Inflacja w Niemczech wzrosła albo spadła. Wszystko zależy od tego, który wskaźnik uznamy za lepiej oddający gospodarczą rzeczywistość za naszą zachodnią granicą.


W lipcu inflacja CPI w Niemczech wyniosła 7,5 proc. - wynika ze wstępnych szacunków opublikowanych przed Destatis. Dynamika roczna wzrostu cen była nieznacznie mniejsza niż w czerwcu (7,6 proc.) i maju (7,9 proc.), choć minimalnie wyższa niż przewidywał konsensus rynkowy (7,4 proc.).
W porównaniu do poprzednich miesięcy nieco wyhamowała roczna dynamika wzrostów cen paliw i energii (35,7 proc. wobec 38 proc. w czerwcu), przyspieszył za to wzrost cen żywności (14,8 proc. wobec 12,7 proc. w czerwcu). Nieznacznie wolniej niż w poprzednich miesiącach drożały usługi (2 proc. wobec 2,1 proc.), a minimalnie szybciej - czynsze (1,8 proc. wobec 1,7 proc.). Opublikowane dane mają charakter wstępny, finalny odczyt poznamy 10 sierpnia.
Wśród czynników napędzających wysoką inflację niemieccy statystycy wskazują wpływ wojny w Ukrainie na ceny energii, dynamicznie rosnące ceny producentów (inflacja PPI wyniosła w maju 33,6 proc.) oraz zakłócenia w łańcuchach dostaw wywołane przez pandemię Covid-19. Z kolei na obniżenie wskaźnika CPI oddziałuje niemiecka "tarcza antyinflacyjna": nieznaczna redukcja danin od paliw czy wprowadzenie taniego biletu kolejowego, pozwalającego podróżować za 9 euro miesięcznie po całym kraju. Warto o tym pamiętać, zestawiając odczyty inflacji pomiędzy państwami - ich władze w różnym stopniu oddziałują na ceny dóbr i wskaźniki makroekonomiczne, tymczasowo zaburzając ich porównywalność.
O ile w ujęciu rocznym inflacja nieco wyhamowała, to w ujęciu miesięcznym przyspieszyła mocniej, niż oczekiwali analitycy. W porównaniu do czerwca wskaźnik cen towarów i usług konsumpcyjnych wzrósł o 0,9 proc. wobec 0,1 proc. mdm przed miesiącem i 0,6 proc. spodziewanych przez ekspertów.
Przyspieszenie inflacji pokazuje również wskaźnik HICP, czyli zharmonizowana miara dla wszystkich państw UE. Według tej miary inflacja wzrosła do 8,5 proc. wobec oczekiwanego spadku do 8,1 proc. z 8,2 proc. w czerwcu. Zaskoczeniem jest również przyspieszenie wzrostu cen dóbr z koszyka HICP w ujęciu miesięcznym o 0,8 proc. wobec spodziewanego wyniku na poziomie 0,5 proc. i minimalnie ujemnej dynamiki w czerwcu.
O różnicach między wskaźnikami CPI i HICP pisaliśmy w artykule „Jak GUS mierzy inflację? Statystycy wyjaśniają”. W skrócie: obie miary stosują nieco odmienny system wag i uwzględniają nieco inny zakres wydatków. Teoretycznie to CPI powinno celniej oddawać zmianę cen odczuwaną przez krajowych konsumentów, ponieważ to ten koszyk produktów i usług jest bardziej reprezentatywny dla ich zwyczajów zakupów. Jednak w obliczu najwyższej od dekad inflacji kupujący dostosowują decyzje do zmieniającej się rzeczywistości cenowej, a wskaźniki inflacji niekoniecznie oddają wzrost kosztów życia w takiej samej mierze jak wcześniej. Warto w tym kontekście pamiętać, że "każdy ma własną inflację".
Mimo że roczna dynamika inflacji CPI nieznacznie zwolniła w ostatnich miesiącach, pozostaje na poziomach nienotowanych w historii zjednoczonych Niemiec. Podobna jest sytuacja w innych państwach eurolandu. Na bardzo wysokie tempo wzrostu cen w końcu zdecydowały się zareagować władze Europejskiego Banku Centralnego. Z końcem czerwca EBC zakończył programu skupu aktywów APP, a na posiedzeniu w lipcu Rada Prezesów podniosła stopy procentowe nie o 25 pb., jak zapowiadała miesiąc wcześniej, lecz o 50 pb. Koszt pieniądza w banku centralnym strefy euro pozostaje jednak wyjątkowo niski, a sama decyzja o zacieśnieniu polityki pieniężnej jest dramatycznie spóźniona.
Maciej Kalwasiński

























































