REKLAMA

Integer przykłada akcjonariuszom nóż do gardła

Adam Torchała2017-03-14 12:22redaktor Bankier.pl
publikacja
2017-03-14 12:22

Zarząd Integera robi wszystko, aby w 2017 roku zgarnąć nagrodę dla najgorszego zarządu roku. Takiego braku szacunku dla inwestorów mniejszościowych nie powstydziłby się nawet minister Tchórzewski.

Jeżeli wezwanie się nie uda, nie będzie nas stać na regulację zobowiązań - informuje akcjonariuszy zarząd Integera. W raporcie przedstawione są najbliższe wyzwania stojące przed spółką. Integer ma w najbliższym czasie do uregulowania zobowiązania kredytowe w kwocie 26,3 mln zł – termin spłaty mija 31 marca 2017 r. Dodatkowo do końca maja 2017 roku musi wykupić obligacje za 20 mln zł, do połowy czerwca 2017 roku obligacje w kwocie 30 mln zł i do połowy grudnia w kwocie 15 mln zł. Dodatkowo fundusz inwestycyjny PZU posiada możliwość realizacji opcji put na akcję spółki EasyPack należącej do Integer.pl wartej 27 mln euro. Sytuacja rzeczywiście nie wygląda ciekawie, szczególnie że od pięciu kwartałów spółka notuje straty, a we wrześniu 2016 roku (ostatnie dostępne dane) w jej kasie było ledwie 41 mln zł (środki pieniężne i ich ekwiwalenty).

Rafał Brzoska / Materiały dla mediów

Spółka wydaje się mieć nóż na gardle, wezwanie zostało więc ogłoszone w idealnym z punktu widzenia wzywających momencie. Można bowiem grać tematem niemożliwych do spłacenia zobowiązań, pamiętając, że pod ich warstwą kryje się spółka, na której jeszcze można zarobić. Podmiot oprócz zobowiązań ma bowiem wciąż silną pozycję na rynku. Pożegnanie się z listami ma pozwolić skupić się na tym, w czym spółka jest najlepsza - na paczkomatach. Tutaj Integer wciąż jest liderem i nadal może się rozwijać. Szczególnie, że to przecież w zakupach przez internet i tego typu przesyłkach nadal tkwi przyszłość. Samo zdjęcie spółki z giełdy oczywiście sytuacji nie poprawi, ale wówczas można ją dofinansować bez obawy o to, że zyskami po ewentualnym sukcesie będzie się trzeba dzielić z innymi. Taką strategię wydaje się mieć Advent, który nie po raz pierwszy ściąga z giełdy kupowany przez siebie podmiot.

Inwestorze, nie licz na zarząd

Co powinien w takiej sytuacji robić zarząd? Równoważyć szanse i zagrożenia, dbając zarówno o interes obecnych akcjonariuszy, jaki i przyszłość spółki. W Integerze wydaje się on jednak grać do jednej bramki z wzywającymi, podkładając inwestorom mniejszościowym kłody pod nogi.

Najlepszym przykładem, na potwierdzenie tej teorii jest wczorajszy raport bieżący, w którym spółka poinformowała o przesunięciu publikacji raportu rocznego z 11 kwietnia 2017 roku na 21 kwietnia 2017 roku. Data nie jest przypadkowa. Do 19 kwietnia 2017 roku trwa wezwanie. Raport, który miał być opublikowany przed końcem zapisów na sprzedaż akcji, pojawi się więc tuż po nim. Dzięki decyzji zarządu akcjonariusze będą musieli podjąć decyzję na bazie danych pokazujących stan finansów spółki z 30 września 2016 roku, czyli - licząc od dnia zakończenia wezwania - sprzed przeszło pół roku.

Zarząd tłumaczy, że "powodem zmiany terminu jest niepewność zarządu spółki co do wyniku wezwania". Warto jednak zauważyć, że rok 2016 skończył się 31 grudnia 2016 roku, wezwanie żadnego wpływu na bilans i rachunek wyników mieć nie będzie. Sytuacja może być jednak odwrotna - to raport może wpłynąć na wynik wezwania. Jeżeli zarządowi Integera zależałoby na interesie obecnych akcjonariuszy (a przecież to ich interesy w teorii reprezentuje), raport zostałby opublikowany możliwie jak najszybciej. Szczególnie, że zdecydowana większość spółek dostarczy inwestorom wyniki za ostatni kwartał przed końcem marca. Data 21 kwietnia wydaje się owszem świetna, ale na publikację raportu za I kwartał 2017 roku, a nie IV kwartał 2016 roku.

