Dwa kolejne lata w Sejmie zapowiadają się wystawnie. Spłynęły już zamówienia na dostawy produktów do sejmowych punktów gastronomicznych. Posłowie będą mieli w czym wybierać: od karkówki do sushi.


W opublikowanych na stronach rządowych dokumentach przetargowych na dostawy jedzenia najbardziej pokaźną listę zajmują mięsa. Patrząc też na ilość, wśród polityków za dużo wegetarian nie znajdziemy. Wśród zamawianych produktów znajduje się:
- wołowina: antrykoty, rostbefy, zrazy wołowe, policzki i ozory,
- wieprzowina: boczki, karkówki, schaby, golonki, żeberka,
- drób: kurczaki całe, ale oprócz tego filety, udka, skrzydła, indyki i kaczki.
Lista zawiera także całą gamę wędlin tj. szynka dojrzewająca, polędwice, ale i nie stronią od parówek.
W warunkach zamówienia jasno sprecyzowano, że "powierzchnia mięsa musi być czysta, gładka, niezakrwiona", a data przydatności do spożycia nie może być krótsza niż połowa terminu producenta.
I dla wielbicieli zieleniny coś się znajdzie
Oczywiście w zamówieniu Sejmu mamy dość pokaźny zapas ziemniaków: 26 tys. kg obranych ręcznie, 5,1 tys. kg ziemniaków obranych w formie kulki, 2,5 tys. młodych obranych ręcznie, 750 kg grillowych w skórze, 750 kg młodych grillowych, 750 kg batatów i 45 kg ziemniaków fioletowych. Sejm w pierwszej połowie 2026 roku będzie obradował 40 dni, a zamówienie na kartofle obejmuje dwa lata, więc lekką ręką można stwierdzić, że na posła na dzień posiedzenia przypadnie 0,48 kg pyrów.
W zamówieniu znalazły się oczywiście także inne podstawowe warzywa jak marchewka, kapusta, cebula i buraki. To jednak nie oznacza, że politycy nie będą raczyć swoich podniebień bardziej egzotycznymi smakami. Zamówiono m.in. świeże zioła, mango, awokado, granaty i ananasy.
Co może niektórych zaskoczyć, to wodorosty nori, tofu, oliwy smakowe, ryż czerwony czy daktyle.
Spokojnie, to neutralne dla budżetu
- Ostateczna wartość zamówienia nie jest jeszcze określona - odpowiedziała "Faktowi" Kancelaria Sejmu. Jednak "podstawową zasadą w tego rodzaju postępowaniach na potrzeby sejmowych punktów gastronomicznych jest ich neutralność dla budżetu". Koszt ten oczywiście ma być wkalkulowany w cenę potraw sprzedawanych na terenie parlamentu. Co warto wspomnieć, wszyscy płacą tam pełne stawki.
opr. aw























































