczycy wykonali olbrzymi wysiłek, by osiągnąć makroekonomiczną stabilność monetarną i fiskalną. Modernizacja prawa pracy jest kolejnym krokiem w stronę konsolidacji tego procesu” – napisano w komunikacie rządu w Buenos Aires.(PAP)
wia/

























