Inna sprawa, że skoro sytuacja spółki rzeczywiście jest tak podbramkowa i spółce grożą problemy ze spłatą zobowiązań, to czemu akcentuje się to dopiero teraz? Jeszcze w styczniu prezes Integera chwalił osiągnięcia InPostu i rysował plany na 2017 rok. Wówczas o nożu na gardle grupy nic nie wspominano. Owszem, o tym, że grupa wymaga restrukturyzacji wiadomo jest od dawna, skalę problemów zaczęto jednak akcentować dopiero po ogłoszeniu wezwania. 

Rafał Brzoska - nie tylko wzywający

Klucz do rozwiązania zagadki wydaje się oczywisty - Rafał Brzoska. Biznesmen miał świadomość problemów spółki i szukał inwestora. W końcu udało się dojść do porozumienia z Adventem i ogłoszono wspólne wezwanie. Wezwanie, w którym w opinii wielu, ceny zaproponowane przez wzywających nie są zadowalające. W takiej sytuacji wzywającym zależy więc na akcentowaniu problemów spółki, aby reszta inwestorów się przestraszyła i zmieniła swoje stanowisko na temat ceny.

Warto pamiętać, że opinia zarządu - która idealnie powyższe zadanie spełnia - to opinia organu, na którego czele zasiada wspomniany Rafał Brzoska. Choć sam Brzoska - jak informuje komunikat - w sporządzaniu oceny wezwania udziału nie brał, można uznać, że zarząd to jego ludzie. Ciężko więc sobie wyobrazić, że zarząd Rafała Brzoski stwierdza, iż Rafał Brzoska zaproponował złą cenę w wezwaniu.

Oczywiście problemów spółki nie należy lekceważyć i bardzo dobrze, że zarząd o nich informuje. Każdy inwestor przed podjęciem decyzji o wezwaniu powinien poważnie się zastanowić nad przyszłością spółki w przypadku niepowodzenia wezwania. Choć z drugiej strony wydaje się, że Rafał Brzoska jest na tyle zdeterminowany by ocalić swoje dziecko, w którym przecież nawet bez wezwania ma spore udziały, że do katastrofy nie dopuści i może się okazać, że cena zostanie np. podniesiona. W tym kontekście komunikat zarządu można odczytywać jako swoiste przeciąganie liny. Szkoda, że robi się to w takim złym stylu.

Źródło:
Adam Torchała
Adam Torchała
redaktor Bankier.pl

Redaktor zajmujący się rynkami kapitałowymi. Zdobywca tytułu Herosa Rynku Kapitałowego 2018 przyznanego przez Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych. Swoją uwagę skupia głównie na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie, gdzie trzyma rękę na pulsie nie tylko całego rynku, ale także poszczególnych spółek. Z uwagą śledzi również ogólnogospodarcze wydarzenia w kraju i poza jego granicami.

Tematy
Kredyt dla firm. Marża od 2,4% z ubezpieczeniem. 0% prowizji za udzielenie.

Kredyt dla firm. Marża od 2,4% z ubezpieczeniem. 0% prowizji za udzielenie.

Advertisement

Komentarze (43)

dodaj komentarz
~xcc
Czy na zdjęciu ma poszetkę w takim samym kolorze jak krawat? 8-]
~Marek
Taka jest giełda i taka jest gospodarka. Każda firma może powstać i każda może upaść. Ale też każda może przetrwać. Nie ma sensu się denerwować jak pada deszcz, on co jakiś czas po prostu pada
~Bartek
PP powinna zrobic wezwanie rownolegle i zaczac przejmowac paczkomaty
(usunięty)
(wiadomość usunięta przez moderatora)
~ahim
Najgorzej jak padną a syndyk opchnie sieć paczkomatów. Istnieje ogromne zagrożenie, że sieć paczkomatów może przejąć poczta polska. mam nadzieję, ze rząd do tego nie dopuści i to przejmie np. Poczta Niemiecka.
~pocztapolska
przejmie poczta ACHIMA, czyli zydowska
~Tomek
Jak sobie pan Brzóska nie radzi to taka upadłość układowa może nie być zła. Przynajmniej drobni inwestorzy będą mieli jakąś wiarę w to co się dzieje.

~Jakietfi
Panie Adamie, koniec, zacznij pisać Pan o TFI i ich sprawozdaniach raz na rok, ha ha ha, jak tu ma szarak wybrać TFI jak dzisiaj raport ma z czerwca poprzedniego roku? Ha ha ha.
~bolo
cena w wezwaniu bardzo dobra , ja sprzedaje na giełdzie bo drożej ale jest OK
(usunięty)
(wiadomość usunięta przez moderatora)

Powiązane

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki