Komentarz poranny
Wczorajsza, dziwna sesja w USA niczego
nie wyjaśniła.
Myślę, że mocno przecenione indeksy europejskie będą w
okolicach zera (raczej na
małym plusie) bo tam inwestorom też nic się nie wyjaśniło po
tej sesji. W USA
też dzisiaj powinni czekać na jutrzejsze dane makro - jeżeli nie
będzie znowu
problemu z jakimiś wynikami. Nie wiem jakie znaczenie zostanie nadane
informacji
o luce budżetowej w tym roku i czy to jest prawda. W prasie (za
wyjątkiem
"Parkietu") niczego nie spotkałem na ten temat. Ta sprawa jest
bardzo
ważna i bez jej wyjaśnienia ciężko o prognozowanie ruchu
rynku. W
"Parkiecie" pani rzecznik MF w zasadzie potwierdza braki w dochodach z
powodu
mniejszych wpływów z tytułu VAT i PIT. Twierdzi jednak, że
dodatkowe dochody
prawie pokryją braki i nie spowodują luki w budżecie. Może i tak
chociaż ciężko
spodziewać się, żeby MF samo popełniło harakiri i bez problemu
przyznało się do
powstającej luki budżetowej. Ta sprawa jeszcze z pewnością
wypłynie chociaż na
dzisiaj nie powinna mieć znaczenia.
Indeks WIG spadł już
poniżej
prognozowanego przeze mnie od kilku tygodni poziomu 15.600 pkt. co
może
prowokować do kupna. Jednak przedłużona fala C może sprowadzić
indeksy dużo
niżej, a WIG-20 do swojego poziomu ma jeszcze dość daleko (1450).
To też
utrudnia prognozowanie chwilowego zakończenia spadków. Uważam
bowiem, że byłoby
to wyłącznie chwilowe zakończenie.
Spadki dzisiaj muszą
być , ale co
dalej to bardzo ciężko powiedzieć. Oczywiście naturalne wydaje
się pozostanie
rynku z przewagą popytu, ale biorąc pod uwagę wczorajsze duże
obroty i zapewne
dzisiejsze mniejsze spadki to ta przewaga popytu może szybko być
zasypana prze
inwestorów krótkoterminowych posiadających kupione niżej akcje.
Jednak nie
przypuszczam, żeby bez względu na fixing z dogrywką ceny były
niższe na
ciągłych. Trzeba też pamiętać o tym co inwestorzy w USA
nazywają "strachem przed
ciemnością". Nikt nie chce zostawać z akcjami na noc co
powoduje końcowe
przeceny. Znowu dzisiaj jest bliżej do poważnego odbicia, ale
pisanie o odbiciu
na rynku, który ciągle spada jest po prostu nudne. Ten nóż musi
się wbić w
ziemię, a popyt pokazać swoje zdecydowanie, żeby możliwy był
poważniejszy ruch.
W tej chwili wszyscy są mocno przestraszeni. I słusznie. Jedyną
pociechą jest
to, że wszystkie gazety piszą o bessie, a wiele z nich na pierwszych
stronach -
jak długo pamiętam to zawsze był nieomylny sygnał końca
spadków.


























































